
Choć skandynawskie kryminały od lat królują w rankingach popularności, islandzkie "The Valhalla Murders" wciąż pozostaje jedną z najbardziej niedocenianych perełek gatunku. Opowieść o seryjnym mordercy w Reykjavíku to pozycja obowiązkowa dla fanów nordic noir. Jest inspirowana mroczną, prawdziwą historią.
Skandynawskie kryminały – nurt znany na świecie jako nordic noir – od lat nie schodzą z list przebojów platform streamingowych. Hity takie jak "Most nad Sundem", "The Killing", "Wallander" czy "Kasztanowy ludzik" stały się niemal markami samymi w sobie. Widzowie pokochali je za realizm, moczny klimat i detektywów, którzy zamiast lśniących garniturów noszą wyciągnięte swetry i zmagają się z depresją.
Jednak w gąszczu głośnych premier łatwo przeoczyć perełki, które nie miały tak ogromnej kampanii marketingowej, a klimatem dorównują gigantom gatunku. Jedną z nich jest właśnie islandzkie "The Valhalla Murders" (oryginalnie "Brot").
O czym jest "The Valhalla Murders"? Skandynawski serial kryminalny inspiruje się prawdziwą historią
Serial przenosi nas do Reykjavíku, gdzie dochodzi do serii brutalnych morderstw. Ofiary wydają się przypadkowe, jednak sposób działania sprawcy sugeruje jedno: mamy do czynienia z pierwszym seryjnym mordercą w historii Islandii. W kraju, w którym prawie każdy jest z kimś spokrewniony, a policja nie ma zbyt dużo do roboty, pojawienie się potwora wywołuje paraliżujący strach.
Główna bohaterka, Kata (Nína Dögg Filippusdóttir), to ambitna policjantka, która zamiast awansu otrzymuje do pomocy partnera z zewnątrz. Arnar (Björn Thors) przylatuje z Oslo, niosąc ze sobą bagaż własnych, mrocznych doświadczeń. Ten duet, choć początkowo niedopasowany, musi wspólnie dokopać się do prawdy, która prowadzi do opuszczonego przed laty ośrodka dla chłopców o nazwie Valhalla. To tam, trzy dekady wcześniej, działy się rzeczy, o których władze wolałyby raczej zapomnieć.
"The Valhalla Murders" nie jest jedynie czystą fikcją. Fabuła serialu została luźno oparta na autentycznych wydarzeniach, które wstrząsnęły Islandią.
Jak podaje portal MEAWW, pod koniec lat 40. XX wieku w odległym zakątku Islandii funkcjonowała państwowa instytucja dla tzw. "trudnych chłopców" w wieku od siedmiu do czternastu lat. To, co miało być miejscem resocjalizacji i opieki, okazało się piekłem na ziemi – młodzi podopieczni byli regularnie bici i maltretowani przez personel.
Zobacz także
Choć w rzeczywistości nie doszło tam do serii morderstw ukazanych w serialu, ujawnienie skandalu po latach wywołało ogromne poruszenie społeczne. Ofiary po dekadach doczekały się oficjalnych przeprosin i odszkodowań finansowych od państwa. Twórcy serialu wzięli tę traumatyczną historię i obudowali ją kryminałem, zadając pytanie: co by było, gdyby skrzywdzone dzieci postanowiły po latach same wymierzyć sprawiedliwość?
"The Valhalla Murders" wciąż pozostaje w cieniu innego islandzkiego hitu, "W pułapce". Podczas gdy hit Netfliksa stawiał na klaustrofobię odciętego od świata miasteczka, to drugi kryminał z Islandii oferuje szerszy przekrój społeczny i bardziej policyjny, proceduralny sznyt. To kryminał w starym, dobrym stylu, gdzie najważniejsza jest żmudna praca śledczych, psychologia zła i mroczny klimat. Spektakularne (ale jednocześnie niepokojące) islandzkie krajobrazy też robią swoje.
Gdzie oglądać "The Valhalla Murders"?
Mimo że "The Valhalla Murders" zniknęło z niektórych globalnych platform (wcześniej było dostępne na Netfliksie), w Polsce mamy do nich świetny dostęp. Serial obejrzymy w ramach abonamentu na platformie CDA Premium oraz za darmo na TVP VOD. To tylko osiem odcinków idealnych na (mroczny) wieczór.
