
Niezależne studio animacji Laika, dzięki któremu mamy "Koralinę" oraz "Kubo i dwie struny", pochwaliło się zwiastunem nowej animacji będącej w przygotowaniu od 15 lat. Dwuminutowa zapowiedź poklatkowego "Wildwood" udowadnia, dlaczego człowiek – a nie sztuczna inteligencja – powinien tworzyć sztukę dla drugiego człowieka.
Animacje poklatkowe wymagają czasu i pracy, ale ich efekt końcowy jest wart zachodu. "Koralina i tajemnicze drzwi" w reżyserii Henry'ego Selicka zasłużenie doczekała się statusu dzieła kultowego, zapierając dech w piersiach i poniekąd strasząc najmłodszych odbiorców swoim kunsztem – pięknym i obskurnym jednocześnie. Studio Laika (nazwa inspirowana Łajką, którą wysłano na orbitę okołoziemską w latach 50. ubiegłego wieku) w każdym swym projekcie stara się przesuwać granice, wynosząc "kreskówkowy" warsztat na jeszcze wyższy poziom.
Twórcy "Kubo i dwóch strun", "ParaNormana" oraz "Praziomka" od 2011 roku pracują nad przeniesieniem na duży ekran pierwszej części trylogii pióra Colina Meloya, lidera zespołu The Decemberists. Dzięki "Wildwood" widzowie mają poczuć się tak, jakby pierwszy raz słyszeli na dobranoc interpretowaną przez ich rodziców baśń braci Grimm (dowolną) i śpiewaną przez nich kołysankę "Był sobie król".
"Wildwood" zachwyca pierwszym zwiastunem. Oscara może mieć w kieszeni
Portland w stanie Oregon – to od miejsca dobrze znanemu Meloyowi zaczyna się epicka przygoda. Prue McKeel zabiera swojego młodszego brata Maca na plac zabaw, nie przewidując scenariusza, w którym za kilka minut porwie go stado wron. Niestety dzieje się niemożliwe. Dziewczynka wie, że ptaki poleciały w kierunku lasu, który dzieciom w jej wieku wydaje się przerażający, ale kuszący zarazem. Prue razem z kolegą z klasy, Curtisem Mehlbergiem, wyrusza w podróż, by ocalić brata, napotykając w Nieprzejezdnej Dziczy magię, mrok i drugi świat.
Zwiastun filmu animowanego "Wildwood", za którego kamerą stanął Travis Knight – reżyser "Pudłaków" i nadchodzącego "Władcy Wszechświata" – w ciągu dwóch minut zdołał wzruszyć mnie do łez, i nie sądzę, by jedynym powodem tej reakcji była prorocza piosenka M83 "My Tears Are Becoming A Sea" lecąca w tle. Nie ma nic wspanialszego niż widok dbałości o detale i delikatności, z jaką animatorzy obchodzili się z kruchymi laleczkami, które posłużyły im za ich – a w przyszłości naszych – bohaterów.
Ponadto ujęcia starannie dobrane do krótkiej zapowiedzi aż krzyczą wyprawą na miarę emocjonującej wędrówki Froda Bagginsa do Góry Przeznaczenia (przy akompaniamencie rozrywającej duszę na strzępki muzyki Howarda Shore'a z trylogii "Władcy Pierścieni" Petera Jacksona).
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W obsadzie dubbingowej "Wildwood" znaleźli się m.in. Peyton Elizabeth Lee ("Misja: Bal"), Jacob Tremblay ("Pokój"), Carey Mulligan ("Obiecująca. Młoda. Kobieta"), Mahershala Ali ("Moonlight"), Angela Bassett ("Tina"), Richard E. Grant ("Ta inna siostra Bennet"), Tom Waits ("Truposze nie umierają"), Jamaine Clement ("Co robimy w ukryciu") i Jake Johnson ("Spider-Man Uniwersum").
Światowa premiera "Wildwood" odbędzie się 23 października bieżącego roku.
