Swans
Swans wydają płytę koncertową. Mat. prasowy

Zespół Swans jeszcze w tym roku wyda album koncertowy "Newly Sentient Being". Właściwie nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że mowa o jednej z najważniejszych grup w historii, która pokazuje, że zapis występu może być czymś zbliżonym do regularnej płyty, nagranej w studiu.

REKLAMA

Już początkiem października fani Swans otrzymają nową płytę koncertową swojego ulubionego zespołu. Mowa o grupie, która nie zapełnia stadionów, ale jest jedną z najbardziej wpływowych, jeżeli chodzi o współczesną muzykę.

Muzyczny geniusz

Swans to zespół Michaela Giry, którego początki sięgają wczesnych lat 80. XX wieku. Grupa zaczynała jako jeden z protoplastów muzyki industrialnej, by z czasem wzbogacić swoją twórczość o elementy amerykańskiego folku oraz piękne i zarazem niepokojące wokale wokalistki Jarboe (współdzieliła mikrofon z Girą i życie prywatne).

Już na tym etapie grupa była ewenementem, a jej lider artystą totalnym. Wystarczy dodać, że zainspirowała m.in. także wpływowe Neurosis czy Godflesh, dwie formacje bliższe już muzyce metalowej, ale czerpiące garściami nie tylko z dźwięków Swans, ale też postawy artystycznej Giry.

Po reaktywacji w 2010 r. "Łabędzie" nie odcinały kuponów. Jeszcze bardziej podkreśliły, to jakim ewenementem na muzycznej scenie są. Gira nagrywa albumy dzięki wsparciu finansowym fanów i tworzy kompozycje bezkompromisowe: często wręcz absurdalnie długie, transowe, zawiłe i przepełnione tajemniczą, złowrogą atmosferą. Co ciekawe, nowe utwory muzycy tworzą niejako na żywo. I dlatego każda premiera ich płyty koncertowej jest tak niezwykła i wyczekiwana.

Swans pokazuje, jak nagrywa się płyty koncertowe

W dyskografii Swans albumy koncertowe są niemal tak samo ważne jak płyty studyjne. Przykładowo, płyta live "Feel Good Now" wspaniale uzupełnia "Children of God", zdaniem wielu najlepsze wydawnictwo zespołu. Tak samo jak koncertówki "Real Love" czy "Kill the Child" świetnie dokumentują, co działo się na scenie we wczesnych latach działalności grupy.

Gira wyniósł jednak swoje koncerty i płyty koncertowe na nowy poziom. Szczególnie ważne jest to, że na żywo niejako tworzy kompozycje, które dopiero potem rejestruje w studiu. W rozmowie z "Noise Magazine" przyznał, że np. swój ostatni album, "Birthing" najpierw prezentował w sporej mierze na żywo, a dopiero potem w formie płyty.

– Jest dla mnie coś żałośnie głupiego w idei, że artysta wydający album musi go promować, jakby był sprzedawcą samochodów. (...) My odwracamy ten schemat. Przed wyjazdem w trasę opracowujemy szkielet kompozycji, które będziemy wykonywać i dopracowywać w czasie koncertów – powiedział w rozmowie z Łukaszem Dunajem.

I teraz, gdy od roku mamy "Birthing" na CD, nadszedł czas na album koncertowy: "Newly Sentient Being", który podsumowuje ten etap działalności zespołu, ale też otwiera nowy. Na dwóch krążkach znajdą się "The End of Forgetting", "The End of Regretting" i "Newly Sentient Being", które zapewne znajdą się dopiero na kolejnym wydawnictwie studyjnym Swans. Do tego dojdą "The Merge" z "Birthing" oraz "Paradise is Mine" z "The Beggar".

Płyta pojawi się na rynku 2 października br. Oprócz 2 CD znajdziemy też dysk DVD z zapisem wizualnym występu.

Koniec głośnego Swans?

Wspomniałem, że płyta otwiera nowy etap w działalności grupy. Gira zapowiedział bowiem, że nie będzie już nagrywał "głośnych" albumów. Zespół ma zmienić styl na nieco spokojniejszy, co może być zapowiedzią powrotu do tego, co robił już w latach 90., kiedy nagrał m.in. "Love of Life".

Przed premierą "Newly Sentient Being" warto przypomnieć sobie najlepsze albumy koncertowe Swans, ze szczególnym naciskiem na "We Rose from Your Bed with the Sun in Our Head", może najlepsze tego typu wydawnictwo sygnowane podpisem Giry.