Nadia Fares
Nadia Farès zmarła po wypadku na basenie Fot. YouTube / Le Figaro TV

Nadia Farès nie żyje. Francuska aktorka, znana m.in. z thrillera "Purpurowe rzeki", zmarła w wieku 57 lat po tragicznym wypadku na basenie. Artystka od kilku dni przebywała w śpiączce po zatrzymaniu krążenia, a lekarze walczyli o jej życie.

REKLAMA

Śmierć Nadii Farès potwierdziły jej córki, Cylia i Shana Chasman. W oświadczeniu napisały: "Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci Nadii Farès w ten piątek. Francja straciła wielką artystkę, ale dla nas to przede wszystkim mama, którą właśnie straciłyśmy".

Nadia Farès nie żyje. Miała wypadek na basenie

Do dramatycznego zdarzenia doszło 11 kwietnia w ekskluzywnym klubie sportowym w dzielnicy Blanche–Montmartre w Paryżu. Aktorka pływała w basenie, gdy nagle straciła przytomność. Według ustaleń prokuratury znaleziono ją na dnie basenu w pozycji przypominającej układ znany z jogi.

Jedna z obecnych na miejscu osób natychmiast rozpoczęła resuscytację krążeniowo-oddechową, zanim na miejsce dotarły służby ratunkowe. Farès trafiła do szpitala Pitié-Salpêtrière, gdzie wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej – przyczyną był zawał serca. Aktorka zmarła sześć dni później, w piątek.

W ostatnim czasie artystka wróciła do Francji po latach spędzonych w USA. Przygotowywała się do swojego reżyserskiego debiutu – pracowała nad komedią akcji dla TF1 Studios.

Francuska aktorka Nadia Farès miała 57 lat. Grała m.in. w "Purpurowych rzekach" u boku Jeana Reno

Nadia Farès urodziła się w 1968 roku w Maroku, ale jako dziecko przeniosła się z rodziną do południowej Francji. Karierę zaczynała w latach 90. od ról telewizyjnych, a szerokiej publiczności dała się poznać dzięki występowi w głośnym melodramacie "Elles n'oublient jamais" z 1994 roku, gdzie zagrała kochankę uwikłaną w skomplikowaną relację z żonatym mężczyzną.

Na dużym ekranie przełomem okazał się dla Farès film "Demony Jezusa", a prawdziwą międzynarodową rozpoznawalność przyniosła jej rola w "Purpurowych rzekach" – mrocznym thrillerze w reżyserii Mathieu Kassovitza z Jeanem Reno i Vincentem Casselem.

logo
Fot. Kadr z filmu "Purpurowe rzeki"

W kolejnych latach z powodzeniem występowała zarówno w kinie, jak i telewizji. Pojawiała się w produkcjach francuskich i międzynarodowych, a młodsza widownia mogła ją kojarzyć m.in. z serialu Netfliksa "Marseille" emitowanym w latach 2016-2018. Główną rolę grał Gérard Depardieu.

Poza aktorstwem coraz bardziej interesowała się pracą po drugiej stronie kamery. Jak sama przyznawała, reżyseria była dla niej naturalnym kolejnym krokiem po latach spędzonych na planie. Film, nad którym pracowała w ostatnich miesiącach, miał być jej nowym otwarciem w karierze. Jeszcze w styczniu mówiła w rozmowie z francuską "Galą": "Dzięki ciężkiej pracy, pytaniom i uporowi znalazłam świetny zespół. Wspólnie pracujemy nad komedią akcji".

Życie prywatne Nadii Farès również było związane z kinem – była żoną amerykańskiego producenta Stevea Chasmana, z którym miała dwie córki. Wielokrotnie mierzyła się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W 2007 roku przeszła operację mózgu z powodu tętniaka, który nazwała "bombą zegarową wymagającą pilnego leczenia". W kolejnych latach przeszła także trzy operacje serca.