Kadr z Kolory zła: Czerń
"Kolory zła: Czerń" to ekranizacja drugiej powieści Sobczak Fot. Netflix / M. Makowski

"Kolory zła: Czerń" wleciały na Netfliksa 10 czerwca i błyskawicznie podbiły topkę nad Wisłą. Jakub Gierszał wrócił jako prokurator Leopold Bilski, a Polacy ruszyli do oceniania. Werdykt? Kryminał do zapomnienia. Filmweb utonął w negatywnych ocenach, choć krytykują wskazują, że sequel jest lepszy od hitowej "Czerwieni".

REKLAMA

"Kolory zła" to jedna z najpopularniejszych polskich serii kryminalnych ostatnich lat. Każdy tom cyklu autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak skupia się na innej sprawie kryminalnej, ale łączy je postać prokuratora Leopolda Bilskiego. Ekranizacja pierwszej części, "Kolory zła: Czerwień", wpadła na Netfliksa w 2024 roku i była nie tylko hitem w Polsce, ale również globalnie. W ciągu zaledwie kilku dni od premiery osiągnęła ponad 34 miliony wyświetleń.

O czym są "Kolory zła: Czerń"? Jakub Gierszał powraca jako Leopold Bilski

Jak poradzą sobie "Kolory zła: Czerń"? Adaptacja drugiej książki Sobczak błyskawicznie wskoczyła na pierwsze miejsce w dziesiątce najpopularniejszych filmów nad Wisłą, wyprzedzając "Biurowy romans" z Jennifer Lopez.

"Prokurator Leopold Bilski zostaje przeniesiony do pozornie spokojnego miasta na Kaszubach, gdzie zniknięcie kolejnego dziecka odsłania mroczne sekrety, a na światło dzienne wychodzą długo skrywane, niewygodne prawdy. Podążając tropem niepokojących znaków, psychologicznych zagadek i lokalnych legend, Bilski musi zmierzyć się z mrokiem czającym się pod pozornie idyllicznymi fasadami. To opowieść o wysokiej cenie, jaką trzeba zapłacić, stając twarzą w twarz ze złem ukrytym w zwyczajnej codzienności" – brzmi oficjalny opis filmu Netfliksa (który niedługo planuje wprowadzić w Polsce pakiet z reklamami).

W roli Bilskiego powrócił Jakub Gierszał ("Najlepszy" i serial "Langer" na podstawie powieści Remigiusza Mroza). Na ekranie partnerują mu m.in. Marianna Zydek ("Kamerdyner"), Andrzej Chyra ("Dług"), Robert Gonera ("Gry uliczne"), Beata Ścibakówna ("Listy do M. Pożegnania i powroty") oraz Piotr Żurawski ("Wataha").Za scenariusz i reżyserię ponownie odpowiada Adrian Panek.

Czy warto obejrzeć "Kolory zła: Czerń"?

"Kolory zła: Czerwień" zdobyły bardzo mieszane oceny: nieco przychylniejsze od widzów (6,3/10 na Filmwebie), miażdżące od krytyków (4,2/10). A jak oceniana jest "Czerń"? Przez dziennikarzy znacznie lepiej – ich obecna średnia nota to 5,8/10.

"Satysfakcjonujący, stojący na własnych nogach, dreszczowiec. Twórcy uczą się na własnych błędach i ciągną tę serię we właściwym kierunku" – ocenił krytyk Maciej Niedźwiedzki na Filmwebie.

Nieco inne zdanie ma Łukasz Kołakowski z Movies Room. "Trochę lepszy od 'Czerwieni', głównie przez większe skupienie się na lokalnej społeczności. Popełnia jednak te same błędy, myśląc że w dobrym kryminale widz zgubi trop w chaosie niepodomykanych wątków. Do tego dochodzi dużo krindżowych scen, znowu utrzymanych w mega poważnym tonie. Dalej mam sympatię do tej serii, mimo całego jej wybrakowania".

"Lepiej się ogląda niż 'Czerwień', ale nadal sporo tu absurdów, leniwych rozwiązań scenariuszowych i wprowadzania mało znaczących dla fabuły bohaterów (by potem i tak z nich zrezygnować)" – stwiedziła z kolei Justyna Miś z Interii.

Dalsza część artykułu poniżej.

A co sądzą widzowie? Również są podzieleni, na co wskazuje obecna ocena 6,1/10 na Filmwebie (która oczywiście może się jeszcze zmienić – "Kolory zła: Czerń" wleciały na Netfliksa dopiero 10 czerwca). Nie jest to najgorsza nota, ale dominują krytyczne komentarze. Jest ich cała lawina.

"Historia byłaby ciekawa, ale w bardzo tandetny sposób została opowiedziana. (...) Taki gniot do obejrzenia i zapomnienia", "Ogromne rozczarowanie. Czerwień była niesamowita, a Czerń jest wtórna i zwyczajnie nudnawa", "Szkoda, że film nie powtórzył klimatu książki, która jest spoko. Nie porwała mnie ta ekranizacja w ogóle", "Przeciętny, polski kryminał, bez fajerwerków. Raczej przewidywalny, schematyczny – osadzony w ładnej scenerii Kaszub", "Czerwień narobiła apetytu i myślałam, że tu poprzeczka poszybuje, tymczasem zanurkowała", "Oto przepis, jak z bardzo fajnej książki zrobić mielonkę. Szkoda" – piszą internauci.

Inni wyliczają: "Bardzo przeciętny i niestety nudny", "Duże rozczarowanie, zmarnowany potencjał. Książka o wiele lepsza, rozbudowana i trzymająca w napięciu", "Całość nie trzyma się kupy w żaden sposób", "Adaptacja jest naprawdę kiepska, chaotyczna", "Jakbym oglądał 'Ojca Mateusza'", "Rozczarowujący", "Kryminalna telenowela".

Pojawiają się też pozytywne oceny, choć są kroplą w morzu krytyki. "Mroczniejszy od swojego poprzednika, z ciekawszą sprawą do rozwiązania", "Panie Gierszał, robi Pan robotę", "Lepszy od części poprzedniej. Sprawnie zrealizowany kryminał, w którym widz razem z głównym bohaterem może dopasowywać do siebie puzzle zbrodniczej układanki. Cierpi na ogrom klisz charakterystycznych dla gatunku, ale spoko obsada ze świetnym Gierszałem na pierwszym planie i w miarę angażujące śledztwo sprawiają, że seans mija bardzo przyzwoicie", "Bardzo dobry film, wciągający" – czytamy na Filmwebie.