
Nowe młodzieżowe fantasy zbliża się wielkimi krokami. "Children of Blood and Bone", czyli ekranizacja bestsellerowych "Dzieci krwi i kości", wygląda jak film, na który fani gatunku czekali od dawna. Gwiazdorska obsada i świat inspirowany afrykańską kulturą robią wrażenie. Jest jednak jedno "ale". Tuż przed premierą autorka książek Tomi Adeyemi publicznie odcięła się od produkcji i zapowiedziała, że sama jej nie obejrzy. Dla czytelników to poważna czerwona flaga.
Od kilku lat Hollywood wyraźnie szuka następcy wielkich młodzieżowych hitów fantasy. Po erze "Igrzysk śmierci" (która zresztą wcale się jeszcze nie skończyła), "Niezgodnej", "Więźnia labiryntu" czy bardziej współczesnego "Cienia i kości" nie pojawiła się seria, która na dobre zawładnęłaby wyobraźnią nastolatków. Tymczasem półki księgarń uginają się od bestsellerowych powieści fantasy i romantasy dla młodzieży. Nic więc dziwnego, że studia filmowe coraz śmielej po nie sięgają.
Film "Children of Blood and Bone" to ekranizacja bestsellera fantasy "Dzieci krwi i kości"
Jedną z najbardziej wyczekiwanych ekranizacji jest właśnie "Children of Blood and Bone", oparty na powieści Tomi Adeyemi z 2018 roku. W Polsce książka ukazała się jako "Dzieci krwi i kości", a później doczekała się dwóch kontynuacji ("Dzieci prawdy i zemsty" oraz "Dzieci anarchii i udręki"), tworząc całą trylogię "Dziedzictwo Oriszy".
Akcja rozgrywa się w królestwie Orisza, gdzie przed laty król Saran odebrał magię ludziom obdarzonym niezwykłymi mocami i rozpoczął brutalne prześladowania śnieżnowłosych Maji. Główna bohaterka, Zélie Adebola, odkrywa jednak, że istnieje szansa na przywrócenie dawnej magii i uwolnienie swojego ludu. Wraz z księżniczką Amari wyrusza w niebezpieczną podróż, która może odmienić los całego królestwa. To opowieść o dorastaniu, walce z niesprawiedliwością, opresją i odkrywaniu własnej siły, ale też historia, w której nie brakuje przygody, magii, miłości i widowiskowych starć.
W 2018 roku Adeyemi opowiadała w rozmowie z Entertainment Weekly, że inspiracją do napisania "Dzieci krwi i kości", jej debiutanckiej powieści, były między innymi książki o Harrym Potterze oraz inne powieści fantasy, które czytała w dzieciństwie.
– Każda historia, którą pisałam, gdy byłam młodsza, miała białych albo birasowych bohaterów. W pewnym momencie uwierzyłam, że czarni ludzie po prostu nie mogą być bohaterami takich opowieści. Pisałam o magicznych przygodach, które sama chciałabym przeżyć, ale nie wierzyłam, że mogłabym ich doświadczyć, wyglądając tak jak ja – wspominała. Dlatego postawiła sobie cel. – Chciałam napisać historię, która będzie tak dobra i tak czarna, że każdy będzie musiał ją przeczytać – nawet rasiści – wyjawiła nigeryjsko-amerykańska pisarka.
Adeyemi dopięła swego i odniosła ogromny sukces. Czytelników przyciągnęła nie tylko wciągająca opowieść fantasy, ale też świat czerpiący z kultury Jorubów i mitologii Afryki Zachodniej. "Dzieci krwi i kości" bezpośrednio zadebiutowały na pierwszym miejscu listy bestsellerów "New York Timesa" w kategorii literatury młodzieżowej. Powieść utrzymywała się w prestiżowym zestawieniu przez ponad 120 tygodni. Prawa do ekranizacji ostały wykupione przez wytwórnię Fox 2000 za siedmiocyfrową kwotę rok przed oficjalną premierą rynkową książki (filmem ostatecznie zajęło się Paramount Pictures).
