
Nowy dokument "Instynkt macierzyński" to obecnie jeden z najpopularniejszych tytułów na polskim Netfliksie. Opowiada o Taylor Parker, która przez miesiące udawała ciążę. Gdy jej kłamstwo zaczęło się sypać, doszło do okrutnej zbrodni. To jedna z tych historii true crime, której wolałoby się nigdy nie poznać.
"Instynkt macierzyński" ("Maternal Instinct") w reżyserii Jessiki Dimmock obecnie zajmuje drugie miejsce w TOP 10 najpopularniejszych filmów w Polsce, a wyprzedzają go tylko "Kolory zła: Czerń" z Jakubem Gierszałem. Bierze na tapet historię Taylor Parker, 27-latki z Teksasu, która przez wiele miesięcy przekonywała otoczenie, że spodziewa się dziecka, choć nie była w ciąży. Wstrząsający dokument true crime Netfliksa opowiada nie tylko o kłamstwie, ale przede wszystkim o morderstwie, którego się dopuściła.
Prawdziwa historia za "Instynktem macierzyńskim" Netflixa. Taylor Parker udawała, że jest w ciąży
27-letnia Taylor Parker, dwukrotna rozwódka i matka dwojga dzieci (córka mieszkała z nią w dni powszednie, syna rzadko widywała), przeprowadziła się do Simms, małego miasteczka w Teksasie, aby zacząć nowe życie. Miejscowi szybko ją polubili, opisywali nową mieszkankę jako miłą, czarującą, wiecznie uśmiechniętą. Twierdziła, że pochodzi z bogatej rodziny potentatów naftowych, a w przyszłości odziedziczy wielomilionowy majątek.
W 2019 roku Taylor poznała Wade'a Griffina, miejscowego hodowcę i łowcę dzikich świń. Już trzy miesiące później zamieszkali razem, a wkrótce Parker oznajmiła, że jest w ciąży. Mężczyzna był nieco oszołomiony. Wszystko działo się dla niego za szybko, ale był gotowy na wspólne życie i zgadzał się na kolejne horrendalne wydatki, które planowała jego partnerka.
Taylor pokazywała dokumenty medyczne od lekarzy, do których podobno chodziła sama z powodu obostrzeń w czasie pandemii, zorganizowała gender reveal party (przyjęcie ujawniające płeć dziecka) i publikowała zdjęcia ciążowego brzucha w mediach społecznościowych. Razem z partnerem mieli nawet wspólną sesję "brzuszkową". Przyjaciele oraz bliscy Wade'a zaczęli jednak zauważać dziury w jej opowieści, choć Taylor zawsze miała gotową odpowiedź na każde pytanie.
Przyjaciółka rodziny Griffinów, Stephanie Ott, nie dawała jej wiary. Próbowała dzwonić po lokalnych klinikach, ale nie udzielano jej żadnych informacji z powodu zasad poufności w placówkach medycznych. W końcu skontaktowała się z matką Taylor. Kobiety prawie nie utrzymywały kontaktu, a Parker twierdziła, że mama chce pozbawić ją spadku po babci.
– Taylor nie może mieć dzieci. Przeszła histerektomię – miała powiedzieć kobieta. Usunięcie macicy sprawiało, że ciąża była biologicznie niemożliwa. Matka Parker wyjawiła również, że żaden spadek nie istnieje.
Z czasem okazało się, że to nie było pierwsza mistyfikacja Taylor Parker. Jej przyjaciółki z innego miasta opowiadają w dokumencie Netfliksa, że wcześniej twierdziła między innymi, że choruje na stwardnienie rozsiane, raka, a nawet że miała kiedyś udar. – Po pewnym czasie zaczęłam się zastanawiać, czy ona naprawdę jest chora – wspominała jedna z nich w dokumencie.
