
Miała być nowa jakość, wyszła wielka klapa – po hucznym starcie kierownictwo platformy cyfrowej nc+ jest zasypywane niepomyślnymi informacjami. Protesty niezadowolonych użytkowników wywołały nie tylko lawinę komentarzy w internecie, ale też przyciągnęły uwagę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Instytucja może wkrótce wszcząć postępowanie przeciw firmie, na razie bada skargi.
Start nowej platformy nc+, która powstała z połączenia n i Cyfry+ pokazuje, że nie zawsze 2+2 to 4. Od chwili ogłoszenia zasad działania nowej firmy niezadowoleni użytkownicy protestują przeciwko odgórnej zmianie zasad, na jakich korzystają z cyfrowej telewizji. Wiele wskazuje na to, że konsekwencje nie skończą się tylko na zwolnieniu szefowej marketingu i wiceprezes nc+ Beaty Mońki. Działaniem nowej spółki interesuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który sprawdza czy nie naruszono prawa – podają wirtualnemedia.pl.
Maciej Chmielowski
Biuro prasowe UOKiK
Oburzenie klientów budzi konieczność przyjęcia nowych warunków i podpisania nowej umowy. Jeśli dotychczasowi klienci platformy n nie zrobią tego do 1 maja, firma zmieni ich umowy automatycznie. To może naruszać interesy klientów.
Platforma nc+ od kilku dni znajduje się pod ogniem bezlitosnej krytyki internautów. W reakcji na nią zablokowano m.in. możliwość publikowania postów na fanpage’u marki. Firma tłumaczy, że czeka "aż temperatura dyskusji opadnie". Może się to jednak skończyć odwrotnie. Specjaliści z branży twierdzą jednak, że chowanie głowy w piasek w takich sytuacjach nie popłaca.
Nowej platformie pali się grunt pod nogami, bo klienci są wściekli, a fanów popularnego fanpage'a anty nC+ przybywa z minuty na minutę. Prezes nC + Julien Verley postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zaprosił na rozmowę twórcę facebook'owego profilu krytykującego nC+.
Źródło: wirtualnemedia.pl
