Daniel Craig jako James Bond
Kto zostanie nowym Jamesem Bondem? Poszukiwania już trwają Fot. Kadr z "Nie czas umierać"

Według najnowszych doniesień branżowego portalu Variety ruszyły już castingi do nowego filmu o Jamesie Bondzie. Amazon MGM Studios oficjalnie rozpoczęło poszukiwania następcy Daniela Craiga, a w proces zaangażowano Ninę Gold – jedną z najbardziej cenionych casting directorek w Hollywood, znaną m.in. z "Gry o tron", "The Crown" czy nowych "Gwiezdnych wojen".

REKLAMA

Studio potwierdziło, że "poszukiwania nowego Jamesa Bonda już trwają", choć na razie nie zdradza szczegółów dotyczących castingu. "Jesteśmy podekscytowani możliwością podzielenia się kolejnymi informacjami z fanami 007, gdy nadejdzie odpowiedni moment" – czytamy w oficjalnym oświadczeniu. Amazon MGM Studios podkreśla również, że chcą podejść do wyboru nowego Agenta 007 "z ogromną starannością i szacunkiem dla dziedzictwa serii".

Za kamerą nowego filmu stanie Denis Villeneuve, czterokrotnie nominowany do Oscara twórca "Diuny", "Sicario" i "Nowego początku", a scenariusz przygotowuje Steven Knight ("Peaky Blinders", "Tysiąc ciosów). Producentami zostali Amy Pascal i David Heyman, odpowiedzialni wcześniej m.in. za serie "Spider-Man" i "Harry Potter".

Kto będzie nowym Bondem? Jest nowy faworyt

Największym zaskoczeniem ostatnich tygodni jest gwałtowny wzrost notowań Louisa Partridge'a. 23-letni aktor znany z serii "Enola Holmes" ma być obecnie jednym z głównych kandydatów do przejęcia roli Agenta 007. Według medialnych spekulacji jego dużym atutem jest współpraca ze Stevenem Knightem przy serialu "Ród Guinnessów", co może dawać mu przewagę podczas rozmów z twórcami. Jeśli Partridge rzeczywiście dostałby tę rolę, zostałby najmłodszym Bondem w historii kinowej franczyzy.

Wszystko wskazuje więc na to, że Amazon MGM Studios szuka dziś znacznie młodszego aktora niż wcześniej zakładano. To całkowicie zmieniło układ sił wśród faworytów.

Dalsza część artykułu poniżej.

Jeszcze niedawno za jednego z najpoważniejszych kandydatów uchodził 36-letni Callum Turner ("Władcy przestworzy"), który długo utrzymywał pozycję bukmacherskiego lidera po gwałtownym wzroście notowań. Od miesięcy regularnie przewija się też nazwisko 35-letniego Aarona Taylora-Johnsona ("Nosferatu"), a którego media od dawna przedstawiają jako "pewniaka" producentów. W grze mają pozostawać również 29-letni Harris Dickinson ("Babygirl") oraz 28-letni Jacob Elordi ("Frankenstein" i kontrowersyjna "Euforia") – jedyny Australijczyk w zdominowanej przez Brytyjczyków stawce.

Nowe podejście studia oznacza jednak znacznie mniejsze szanse dla dotychczasowych ulubieńców fanów. 43-letni Henry Cavill sam przyznał w wywiadach, że ze względu na wiek prawdopodobnie nie ma już realnych szans na rolę Bonda, choć wielu widzów nadal uważa go za idealnego kandydata. Coraz częściej mówi się też, że producenci definitywnie odsunęli kandydatury 53-letniego Idrisa Elby oraz 48-letniego Toma Hardy'ego, ponieważ studio chce znaleźć aktora, który będzie mógł wcielać się w 007 przez kolejne kilkanaście lat.

Nowy Bond ma być jednocześnie świeżym otwarciem dla całej marki. Po zakończeniu ery Daniela Craiga twórcy chcą nie tylko odmłodzić głównego bohatera, ale też nadać serii nowy kierunek. Przypomnijmy, że Brytyjczyk wcielił się w Bonda aż pięciokrotnie, a ostatni raz w "Nie czas umierać" w 2021 roku.