Termin porodu, który podała Parker, się spóźniał, ale kobieta nie traciła rezonu. Śledczy informowali później, że wyszukiwała w internecie hasła "zamów tani silikonowy brzuszek ciążowy", "adopcje noworodków", "jak znaleźć matkę biologiczną" i "film z cesarskiego cięcia". Podczas swojego drugiego małżeństwa Taylor, która chciała mieć więcej dzieci mimo histerektomii, szukała wśród znajomych chętnych na surogację. I to mimo faktu, że – jak ujawnił jej pierwszy były mąż – kobieta źle traktowała ich wspólnego syna.
Morderstwo Reagan Simmons-Hancock wstrząsnęło USA
W 2019 roku Taylor zaprzyjaźniła się z Reagan Simmons-Hancock – 21-letnią mieszkanką pobliskiego miasteczka New Boston, matką trzyletniej córki. Parker poznała ją rok wcześniej, gdy była fotografką na jej zaręczynach i ślubie. Reagan nie tylko ufała Taylor, ale nawet stawała w jej obronie, gdy inni zaczynali podważać historię o ciąży. Sama również spodziewała się dziecka.
9 października 2020 roku matka Reagan zaczęła się martwić, bo córka nie odbierała telefonu. Pojechała do jej domu i znalazła swoją martwą córkę w kałuży krwi. Śledczy ustalili później, że ciężarnej kobiecie zadano 15 ran kłutych i 98 ran ciętych, a nienarodzone dziecko zostało wycięte z jej brzucha.
Na miejscu była również trzyletnia córka Reagan, która chowała się pod kołdrą. Nic się jej nie stało, ale była świadkiem śmierci swojej mamy, podobnie jak Alex Hanscombe z serialu "Jedyny świadek" Netflixa.
Tego samego dnia Taylor Parker zadzwoniła pod numer alarmowy z autostrady niedaleko De Kalb w Teksasie, twierdząc, że właśnie urodziła dziecko w samochodzie, ale noworodek nie oddycha. Kiedy na miejsce przyjechali policjanci, zastali kobietę wykonującą resuscytację krążeniowo-oddechową noworodka. Powiedziała im, że jedzie do szpitala w Idabel w Oklahomie, żeby spotkać się z mężem.
Taylor przewieziono do szpitala. Lekarze szybko ustalili, że nie urodziła dziecka, a wręcz nie mogła go urodzić. Tymczasem matka Reagan zadzwoniła już na policję, informując o morderstwie. Badania DNA nie pozostawiły wątpliwości: dziecko nie było jej, to córka Reagan Simmons-Hancock. Dziewczynka, której później nadano imię Braxlynn Sage Hancock, zmarła w szpitalu. – Nie miałem wtedy żadnych słów. To było niewyobrażalne – mówił Wade Griffin, partner Taylor w dokumencie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Taylor Parker czeka na karę śmierci
Proces Taylor Parker rozpoczął się w 2022 roku. Prokuratura utrzymywała, że kobieta dopuściła się zbrodni, aby utrzymać swoje kłamstwo o ciąży.
Kobieta przebadano psychiatrycznie i psychologicznie. Biegli orzekli, że Teksanka nie cierpi na żadną chorobę psychiczną, a w momencie zbrodni była w pełni poczytalna i odróżniała dobro od zła. Stwierdzili, że zabójstwo Reagan Simmons-Hancock cechowały wyrachowanie, zimna krew oraz całkowity brak wyrzutów sumienia. U Parker zdiagnozowano jednak głębokie zaburzenia osobowości. Określono ją jako patologiczną kłamczuchę i manipulatorkę.
Ostatecznie Parker została uznana za winną morderstwa pierwszego stopnia i skazana na karę śmierci. Apelacje nie odniosły skutku, choć kobieta wciąż się nie poddaje. Obecnie przebywa w celi śmierci w Teksasie i jest jedną z niewielu ponad 40 kobiet w całych Stanach Zjednoczonych, które czekają na wyrok (stanowią one zaledwie dwa procent wszystkich amerykańskich więźniów, którzy otrzymali najwyższy wymiar kary). 33-latka jest obecnie najmłodszą kobietą skazaną na śmierć w stanie Teksas.




