Streaming, głowa z labiryntem myśli
3 filmy, które trzeba obejrzeć kilka razy, by je zrozumieć. Foto: Tero Vesalainen, Who is Danny/Shutterstock

Są filmy, które intrygują od pierwszego kadru. Są też takie, które trzymają nas w napięciu do samego końca. I wreszcie te, po obejrzeniu których sami nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się na ekranie. W tym tekście przedstawimy wam trzy takie tytuły, do których będziecie chcieli potem wracać po parę razy, by za każdym odkryć coś nowego.

REKLAMA

Dobry film powinien być jak dobra piosenka: widz ma chcieć do niego wracać, by odkryć za każdym razem coś nowego. A to znaczący, ale subtelny gest głównego bohatera, a to gadżet, który ma o wiele większe znaczenie niż myśleliśmy, czy wreszcie linijkę dialogu, która sprawia, że w końcu zaczynamy rozumieć, że twórcy od początku się z nami bawili.

W tym tekście przypomnimy wam o trzech filmach, które warto obejrzeć parę razy – podobnie jak inne produkcje z zaskakującym zakończeniem, do których aż chce się wracać.

"Zagubiona autostrada" Davida Lyncha

Nie można nie zacząć od tego filmu i tego reżysera. David Lynch tworzył kino wspaniałe: takie jak wspomniana już świetna, ale skomplikowana kompozycja muzyczna. By w pełni pojąć, o co chodzi w "Mulholland Drive" trzeba ten film rozłożyć na czynniki pierwsze. Tak samo jak "Twin Peaks: ogniu krocz ze mną" i przede wszystkim "Zaginioną autostradę".

Ten ostatni film to majstersztyk, obraz, który można obejrzeć kilka razy, a i tak za każdym razem zobaczyć w nim coś nowego.

Już fabuła pokazuje, że nie jest to zwykłe kino. Saksofonista Fred Madison (Bill Pullman) znajduje nagle na schodach swojego domu kasetę video, na której ktoś zarejestrował okrutną zbrodnię, którą popełniono w jego sypialni. Okazuje się, że ofiarą jest jego żona, a sprawcą on sam. Trafia do więzienia i... no właśnie, zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Nie do końca jest jasne, czy to, co oglądamy, to świat realny, czy majaki. Do tego pojawia się tajemniczy mężczyzna. Czy to Szatan w samej osobie? Czy jungowski cień Madisona? To widz musi sam odpowiedzieć sobie na te pytania.

"Zostań" z Ryanem Goslingiem

To mniej znany film, ale jeden z najciekawszych z Ryanem Goslingiem w obsadzie. Zakończenie sprawi, że nie wstaniecie z fotela przez parę minut.

Sam Foster (Ewan McGregor) jest psychiatrą, u którego pojawia się młody student, Henry (Ryan Gosling) i przekazuje mu, że w swoje 21. urodziny, które przypadają za trzy dni, popełni samobójstwo. Zaczyna wgłębiać się w stan umysłu młodzieńca, w czym pomaga mu Lily (Naomi Watts).

Cały film trzyma w napięciu, ale kluczowy jest finał, który nadaje dość dziwnej całości sensu. I przez to chce się "przewinąć taśmę" i obejrzeć wszystko od nowa.

"Wróg" i dwóch Jake'ów Gyllenhaalów

Adam (Jake Gyllenhaal) nie prowadzi najbardziej ekscytującego życia w promieniu 100 km. A może i więcej. Pewnego dnia ogląda jednak film, w którym zauważa... siebie.

Anthony (także Jake Gyllenhaal) to aktor, który nie tylko jest podobny do Adama, ale też jest ucieleśnieniem jego najgłębiej skrywanych pragnień.

I ponownie widz musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co dokładnie widzi. Czy to tylko halucynacje, czy sen, a może po prostu projekcja? I przede wszystkim co zwiastuje ten zagadkowy w kontekście fabuły tytuł?

"Wróg" zapewni świetny seans, ale tylko tym, którzy kochają kino niebanalne, a wręcz dziwne.