
Krzysztof Krawczyk chciał jeszcze nagrać płytę z Janem Borysewiczem. Artyści mieli wspólne muzyczne plany. – Mam nadzieję, że dokończymy już w innym miejscu – mówił w najnowszym wywiadzie lider Lady Pank. Jak wyglądało ich ostatnie spotkanie?
Okazuje się, że Krzysztof Krawczyk miał jeszcze wielkie plany muzyczne, które niestety nie zdążył zrealizować. W ostatnim wywiadzie dla "Super Expressu" Jan Borysewicz zdradził, że planował z Krawczykiem nagrać wspólną płytę. Artysta wspomina spotkanie, podczas którego narodził się ten pomysł.
Czytaj także: Menadżer Krawczyka zdradził, jak wyglądały ostatnie chwile muzyka. "Zdążył się pożegnać"
– Jedno spotkanie, które utkwiło mi w pamięci, to było gdy pojechaliśmy na ślub i wesele do wspólnego znajomego. Ślub był w Poznaniu, a wesele jakieś 50 km od Poznania. Jechaliśmy na dwa samochody – wspomina gitarzysta.
Jan Borysewicz
w rozmowie z "Super Expressem"
Artyści ostatni raz spotkali się w Warszawie, by omówić pomysł wspólnego projektu. – Ostatnie spotkanie mieliśmy takie, że Krzysztof przyjechał do mnie do Warszawy na Wilanów z Ewą z propozycją, żebyśmy spróbowali coś nagrać wspólnie – relacjonuje muzyk.
– Ja mu dałem jeden utwór i tak myślałem o tym, żeby zrobić z Krzysztofem całą płytę. Niestety nie udało się i mam nadzieję, że dokończymy już w innym miejscu – podsumował Jan Borysewicz.
Jednak jak się okazuje, legendarny wokalista zdążył nagrać inne trzy płyty, które nie zostały jeszcze pokazane szerszej publiczności. – Krawczyk nagrał trzy płyty, które nie ujrzały światła dziennego. Jedna została nagrana z jego synem. Zapewne za jakiś czas je usłyszycie – mówi menedżer artysty, Andrzej Kosmala.
Przypomnijmy, że Krzysztofa Krawczyka zmarł w wieku 74 lat, 5 kwietnia 2021 roku. Piosenkarz niedawno trafił do szpitala z powodu zakażenia koronawirusem. Jednak tuż przed Wielkanocą poczuł się lepiej i na święta wyszedł do domu.
Jego stan pogorszył się jednak w Poniedziałek Wielkanocny przed południem. Zaczął tracić przytomność i szybko przewieziono go do szpitala. Krawczyk zmarł po kilkugodzinnej akcji ratunkowej około godz. 15:00.
źródło: se.pl

