
22 czerwca Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Niespełna rok po śmierci uwielbianej artystki kabaretowej jej przyjaciele z kabaretu Hrabi opublikowali wzruszający wpis, w którym opisali, jak wyglądałyby jej urodziny. "Bardzo nam Ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej" – napisali.
Joanna Kołaczkowska zmarła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat. Wiadomość o śmierci uwielbianej artystki poruszyła cały kraj. Kołaczkowska, którą niestrudzenie wspierał kabaret Hrabi, walczyła z glejakiem, czyli złośliwym guzem mózgu.
"Przyszło Jej zmierzyć się z najgorszym i najbardziej agresywnym przeciwnikiem. Walczyła dzielnie, z godnością, z nadzieją. My razem z Nią. Wyczerpaliśmy niestety wszystkie dostępne formy leczenia. Wierzyliśmy w cud. Cud nie nastąpił" – napisali Dariusz Kamys, Tomasz Majer i Łukasz Pietsch. Kołaczkowska została pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
60. urodziny Joanny Kołaczkowskiej. Kabaret Hrabi opublikował wzruszający post
22 czerwca Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Jej przyjaciele z kabaretu Hrabi opublikowali z tej okazji post, który wzruszył i zachwycił internautów.
"Dziś skończyłabyś 60 lat. Być może Twoje urodziny świętowalibyśmy gdzieś w trasie, między jednym występem a drugim, w hotelowym pokoju. Jak co roku długo zastanawialibyśmy się, co Ci kupić. To nigdy nie było łatwe. Ostatnio była to lekarska torba z pełnym wyposażeniem prezent idealny dla naszej doktor Queen. Trafiony w punkt, bo przecież od lat na medycynie znałaś się z nas najlepiej" – zaczęli.
Cały kabaret usiadłby wieczorem w hotelowym pokoju i "wzniósł toast za zdrowie Pani Asi". "Udawalibyśmy podstarzałych, trochę tandetnych lowelasów, a Ty zanosiłabyś się swoim charakterystycznym śmiechem. I właśnie o ten śmiech chodziłoby najbardziej. O ten moment, kiedy wszyscy czuliśmy, że świat jest na swoim miejscu" – zaznaczyli Kamys, Majer i Pietsch, nawiązując do słynnego śmiechu Kołaczkowskiej.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Zamiast kieliszka wina poprosiłabyś o herbatę. Albo po prostu wrzątek. Oczywiście, że byśmy załatwili. Nie posiedziałabyś jednak długo. Zawsze było coś do zrobienia. Jakiś podcast do zmontowania, jakaś Jagoda Hyc czekająca na ostatnie szlify" – pisali dalej.
"Następnego ranka pojawiłabyś się na śniadaniu lekko niewyspana, może trochę rozczochrana. Rano nigdy przesadnie nie przejmowałaś się fryzurą. Ale kiedy przyjeżdżaliśmy na miejsce występu, zaczynał się rytuał. Makijaż, włosy, ostatnie poprawki. Dla widzów. Bo oni byli dla Ciebie ważni. Zawsze byli" – czytamy.
Koledzy Kołaczkowskiej z kabaretu Hrabi, ktory powstał w 2002 roku, wyznali, że nie jest im łatwo po jej śmierci. "Bardzo nam Ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej. Uczymy się na nowo wypełniać garderobę śmiechem. Jeszcze ostrożnie, jeszcze trochę nieśmiało. Coraz częściej jednak łapiemy się na tym, że w tym śmiechu jest też coś od Ciebie. Jakbyś zostawiła go nam na przechowanie" – zwrócili się do zmarłej koleżanki.
"I dlatego dziś, zamiast smutku, chcemy wznieść toast za wszystkie chwile, które dzięki Tobie stały się piękniejsze. Za Ciebie, Aśka. I za ten śmiech, który wciąż z nami jest" – zakończyli swój wpis, który w ciągu zaledwie trzech godzin doczekał się na Facebooku 25 tysięcy polubień.