Za ekranizację odpowiada Gina Prince-Bythewood, reżyserka "Królowej wojownik". W imponującej obsadzie znalazły się prawdziwe gwiazdy: Thuso Mbedu ("Kolej podziemna"), Tosin Cole ("Doktor Who"), Damson Idris ("F1"), Amandla Stenberg ("Igrzyska śmierci"), Cynthia Erivo ("Wicked"), Chiwetel Ejiofor ("Zniewolony. 12 Years a Slave"), Regina King ("Watchmen"), Lashana Lynch ("Nie czas umierać"), Idris Elba ("Luther") i laureatka Oscara Viola Davis ("Służące").
Opublikowane właśnie pierwsze zdjęcia imponują oprawą wizualną – pełną kolorów, malowniczych plenerów i kostiumów inspirowanych afrykańską kulturą, choć niektórzy oceniają krytycznie, że kadry wyglądają jak z... "Czarnej Pantery" Marvela. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jedno z najbardziej widowiskowych fantasy, jakie trafią do kin w najbliższym czasie, zwłaszcza że nie powstaje ich dziś zbyt wiele (a przynajmniej nie na taką skalę). Światowa premiera filmu została zaplanowana na 15 stycznia 2027 roku.
Dalsza część artykułu poniżej.
1 / 15 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Fot. materiał prasowy
Tomi Adeyemi odcina się od ekranizacji własnej książki
Entuzjazm fanów studzi jednak dziwne zachowanie samej autorki. Na początku lipca Tomi Adeyemi, która napisała scenariusz wraz z reżyserką, poinformowała w mediach społecznościowych, że nie widziała filmu i nie zamierza go oglądać. – To było bolesne trzymać to w sobie. Przykro mi, jeśli ktoś pomyślał, że przestało mi zależeć. Zawsze będzie mi zależeć bardziej o nas niż o całym tym blasku – napisała do swoich czytelników.
Później ujawniła również, że zablokowała Amandlę Stenberg, jedną z gwiazd filmu. Adeyemi udostępniła nagranie przedstawiające wiadomość, którą miała otrzymać od aktorki. Stenberg napisała w niej, że chciałaby "ponownie nawiązać kontakt po prostu jako drugi człowiek". Pisarka odpowiedziała stanowczo: "Nigdy więcej nie używaj mojego nazwiska w żadnym wywiadzie ani nagraniu. Nie pisz do mnie. Nie dzwoń do mnie".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Co ciekawe, zupełnie inaczej współpracę z pisarką wspomina Gina Prince-Bythewood. Reżyserka przekonywała w rozmowie z magazynem "Essence", że od początku zależało jej na tym, by Adeyemi była zadowolona z adaptacji. – To moja czwarta ekranizacja i zawsze kieruję się jedną zasadą: chcę, żeby autor pokochał to, co robimy. W końcu wszyscy jesteśmy tutaj dzięki historii, która narodziła się w jego głowie – mówiła.
Prince-Bythewood dodała, że to Adeyemi napisała pierwszy szkic scenariusza, a ona później rozwinęła go i nadała mu ostateczny kształt. Jak twierdzi reżyserka, pisarce spodobała się nowa wersja, a następnie angażowała się w kolejne etapy produkcji, m.in. wybór obsady czy projektowanie kostiumów.
Na razie nie wiadomo, co sprawiło, że relacje między autorką a twórcami filmu stały się tak fatalne. Dla Paramount Pictures cała sytuacja z pewnością nie jest jednak łatwa. Publiczne odcięcie się pisarki od ekranizacji nie musi wcale oznaczać, że film będzie nieudany, ale dla fanów książek jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Może sugerować, że historia została mocno zmieniona albo że ostateczna wizja znacząco odbiega od tego, co Adeyemi chciała opowiedzieć. A to może przełożyć się na wyniki filmu w kinach.
Mimo to oczekiwania wobec "Children of Blood and Bone" są naprawdę duże. Młodzieżowe fantasy od dawna czeka na nową wielką serię filmową, która porwie widzów. W kolejce czekaj już zresztą kolejna głośna ekranizacja – Prime Video pracuje nad serialową adaptacją bestsellerowego "Fourth Wing. Czwarte Skrzydło" Rebekki Yarros.




