
Choć polskie kino historyczne bywa kojarzone z niedoróbkami, a czasem wręcz z kiczem, polska kinematografia ma na swoim koncie także prawdziwe arcydzieła. Właśnie tymi perełkami zajmiemy się w tym tekście – wybraliśmy trzy najlepsze polskie filmy historyczne.
"1920. Bitwa warszawska", "Bitwa pod Wiedniem" czy "Quo Vadis?". Tak o tych produkcjach polscy kinomani i wielbiciele historii woleliby zapomnieć. My całe szczęście zajmiemy się tymi historycznymi superprodukcjami, które się udały. Mało tego, swego czasu mogłyby konkurować z obrazami, jakie powstawały na Zachodzie. Do dziś należą do najlepszych polskich filmów wszech czasów.
"Krzyżacy", czyli PRL-owska propaganda, ale wspaniały film
Powieść "Krzyżacy" Henryka Sienkiewicza to samograj: opowieść o losach dzielnego (i nieco naiwnego) Zbyszka z Bogdańca przez lata aż prosiła się o porządną ekranizację. Aż dziwne, że ta nie powstała w latach 90., gdy wróciła do nas moda na filmy historyczne. Były wtedy aż dwa jednoczesne (!) podejścia do tego projektu, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Mamy jednak obraz z 1960 r. w reżyserii Aleksandra Forda. I jest to naprawdę kino fascynujące. Mimo upływu dekad nadal pozwala nam z wypiekami na twarzy śledzić losy Juranda ze Spychowa (Andrzej Szalawski) oraz tragiczny wątek miłość Zbyszka (Mieczysław Kalenik) i Danusi (Grażyna Staniszewska).
Oglądając całość, warto pamiętać, że to film o nieco propagandowym charakterze. Najlepszym dowodem są nawet nie tyle przerysowani i źli do szpiku kości rycerze krzyżaccy (to akurat działa), ale choćby scena, w której ci... hajlują. Tak, zupełnie jak XX-wieczni SS-mani!
Pomijając takie głupotki, "Krzyżacy" pozostają jednym z najlepszych filmów historycznych, jakie nakręcono w Polsce.
"Potop", czyli wojna o Oleńkę
"Potop" to kolejna ekranizacja powieści Sienkiewicza. To druga część słynnej "Trylogii", opowiadającej o losach Michała Wołodyjowskiego (Tadeusz Łomnicki) i jego kompanów. Tym razem głównym bohaterem jest jednak Andrzej Kmicic (Daniel Olbrychski), dzielny żołnierz Rzeczypospolitej i zarazem hulaka. Odmienić ma go dopiero miłość do pięknej Oleńki.
I tym razem mamy do czynienia z superprodukcją, nakręconą jednak wiele lat po "Krzyżakach", bo dopiero w 1974 roku. Podobnie jednak jak film Forda, produkcja Andrzeja Hoffmana – który wcześniej przeniósł na duży ekran "Pana Wołodyjowskiego", a po dekadach też "Ogniem i mieczem" – zachwyca rozmachem, scenografią i strojami.
Co ciekawe, ogromne kontrowersje wywołał wybór aktorki do roli Oleńki. Gdy ogłoszono, że zagra ją Małgorzata Braunek, widzowie oszaleli ze wściekłości. Plebiscyt publiczności wygrała Barbara Brylska, która była wymarzoną Billewiczówną Polaków. Hoffman ich jednak nie posłuchał. Tłumaczył swoją decyzję tym, że Brylska zbyt mocno kojarzy się widzom z Krzysią Drohojowską, którą zagrała w "Panu Wołodyjowskim".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Kiedy okazało się, że rolę ostatecznie otrzyma Braunek, wielu kinomanów zapowiadało bojkot "Potopu". Zdaniem wielu widzów aktorka zupełnie nie pasowała do powszechnego wyobrażenia o Oleńce.
Ostatecznie film okazał się wielkim hitem, a rola Braunek przeszła do filmowego kanonu. Do dziś "Potop" uchodzi za arcydzieło i jedną z najlepszych ekranizacji polskich książek. Do tego stopnia, że w 2014 r. w kinach pojawił się "Potop Redivivus", który, jak twierdzą twórcy, "powstał z potrzeby zaprezentowania współczesnej widowni 'Potopu' w doskonałej jakości i nowej, atrakcyjnej formie".
Faraon, czyli egipska superprodukcja Polaków
I wreszcie "Faraon" z 1966 roku w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. To kolejna PRL-owska superprodukcja, tym razem będąca ekranizacją powieści Bolesława Prusa o tym samym tytule. To najmniej popularny film z zaprezentowanych tutaj, ale wcale nie gorszy. Pod kątem scenariusza i psychologii postaci to nawet kino dojrzalsze niż "Potop" i "Krzyżacy".
Film opowiada losy Ramzesa (Jerzy Zelnik), który walczy o władzę z kapłanem Herhorem (Piotr Pawłowski). W to wszystko wplecione są wątki miłosne: romansu głównego bohatera z Żydówką Sarą (Krystyna Mikołajewska). Do dziś ogromne wrażenie robią sceny we wnętrzu piramid czy pustynnych bitew.
"Faraon" to z pewnością nieco trudniejsze w odbiorze kino niż "Krzyżacy", adresowane do dojrzalszego widza. Może zresztą z tego powodu przetrwało próbę czasu jeszcze lepiej niż film Forda.




