Amy Adams w filmie "Nowy początek"
Mistrz zawiódł z kosmitami. Sci-fi twórcy „Diuny" wciąż nie ma sobie równych Fot. materiał prasowy

"Dzień objawienia" Stevena Spielberga skupił się na potencjalnej reakcji ludzkości na wieść o istnieniu istot pozaziemskich, ogrywając ten temat w sposób charakterystyczny dla kina poprzedzającego dobę internetu. Jedni widzowie byli filmem wybitnego reżysera zachwyceni, drudzi określili go mianem naiwnego i przestarzałego. Denis Villeneuve o niebo lepiej (i ciekawiej) poradził sobie z kosmitami.

REKLAMA

W "Dniu objawienia" Steven Spielberg pochyla się nad kwestią UFO, ale więcej uwagi poświęca kondycji człowieka. "Poprzez postaci Daniela i Margaret Spielberg mówi do nas: słuchajcie i czujcie. Rozmawiajcie, próbujcie się porozumieć, dostrzegajcie innych. Porzućcie egocentryzm, bo wyginiecie. Naiwne? Tak. Ale w cynicznym świecie potrzebujemy właśnie takiej naiwności" – czytamy w recenzji filmu autorstwa Oli Gersz z naTemat.

Reżyser "Bliskich spotkań trzeciego stopnia" i "E.T." ograł temat zjawisk nadprzyrodzonych w iście oldschoolowym stylu, który części współczesnej widowni nie wydaje się wiarygodny. Oklepany wizerunek kosmitów to jedno, a przedpotopowa wiedza bohaterów to drugie. Spielberg nie zdołał stworzyć lepszego obrazu niż Denis Villeneuve w 2016 roku.

"Nowy początek" zjada "Dzień objawienia" na śniadanie

"Nowy początek", za którego kamerą stanął twórca adaptacji "Diuny", pozostaje niezrównanym dziełem w gatunku science fiction. Jest oryginalny, fascynujący i przede wszystkim mądry. Arcydzieło, którego scenariusz powstał na podstawie opowiadania Teda Chianga ze zbioru "Historia twojego życia", już w pierwszych scenach pokazuje nam owiane tajemnicą przybycie 12 masywnych obiektów latających na Ziemię. Mieszkańcy planety wpadają w panikę, a do akcji wkraczają wojsko i naukowcy.

Amerykańska armia zleca językoznawczyni Louise Banks i fizykowi teoretycznemu Ianowi Donnelly'emu zbadanie wiszącego nad Stanami Zjednoczonymi statku. Para nawiązuje kontakt z siedmioramiennymi istotami, które posługują się skomplikowanym językiem złożonym z logogramów. "Nowy początek" podchodzi naukowo do znanego schematu "pierwszego kontaktu". Pod tym względem przypomina znakomity film sci-fi "Kontakt" Roberta Zemeckisa z 1997 roku, będący adaptacją powieści pióra astronoma Carla Sagana.

Dalsza część artykułu poniżej.

Villeneuve odchodzi od klasycznego wyglądu kosmitów (łysych, wiotkich istot z wielkimi czarnymi ślepiami), inspirując się raczej głowonogami i krążącymi wokół nich hipotezami (jedna z nich sugeruje, że ośmiornice i kałamarnice pochodzą z kosmosu). Kanadyjski filmowiec – podobnie jak Spielberg – nie traktuje przybyszów jako inherentnie złych. Wręcz przeciwnie. Istoty te nawiązują kontakt z ludzkością, by pomóc zarówno jej, jak i sobie. Chcą zapobiec wyginięciu obu gatunków, dzieląc się z człowiekiem językiem ściśle związanym z koncepcją Sapira-Whorfa.

"Nowy początek" to opowieść o współpracy, komunikacji, wrażliwości, a także akceptacji bólu i straty jako nieodłącznej części naszej egzystencji. Wizualnie piękny film, który znajdziemy w bibliotece HBO Max, może pochwalić się wspaniałą grą aktorską Amy Adams ("Ostre przedmioty"), Jeremy'ego Rennera ("The Hurt Locker. W pułapce wojny") i Foresta Whitakera ("Andor"). Dzieło Villeneuve'a różni się od ostatniego projektu Spielberga tym, że w realistyczny i oryginalny, pozbawiony naiwności sposób sprzedaje publiczności historię o "pierwszym kontakcie".