
Wbrew temu, co zarzucają polskim imigrantom media i politycy – w tym premier David Cameron i królowa Elżbieta II – przybysze z Europy Środkowej wcale nie dostają więcej od brytyjskiego systemu opieki społecznej, niż do niego wpłacają. Jest wręcz odwrotnie – to my utrzymujemy Brytyjczyków, bo wpłaty imigrantów są o ponad 1/3 wyższe od tego, co otrzymują oni od państwa.
W Wielkiej Brytanii trwa kampania przeciwko imigrantom, szczególnie tym z Europy Środkowej i Wschodniej, którym zarzuca się życie na koszt Brytyjczyków. Niedawno zarzuty polityków powtórzyła w mowie tronowej królowa Elżbieta II. Jednak twarde dane pokazuję coś zupełnie przeciwnego: – Wpłaty imigrantów z krajów UE o ponad 1/3 przewyższają dochody z systemu socjalnego – podaje "Rzeczpospolita".
Między bajki można też włożyć opowieści o turystyce zdrowotnej, która rzekomo jest plagą brytyjskiej służby zdrowia. Według danych kosztuje ona rocznie około 7 milionów funtów przy budżecie na ochronę zdrowia wynoszącym 110 mld funtów. Z kolei mieszkający na stałe na Wyspach Polacy wolą leczyć się prywatnie, w polskich przychodniach. W 20 polskich placówkach w Londynie pojawiają się też Brytyjczycy, bo standard usług jest znacznie wyższy niż w państwowych przychodniach.
Zmiany w brytyjskim systemie wypłacania zasiłków zapowiedział niedawno David Cameron w wywiadzie dla pięciu europejskich gazet (w tym "Gazety Wyborczej"). "Zdrowy rozsądek podpowiada, że tak jak brytyjski rząd powinien wypłacać zapomogi rodzinom mieszkającym w Wielkiej Brytanii, w tym i polskim, tak polski rząd powinien je płacić rodzinom mieszkającym w Polsce" – stwierdził brytyjski premier.
Źródło: "Rzeczpospolita"
