Imperial Triumphant w tle koncert
3 koncerty metalowe, na które warto wybrać się jesienią. Mat. prasowy Foto:hlphoto/Shutterstock

Sezon festiwalowy w pełni, ale każdy szanujący się meloman musi już myśleć o koncertach, które odbędą się jesienią. W tym roku w Polsce zagrają jedne z najbardziej interesujących zespołów metalowych na świecie.

REKLAMA

O ile wiosną i latem przyjeżdżają do nas największe gwiazdy pokroju Metalliki, Iron Maiden czy Rammsteina, tak jesienią i zimą w klubach można zetknąć się z muzycznym undergroundem, nierzadko ciekawszym od gwiazd rocka.

Oranssi Pazuzu, czyli niby metal, ale jakiś taki dziwny

Oranssi Pazuzu to fiński kwintet, który gra black metal, ale w bardzo dziwnej, psychodelicznej formie. Już zresztą sama jego nazwa sugeruje, że nie ma tu mowy o prostej w odbiorze muzyce: oranssi to w języku fińskim "pomarańczowy", Pazuzu to babilońskie bóstwo.

Właściwie sprowadzenie dźwięków, jakie generują Finowie, do pojęcia "black metal" jest krzywdzące. Dzieje się tu bowiem o wiele więcej niż to, co da się usłyszeć na albumach twórców tego gatunku. Dostrzec tu można nawet wpływy kraut rocka i psychodeli lat 70. Słuchanie płyt Oranssi Pazuzu to jednak niebezpieczna przygoda, szczególnie w nocy. Po takim seansie można mieć przerażające koszmary!

Zespół zagra 16, 17 i 18 października kolejno w warszawskiej Proximie, krakowskim Hype Parku i poznańskim Klubie 2Progi.

Imperial Triumphant, czyli blackmetalowcy uczą się jazzu

Jeżeli nie dość wam dziwnego grania, którego korzenie tkwią w black metalu, nie sposób nie zaprosić was na koncert Amerykanów z Imperial Triumphant. Trio gra metal po jazzowemu. Na polu skomplikowania swoich utworów i zarazem precyzji wykonania może konkurować ze Szwedami z Meshuggah, który przed laty wynieśli tę sztukę na nowy poziom.

Co ważne, Imperial Triumphant nie ogranicza się do instrumentalnych popisów, potrafi także wykreować swoją muzyką specyficzną atmosferę. I właściwie to na tym polu można dostrzec inspiracje black metalem. Jak już pisałem w swoim artykule o najważniejszych płytach tego gatunku, liczy się w nim klimat, a nie odhaczenie konkretnych zagrywek na gitarze i perkusji. Muzyka Amerykanów jest złowroga i przerażająca, podobnie jak ta, którą tworzy znane fanom kryminalnych podcastów Mayhem, ale twórcy uzyskują ten efekt w inny sposób.

Warto dodać, że w czasie występów na żywo muzycy wchodzą na scenę w specyficznych maskach i strojach, co dodatkowo pogłębia wrażenie brania udziału w czymś więcej niż tylko koncercie.

Grupa zagra 17 i 18 listopada kolejno w krakowskim Hype Parku i warszawskim klubie Niebo.

Dalsza część artykułu poniżej.

Panzerfaust, czyli zespół, który może być nadzieją ekstremalnego grania

Kanadyjski Panzerfaust nie eksperymentuje z dźwiękami tak mocno jak dwa wcześniej wymienione zespoły, ale to nadal jedna z najbardziej interesujących grup grających black metal.

O tym, że możemy mieć do czynienia z zespołem niebanalnym, wiemy od 2016 r., kiedy to Kanadyjczycy wydali mini-album "The Lucifer Principle". Nie chodzi tylko o samą muzykę o specyficznej atmosferze, ale też to, że muzycy – dość odważnie – zaprezentowali tu cover... Johnny'ego Casha, "God's Gonna Cut You Down", tyle że w tak ponurej interpretacji, że sam słynny amerykański bard byłby dumny.

EP-ka była jednak tylko nieśmiałą zapowiedzią tego, co działo się na ostatnich czterech płytach Panzerfaust. Zespół połączył black metal z dźwiękami, jakimi swoich fanów oczarowało wcześniej Ulcerate. Efekt okazał się porażający. Dawno nikt nie zaproponował muzyki tak gwałtownej, przepełnionej wyczuwalną wściekłością, a jednocześnie na swój sposób przebojowej, a także... subtelnej. Choć owa wrażliwość jest raczej spod znaku legendarnego Neurosis (to kolejny trop, jeżeli chodzi o inspirację).

Pomimo tylu zalet Panzerfaust pozostaje zespołem mało znanym. Tym bardziej jednak warto zobaczyć muzyków w warunkach klubowych. Jeżeli nie zwolnią tempa, może być o nich za parę lat głośno.

Grupa zagra 6 grudnia w poznańskim klubie Pod Minogą i 20 grudnia w warszawskiej Hydrozagadce.