
Rada Ministrów ma w czwartek przyjąć projekt ustawy wydłużającej urlop macierzyński, a raczej urlop rodzicielski do roku. Bo te 12 miesięcy będzie można dowolnie podzielić między rodziców dziecka. Jeśli skorzystają z pełnego wymiaru urlopu, dostaną 80 proc. wynagrodzenia. Najprawdopodobniej będą mogli jednak pracować na część etatu.
W czwartek rada ministrów ma zebrać się na specjalnym posiedzeniu poświęconym polityce prorodzinnej. Politycy chcą podnieść dramatycznie niski wskaźnik dzietności. Dziś Polka rodzi średnio 1,3 dziecka. Dlatego też podczas podsumowania pierwszego roku rządów Donald Tusk zapowiedział wydłużenie urlopów macierzyńskich do roku. "Gazeta Wyborcza" podaje szczegóły tych regulacji.
Jak przekonuje minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, ma to poprawić sytuację kobiet na rynku pracy, bo nie będą one wyrywane z pracy na cały rok, ale będą mogły do niej wrócić już po 14 tygodniach. To początek zmieniania świadomości pracodawców, którzy zaczną zauważać, że na długi urlop może przejść nie tylko kobieta, ale i mężczyzna. Problemy mogą się pojawić przy łączeniu urlopu z pracą na część etatu.
Jeremi Mordasewicz
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan"
Zobacz również: Z macierzyńskiego na umowę śmieciową. Co szósta z nas zostanie zwolniona z etatu po powrocie do pracy
Rachunek za zmiany ma opiewać na około 2 miliardy złotych rocznie. Po konsultacjach społecznych i przyjęciu przez Parlament, ustawa ma wejść w życie w połowie przyszłego roku. Skłonić do rodzenia dzieci ma także rozwój sieci żłobków. Gminy nie mają pieniędzy na ich budowanie, więc rząd chce je dostarczyć. Ma to pomóc zwiększyć liczbę dzieci korzystających z opieki żłobkowej. Dziś to tylko 6 procent.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
