
W tegorocznej rekrutacji do łódzkiej filmówki na reżyserię dostały się wyłącznie kobiety. Takiej sytuacji w historii szkoły jak dotąd nie było. – To przełomowy moment. (...) Kobiety mają bardzo dużo cech, które je predestynują do wykonywania tego zawodu – mówi nam reżyserka Magdalena Łazarkiewicz.
W 70-letniej historii Szkoły Filmowej w Łodzi wszystkich siedem miejsc rekrutacyjnych na pierwszy rok studiów na Wydziale Reżyserii zajęły kobiety. Łącznie w rekrutacji udział wzięło ok. 160 osób.
– Myślę, że jest to przełomowy moment. Możemy dziś zauważyć dosyć radykalną zmianę pozycji kobiety w świadomości społecznej. To jest odpowiedź na wzmożoną opresję, która wraca we współczesnym świecie i na co kobiety odpowiadają coraz silniejszym sprzeciwem – podkreśla Magdalena Łazarkiewicz w rozmowie z naTemat.
Jak się okazało, niektóre tegoroczne kandydatki na reżyserię podchodziły do egzaminów już szósty raz. Wybitna polska reżyserka i scenarzystka, młodsza siostra Agnieszki Holland opowiedziała nam, o kobiecych cechach, które w tym zawodzie są bardzo istotne.
Magdalena Holland-Łazarkiewicz
– Z moich obserwacji dotychczasowych wynikało, że kobiety choć od pewnego czasu "dopuszczane" do wykonywania tego zawodu musiały być sto razy lepsze od mężczyzn, żeby zostać zaakceptowane w tym świecie. Teraz te ich szanse się wyrównują – zauważa Łazarkiewicz.
– Zobaczymy co przyniesie to zjawisko. Wydaje mi się to niesamowite, że na reżyserii w Łodzi są same kobiety. Swoją drogą jestem ciekawa więzi i relacji, które się między nimi wytworzą. Z tego dopiero może wyniknąć jakaś niebywała eksplozja. W każdym razie jestem bardzo ciekawa rezultatu tego zjawiska i wspieram je oczywiście całą sobą – przekazała w rozmowie z naTemat reżyserka.
