Sora
To koniec Sory Fot. Shutterstock

Decyzja OpenAI o zamknięciu aplikacji Sora wywołała burzę w sieci. Narzędzie, które jeszcze kilka miesięcy temu było jednym z najbardziej ekscytujących projektów AI, znika nagle i to bez wyraźnego powodu. Internauci nie kryją frustracji, a Disney próbuje tonować nastroje po zerwaniu kontrowersyjnej współpracy opiewającej na, bagatela, miliard dolarów.

REKLAMA

Sora to zaawansowany model generatywnej sztucznej inteligencji, który pozwalał tworzyć realistyczne wideo na podstawie krótkich opisów tekstowych. System potrafił wygenerować nawet 60-sekundowe klipy z płynnym ruchem i zaskakująco wysoką jakością obrazu. W praktyce oznaczało to, że każdy użytkownik mógł w kilka chwil "wyprodukować" własny filmik.

Koniec Sory. Open AI nie podało powodu, a Disney wycofuje się z miliardowej inwestycji

Teraz jednak projekt przechodzi do historii. OpenAI, czyli twórca ChatuGPT, ogłosiło, że wyłącza Sorę. W oficjalnym komunikacie zespół przekazał: "Żegnamy się z Sorą. Do wszystkich, którzy tworzyli z jej pomocą, dzielili się swoimi pracami i budowali wokół niej społeczność – dziękujemy. To, co stworzyliście, miało znaczenie i wiemy, że ta wiadomość jest rozczarowująca".

Twórcy Sory dodali, że wkrótce "podadzą więcej szczegółów, w tym harmonogram wygaszania aplikacji i API oraz informacje o możliwości zachowania waszych materiałów". Brak konkretnego uzasadnienia tylko podsycił emocje – w sieci pojawiła się fala krytyki i zarzutów o zmarnowany potencjał, bo Sora była naprawdę popularnym narzędziem i intensywnie się rozwijała.

Jeszcze większe zaskoczenie budzi kontekst biznesowy. Zaledwie trzy miesiące temu Disney podpisał z OpenAI przełomową umowę, która miała umożliwić tworzenie fanowskich materiałów wideo z wykorzystaniem postaci z uniwersów Marvela, Pixara czy "Gwiezdnych wojen". W planach było nawet włączenie wybranych produkcji generowanych przez AI do platformy Disney+, co wywołało ogromną burzę w sieci.

Teraz Disney wycofuje się rakiem nie tylko ze współpracy, ale także z planowanej inwestycji o wartości miliarda dolarów.

W oświadczeniu przesłanym mediom koncern stara sięjednak uspokoić sytuację. "W miarę jak rozwijająca się dziedzina AI szybko się zmienia, szanujemy decyzję OpenAI o wycofaniu się z obszaru generowania wideo i zmianie priorytetów. Doceniamy konstruktywną współpracę między naszymi zespołami oraz wnioski, jakie z niej wyciągnęliśmy" – czytamy.

Disney dodał, że "nadal będzie współpracować z platformami AI, aby znajdować nowe sposoby docierania do fanów tam, gdzie są, jednocześnie odpowiedzialnie wdrażając nowe technologie z poszanowaniem własności intelektualnej i praw twórców".

Sora budziła kontrowersje i to nie tylko z powodu deepfake'ów

Koniec Sory jest niespodziewany, ale raczej nie jest oderwany od szerszego kontekstu. Od początku projekt budził ogromne kontrowersje. Największe dotyczyły praw autorskich – OpenAI nigdy w pełni nie ujawniło, na jakich materiałach trenowano model. Organizacje branżowe, w tym japońska grupa CODA (zrzeszająca m.in. Studio Ghibli), domagały się zaprzestania wykorzystywania ich treści.

Równie poważnym problemem była kwestia dezinformacji. Realistyczne wideo generowane przez AI otworzyło drogę do tworzenia deepfake'ów, które przedstawiały fikcyjne wydarzenia jako prawdziwe. Eksperci ostrzegali, że narzędzie w tej formie może stać się potężnym narzędziem manipulacji, a internauci ciągle nacinali się na nieprawdziwe filmiki.

Do tego dochodziły obawy branży kreatywnej. Filmowcy i animatorzy alarmowali, że tak zaawansowana technologia może zagrozić miejscom pracy, szczególnie w produkcji i postprodukcji. Kontrowersje wzbudzały też funkcje pozwalające na wykorzystywanie wizerunku użytkowników w generowanych materiałach, co rodziło pytania o prywatność i bezpieczeństwo danych.