Screen Backrooms
"Backrooms" jest już w polskich kinach. Foto: Dmytro Lytvak 3D/ Shutterstock

Polscy kinomani mogą już oglądać na wielkim ekranie "Backrooms". Film to ekranizacja popularnej internetowej creepypasty. To o wiele głębszy i bardziej przerażający temat niż wielu się wydaje.

REKLAMA

"Backrooms" to miejsce, w którym nie chciałbyś się znaleźć. A mimo tego zapewne wkrótce udasz się do kina, by na własne oczy przeżyć te przerażającą opowieść. By przygotować cię na najgorsze, wyjaśniam, czym jest "Zaplecze".

Backrooms, czyli co

Backrooms to miejsce, które powstało w umysłach użytkowników 4chana – tego samego forum, które dało nam m.in. teorię martwego internetu. Stało się to niedawno, bo w 2019 roku. Wcześniej jednak na różnych forach internauci publikowali zdjęcie bardzo dużego, wyłożonego charakterystyczną wykładziną pokoju z świetlówkami i ściankami działowymi (dziś wiemy, że było to wnętrze dawnego sklepu meblowego Rohner's Home Furnishings w Wisconsin). I właśnie to ta fotografia zainspirowała jednego z użytkowników 4chana do tego, by 12 maja 2019 r. rozpocząć wątek dotyczący "niepokojących obrazów, które wydają się po prostu 'dziwne'".

Inny użytkownik postanowił dolać oliwy do ognia i opisać Backrooms.

"Jeśli będziesz nierozważny i przenikniesz przez rzeczywistość w złym miejscu, znajdziesz się w Backrooms. Nie ma tam nic prócz starego, wilgotnego dywanu, szaleńczego żółtego koloru, niekończącego się hałasu lamp fluorescencyjnych szumiących głośno i nieprzerwanie oraz sześciuset milionów mil kwadratowych losowo rozmieszczonych segmentów pustych pokoi, w których łatwo można się pogubić. Boże, miej litość, jeśli usłyszysz coś wędrującego obok, ponieważ to jasne jak cholera, że to Cię zauważyło…", czytamy w jego poście.

Kto kiedyś zabłądził w korpo-biurowcu albo nudno zaprojektowanym hotelu ten się nie śmiał. Zresztą post zainspirował innych internautów do wynurzeń. Zaczęli opisywać swoje przeżycia w Backrooms. A że wyobraźnia ludzka nie zna granic, tak powstał w niej Poziom 1, który charakteryzuje się architekturą przemysłową, czy Poziom 2, jeszcze mniej przyjemny niż "jedynka".

Przestrzenie liminalne i potwory

To jednak nie wyczerpuje tematu. Kluczowe są tutaj przestrzenie liminalne. To miejsca, które choć zazwyczaj tętnią życiem (korytarze wysokich budynków), gdy tylko stają się puste, wywołują w nas dziwny niepokój. I ponownie: jeżeli cię to śmieszy, zatrudnij się jako portier w dużym biurowcu – powodzenia w czasie obchodu!

Od razu wyjaśnijmy, jak można trafić w tak paskudne miejsce (pomińmy tu rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko portiera). Tu pojawia się zasada "no-clipingu". Jak mówią eksperci, do Backrooms trafia się w wyniku błędu rzeczywistości. Co to oznacza? To nieco jak w grze, w której występują błędy (glitche): gdy nagle się potykasz lub uderzasz o ścianę, trafisz do "Zaplecza", przenikniesz przez "tekstury" (tzw. zjawisko noclip).

Choć Backrooms najczęściej jest puste, można tam spotkać potwory. Zresztą nierzadko największym twoim wrogiem możesz okazać się ty sam. W końcu w takim otoczeniu można szybko oszaleć albo przynajmniej stracić poczucia czasu i bezpieczeństwo.

Zresztą przekonajcie się sami: cztery lata temu pewien śmiałek wszedł do Backroooms i wszystko nagrał Efekt do dziś krąży po sieci. Ale ostrzegam: po tym krótkim seansie już nigdy nie spojrzycie na hotelowy korytarz tak samo!

Pełnometrażowy film "Backrooms" można już obejrzeć w polskich kinach.

Premiera w doskonałym momencie

"Backrooms" wpisuje się w prawdziwy renesans inteligentnego, autorskiego kina grozy. Jak pisaliśmy w naTemat, fanów gatunku mógł ostatnio zachwycić film "Obsesja".

Polecamy też nasze zestawienie z naTemat: 10 najlepszych body horrorów, w którym znajdziecie i "Muchę", i "Kobietę-węża", i wiele innych mocnych pozycji gatunku.