
Sam Neill nie żyje. Gwiazdor "Parku Jurajskiego", "Fortepianu" i serialu "Peaky Blinders" zmarł nagle w wieku 78 lat, mimo że kilka miesięcy wcześniej informował o pełnej remisji nowotworu. Pomogła mu eksperymentalna terapia.
W poniedziałek, 13 lipca, w Sydney odszedł Sam Neill. Nowozelandzki aktor, który międzynarodową sławę zdobył dzięki "Parkowi Jurajskiemu" i "Fortepianowi", zmarł w wieku 78 lat.
"Sam odszedł w otoczeniu najbliższych, z godnością, która charakteryzowała go przez całe życie. Jego śmierć była nagła i niespodziewana, jednak pocieszeniem pozostaje fakt, że Sam pozostawał wolny od nowotworu. Rodzina pragnie wyrazić najgłębszą wdzięczność personelowi prywatnego szpitala St Vincent's za niezwykłą opiekę" – czytamy w oświadczeniu.
Na co chorował Sam Neill? Walczył z rzadkim rakiem krwi
Nie podano oficjalnej przyczyny śmierci Sama Neilla, ale aktor przez cztery lata zmagał się z silnie wyniszczającym rakiem. Trudna walka zdecydowanie odbiła się na jego zdrowiu. Chorował na rzadkiego raka krwi – chłoniaka angioimmunoblastycznego z komórek T. Jest to agresywny nowotwór, który bardzo szybko się rozwija.
U Sama Neilla został zdiagnozowany w III z IV stadiów w marcu 2022 roku w trakcie promocji "Jurassic World Dominion". Od tamtej pory aktor regularnie przyjmował podtrzymującą go przy życiu chemioterapię. W pewnym momencie leczenia choroba okazała się odporna na standardowe metody. Gwiazdor "Parku Jurajskiego" rozpoczął więc leczenie eksperymentalne.
Jak podaje "Guardian", Sam Neill na początku 2026 roku skorzystał z terapii komórkami CAR-T. W Australii realizowany był program badawczy, który miał na celu m.in. sprawdzenie długoterminowych konsekwencji stosowania tej terapii. Polega ona na modyfikacji genetycznej białych krwinek typu T tak, by były w stanie niszczyć komórki nowotworowe.
W przypadku Sama Neilla, nazywanego "pacjentem zero", procedura leczenia okazała się skuteczna, a artysta kilka miesięcy temu w wywiadach potwierdził, że jest całkowicie "wolny od raka".
Terapia CAR-T wykorzystywana jest również w Polsce. Jak podaje portal onkologiczny zwrotnikraka.pl metoda ta pierwszy raz została w naszym kraju zrefundowana w 2021 roku. Jest to terapia, w trakcie której od chorego pobierana jest krew, z krwi wydzielane są limfocyty T, a następnie za pomocą inżynierii genetycznej modyfikuje się je w taki sposób, by mogły wykrywać i zwalczać komórki nowotworowe. CAR-T jest indywidualnie opracowywane dla każdego chorego.
Do końca życia raz w miesiącu aktor przechodził chemioterapię w ramach eksperymentalnego leczenia. Neill podpisał również umowę z firmą farmaceutyczną, ktora mówiła, że jeśli przeżyje pierwsze cztery miesiące terapii, dalsze leczenie będzie dla niego bezpłatne.
Po pokonaniu choroby Neill chciał "znowu zagrać w jakimś filmie". W rozmowie z "The Guardian" w 2023 roku powiedział z kolei: "Nie boję się śmierci. Ale byłoby to irytujące. Naprawdę chciałbym pożyć jeszcze dziesięć albo dwadzieścia lat. Zbudowaliśmy te piękne tarasy, posadziliśmy drzewa oliwne i cyprysy, a ja chciałbym doczekać, aż w pełni urosną. Mam też cudowne małe wnuki. Chcę zobaczyć, jak dorastają. A sama śmierć? Zupełnie się nią nie przejmuję".
