
Do niecodziennej sytuacji doszło 26 marca podczas protestów związanych z problemem bezdomności zwierząt. Telewizja Republika przeprowadziła wywiad z silnie zaangażowaną w tę kwestię Dodą. Pasek sugerował, że jest ona członkinią Prawa i Sprawiedliwości. Słynna piosenkarka zareagowała na sytuację z dystansem i rozbawieniem.
W trakcie protestów pod Sejmem dziennikarze TV Republika zapytali Dodę o kwestie afery związanej z byłą działaczką PO z Kłodzka. W trakcie wywiadu wyświetlił się pasek z podpisem Dorota "Doda" Rabczewska, Prawo i Sprawiedliwość. Zabawna sytuacja odbiła się szerokim echem w Internecie i wygenerowała liczne memy.
Dzień po wydarzeniu z piosenkarką skontaktował się serwis Plotek.pl. Doda została zapytana o odpowiedź na całe zamieszanie. Piosenkarka jest wyraźnie rozbawiona absurdem całej sytuacji.
– Mnie to bawi akurat – brzmiała jej odpowiedź.
Dziennikarze zapytali Dodę też o to, czy zamierza podjąć jakiekolwiek działania w tej sprawie i czy liczy na sprostowanie ze strony TV Republika w sprawie mylącego wpisu. Dorota Rabczewska nie przewiduje jednak żadnej konkretnej reakcji.
– Nie. Przecież to bzdura i absurd – tak odpowiedziała na pytanie serwisu opisującego życie gwiazd.
Doda walczy o zwierzęta. Odwiedziła nawet Karola Nawrockiego
Jakiś czas temu głośno było o spotkaniu Dody z prezydentem RP. W związku z nim w Pałacu Prezydenckim pojawili się również dziennikarz Krzysztof Stanowski i poseł Łukasz Litewka. Spotkanie miało dotyczyć kwestii doniesień na temat warunków, w jakich przebywały zwierzęta w schroniskach w Bytomiu i Sobolewie.
Spotkanie zostało krótko podsumowane przez Kancelarię Prezydenta RP: "Podczas spotkania Prezydent Karol Nawrocki z uwagą wysłuchał postulatów przedstawianych przez rozmówców. Wśród najważniejszych spraw wymieniono m.in. propozycję podwyższenia kar za znęcanie się nad zwierzętami oraz odbieranie praw do posiadania zwierząt sprawcom takich czynów" – tak urząd poinformował o przebiegu spotkania we wpisie na X.
Zobacz także
Spotkanie nie przyniosło żadnych formalnych rozwiązań dotyczących dobrostanu zwierząt w Polsce. Nasuwają się jednak pytania, czy działania piosenkarki związane są jedynie z troską o zwierzęta. To, że Dodzie leży na sercu ich dobro, nie podlega dyskusji. Ale przypomnijmy, że przez lata w polskim show-biznesie miała opinię czołowej skandalistki, znanej nie tylko z ciętego języka, burzliwych rozstań i głośnych konfliktów, ale także problemów prawnych, w tym grzywny za porysowanie auta byłego partnera (straty oszacowano na ok. 14,5 tys. zł).
Charity washing po polsku. Działania Dody mogą mieć drugie dno
Coraz więcej osób oskarża Dodę o tzw. charity washing. Jest to działanie, które ma na celu poprawę postrzegania wizerunku danej osoby, często celebryty. Dotyczy ono także firm i jest stawiane na równi ze znacznie lepiej znanym greenwashingiem. Charity washing to skuteczna i prosta metoda na zdobycie publicznego uznania, nawet jeśli działanie jest powierzchowne i nie przekłada się na realną pomoc.
Charity washing jest też bardzo problematyczny z perspektywy krytyki osoby, która jest w niego zaangażowana. Bardzo łatwo jest jej się bronić, podkreślając przy tym szczytny motyw działania lub pozorną bezinteresowność.
Działania Dody łączone są m.in. z filmem dokumentalnym o tytule "Doda: zmyślone życie i kariera, kłamstwa, afery, tajemnice", który został opublikowany trzy miesiące temu na kanale Kuba Wątor na Youtube. Aktualnie ma on 1,4 miliona odsłon. Dokument dotyczy licznych skandali, w które uwikłana jest polska celebrytka.
Aktualny aktywizm Dody, choć dotyczy realnego problemu, który był zaniedbany przez polskie władze od wielu lat (i tu podkreślamy: super, że posiadaczka tak głośnego nazwiska zabiera głos w ważnej sprawie), w ostatnich tygodniach dominuje przekaz medialny na jej temat i skutecznie ogranicza krytykę (często konstruktywną), która jest w nią skierowana.
