
Nie milkną echa afery związanej z mobbingiem w szkołach filmowych. Tym razem głos zabrała Weronika Rosati, która postanowiła opowiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach na wydziale aktorskim. "Mój czas na tej uczelni był pierwszym koszmarnym wydarzeniem w moim życiu" – relacjonuje aktorka.
Po tym jak absolwentka Łódzkiej Szkoły Filmowej Anna Paliga opublikowała post, w którym oskarżyła wykładowców o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad studentami, ruszyła lawina relacji innych aktorów, którzy również doświadczyli mobbingu na wydziałach aktorskich. Swoją historią podzieliła się m.in.: Tamara Arciuch, Dawid Ogrodnik czy Zuzanna Lit.
Teraz Weronika Rosati, która także uczyła się w PWSFTviT w Łodzi, postanowiła podzielić się swoimi przeżyciami w poście na Facebooku. Wymieniła w nim z imienia i nazwiska wykładowczynię, która miała się dopuszczać mobbingu.
"Powiedzenie w Polsce głośno o przemocy jakiejkolwiek (na własnej skórze odczułam) jest wręcz aktem samobójczym. Wpływowi oprawcy nie tylko pozostają bezkarni, ale niestety jeszcze u nas panuje absurdalne i krzywdzące niedowierzanie ofiarom" – zaznacza na początku Rosati.
Weronika Rosati
Artystka stanowczo podkreśliła, że gdy była studentką Szkoła Filmowa w Łodzi "naruszała wszystkie możliwe prawa człowieka". W kolejnej części wpisu nawiązała też do tzw. fuksówki.
"Nawet nie umiem opisać w słowach, na czym miał polegać ten miesiąc katowania, obrażania, nękania i pastwienia się nad młodymi, niedoświadczonymi jeszcze ludźmi (...). To było pełne przyzwolenie na przemoc wobec słabszych" – wyznała.
Ostatnio w naTemat pisaliśmy o tym, że Paliga spotkała się z Komisją Antymobbingową i Antydyskryminacyjną w Szkole Filmowej w Łodzi. Uczelnia w mediach społecznościowych poinformowała, że podczas rozmowy "doprecyzowano postawione zarzuty".

