
Ryan Gosling jest bez dwóch zdań aktorem-kameleonem. "Miłość Larsa" to jeden z najbardziej niedocenionych filmów w jego dorobku artystycznym. Miły komediodramat o poszukiwaniu bezwarunkowej miłości i chęci kontaktu z drugim człowiekiem może pochwalić się nieoczywistym zarysem fabularnym, który brzmi jak żart. Facet kupił dmuchaną lalkę, by nie czuć się samotnym.
W filmografii Ryana Goslinga znajdziemy wiele ról, które zasłużyły na więcej uwagi, niż im poświęcono. Uzależniony od kokainy nauczyciel w dramacie "Szkolny chwyt" Ryana Flecka, legendarny Neil Armstrong w skandalicznie niedocenionym "Pierwszym człowieku" Damiena Chazelle’a i kaskader motocyklowy w thrillerze "Drugie oblicze" Dereka Cianfrance'a – to tylko przykładowe kreacje kanadyjskiego aktora, obok których większość widzów przeszła obojętnie.
Film "Miłość Larsa" (oryg. "Lars and the Real Girl"), za którego kamerą stanął Craig Gillespie (reżyser "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" i nadchodzącej "Supergirl"), otula jak ciepły kocyk, odsłaniając przed nami nowe, bardziej ekscentryczne oblicze Ryana Goslinga. Słodko-gorzka i przedziwna historia tytułowego outsidera po cichu wzrusza, przywracając nam nadzieję w ludzi, którzy – gdy tylko tego chcą – potrafią zastąpić obojętność współczuciem oraz szczerą chęcią niesienia pomocy.
"Lars i prawdziwa dziewczyna" z Ryanem Goslingiem. Gdzie obejrzeć?
Lars od małego mieszka w Wisconsin, trzymając się na uboczu. W wyniku przeżytych traum zmaga się z hafefobią – lękiem przed dotykiem. Najbliższa rodzina martwi się o to, że 27-latkowi doskwiera bolesna wręcz samotność. Pewnego dnia Lars zaprasza do swojego domu starszego bratu Gusa i jego żonę Karin, informując ich, że poznał kogoś przez internet. Przed kolacją przedstawia im dmuchaną lalkę imieniem Bianca.
– Ryan pojawił się z 9-14 kilogramami nadwagi – z wąsem – półtora tygodnia przed zdjęciami. Nie spodziewałam się tego. (...) Oczywiście zadzwoniło do mnie studio i zapytało: "Czy jest jakiś sposób, żeby go od tego pomysłu odwieść?" – tak metamorfozę Goslinga wspominał po latach Gillespie w wywiadzie na łamach amerykańskiego tygodnika "Entertainment Weekly".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Krytyk filmowy Roger Ebert stwierdził, że "dziewięciu na dziesięciu aktorów słusznie odrzuciłoby tę rolę", podejrzewając, że to jakiś nieśmieszny żart. Przyznał, że Gillespie i scenarzystka Nancy Oliver ("Czysta krew") zręcznie ominęli miny, jakie wiązały się z poruszanym przez nich tematem. "Jak sprawić, by film o naturalnej wielkości lalce miłosnej – zamówionej przez internet – stał się afirmującym życie wyznaniem nadziei? [...] Bronią 'Miłości Larsa' jest absolutna szczerość" – czytamy w recenzji z 2007 roku.
W obsadzie uroczego filmu sprzed prawie dwóch dekad, który trafił do biblioteki serwisu streamingowego CDA Premium, znaleźli się też: Paul Schneider ("Sny o pociągach"), Emily Mortimer ("Wyspa tajemnic"), Patricia Clarkson ("Ostre przedmioty"), Nicky Guadagni ("Zabawa w pochowanego") i Kelli Garner ("Stosunki międzymiastowe").
