
Demi Lovato w filmie dokumentalnym opowiadającym o jej życiu wyznała, że została ofiarą gwałtu. Artystka zaznaczyła, że doszło do tego, gdy była jeszcze nastolatką i pracowała na planie popularnej produkcji Disney’a.
Życie 28-letniej Demi Lovato nie było usłane różami. Gwiazda przez długi czas walczyła z uzależnieniem od narkotyków, brakiem samoakceptacji, samookaleczaniem i chorobą alkoholową.
O swoich życiowych perypetiach opowiedziała w premierowym odcinku serialu "Dancing with The Devil", który po raz pierwszy można było obejrzeć 16 marca na platformie YouTube.
Gwiazda mówiła o swoich przykrych doświadczeniach z używkami, a także o krytycznym momencie, gdy je przedawkowała, co prawie doprowadziło ją do śmierci. Młoda artystka odcięła się wtedy od showbiznesu. W tym czasie przechodziła przemianę.
Lovato w dokumencie wyznała, że pracując przy jednym z seriali Disney Channel, padła ofiarą napaści seksualnej. Po czym musiała oglądać swojego oprawcę na planie, ponieważ nie poniósł on żadnych konsekwencji za swoje czyny.
Demi Lovato
Wokalista nie wymieniła nazwiska osoby, która jej to zrobiła. Wspomniała, że poinformowała o całym zdarzeniu osobę, która pracowała na produkcji. Jednak ta puściła to płazem.
– Miałam 3 udary i atak serca. Wtedy lekarze powiedzieli, że miałam może 5 do 10 minut – zdradziła już w trailerze swojego dokumentu, Demi Lovato. Piosenkarka wyznała, że na skutek tej sytuacji doznała uszkodzenia mózgu, z którego efektami mierzy się do teraz.

