
Afery wokół Freedom 250 ciąg dalszy. Donald Trump nie jest zadowolony, że ponad połowa zaproszonych atystów wycofała się z serii koncertów organizowanych z okazji 250. rocznicy powstania USA. I to w ciągu zaledwie dwóch dni. Rozjuszony amerykański prezydent zasugerował, że w zamian w Waszyngtonie... powinien odbyć się wielki wiec MAGA.
Freedom 250 to inicjatywa Trumpa z okazji 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych 4 lipca 1776 roku. Gwoździem programu będzie Great American State Fair – wystawa narodowa w Waszyngtonie, która ma odbyć się od 25 czerwca do 10 lipca na National Mall. W ramach wielkiego festynu zaplanowano serię koncertów i to właśnie z nimi jest problem.
Freedom 250 nie po myśli Trumpa. Artyści masowo rezygnują z koncertów w Waszyngtonie
Od początku organizatorzy podkreślali, że wydarzenie będzie apolityczne i ponadpartyjne, jednak nie wszyscy mają takie wrażenie. Po ogłoszeniu line-upu masowo zaczęli rezygnować artyści. W ciągu zaledwie dwóch dni swoje występy odwołali m.in. Morris Day, Bret Michaels, Martina McBride, Young MC oraz Commodores. Podkreślali, że wydarzenie okazało się zbyt polityczne i za bardzo powiązane z prezydentem USA oraz jego kontrowersyjną polityką, która coraz bardziej zaczyna męczyć Amerykanów.
To nie spodobało sie Trumpowi, który w odpowiedzi opublikował w sobotę serię miażdzących wpisów na Truth Social – tej samej platformie, na której wcześniej zaatakował Obamów w obrzydliwy sposób. W swoim stylu nie zostawił na muzykach, których wcześniej wychwalał, suchej nitki. Zamiast koncertów zaproponował... polityczny wiec swoich zwolenników, choć ostatnio buntują się nawet "święci" z ruchu MAGA.
"Powinniśmy zorganizować wielki wiec MAKE AMERICA GREAT AGAIN z okazji 250-lecia zamiast zatrudniać przepłaconych piosenkarzy, których nikt nie chce słuchać, których muzyka jest nudna i którzy nie robią nic poza narzekaniem" – napisał amerykański prezydent.
Zasugerował również, że to on mógłby być główną atrakcją Great American State Fair, kolejny raz popisując się megalomanią. "Rozważam sprowadzenie największej atrakcji na świecie, człowieka, który przyciąga większe tłumy niż Elvis w szczycie kariery, i który robi to bez gitary (...), DONALDA J. TRUMPA, aby zastąpić tych przepłaconych artystów trzeciej kategorii" – stwierdził.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Bogacz zapowiedział też, że rozważa organizację własnego wydarzenia pod hasłem "America Is Back Rally" ("Wiec: Ameryka powróciła"). "Nie chcę tak zwanych artystów, którym płaci się zdecydowanie za dużo i którzy nie są szczęśliwi. Chcę być otoczony wyłącznie szczęśliwymi ludźmi, mądrymi ludźmi, ludźmi sukcesu i ludźmi, którzy wiedzą, jak wygrywać" – napisał na Truth Social.
Kilka godzin później Trump, który uwielbia robić burze w sieci, poszedł jeszcze dalej, pisząc krótko: "Cancel it" ("Odwołać to"). Nie wiadomo jednak, co miał dokładnie na myśli – całkowite anulowanie wydarzenia czy samych koncertów.
Dodajmy, że nie wszyscy artyści zrezygnowali z występów. Uświetnienie obchodów 250. urodzin Stanów Zjednoczonych swoją muzyką zapowiedzieli m.in. Vanilla Ice oraz Fab Morvan z Milli Vanilli. Z kolei Freedom Williams z grupy C&C Music Factory ma wciąż rozważać udział.
