
Polski zespół Baalzagoth zagrał podczas siódmej edycji Bangarang Festivalu w Chwałkowie w Wielkopolce. Po ich występie wybuchł skandal. Powód? Poszło o... podpalone krzyże, które organizator uważa za część "artystycznego performance'u". To zresztą nie pierwszy raz, gdy muzycy metalowi oburzają Polaków. To celowa profanacja czy tylko część przedstawienia?
Zespół Baalzagoth podczas swojego koncertu na festiwalu podpalił dwa krzyże. Jak nietrudno było przewidzieć, wywołało to kontrowersje.
"To, co wydarzyło się podczas tegorocznego festiwalu Bangarang Festival jest niedopuszczalne i karygodne. Publiczne spalenie krzyża nie jest żadną formą sztuki. Jest aktem, który godzi w uczucia religijne i wartości, z którymi utożsamia się ogromna część naszego społeczeństwa", przekazał radny Hubert Łapawa.
W sprawę włączyły się służby. Komenda Powiatowa Policji w Gostyniu przekazała, że "prowadzi w tej sprawie czynności zmierzające do ustalenia sprawcy zdarzenia".
Sami organizatorzy Bangarang Festivalu twierdzą, że podpalenie krzyży było tylko częścią performance'u grupy Baalzagoth, który nie miał na celu "obrażenia czyichkolwiek uczuć religijnych". Tak samo broni się zespół, który opublikował w social mediach swoje oświadczenie, w którym tłumaczy, że chodziło jedynie o "stworzenie spójnej wizji artystycznej".
To jednak nie pierwszy raz, gdy metalowcy szokują w taki sposób.
Gorgoroth z krzyżami i łbami owiec
1 lutego 2004 roku w Studiu Krzemionki w Krakowie zagrała norweska grupa blackmetalowa Gorgoroth. Na scenie wisiały nagie osoby na krzyżach, ustawiono na niej też głowy owiec. Wszystko rejestrowano w celu wydania DVD. Za całość odpowiadała firma Metal Mind Production z Katowic.
Krótko po koncercie sprawą zajęła się prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie obrazy uczuć religijnych. Skończyło się grzywną na poziomie 10 tys. zł dla Tomasza Dziubińskiego, szefa Metal Mind, oraz pokryciem przez niego kosztów i opłat sądowych w wysokości ponad 2 tys. zł.
Sąd orzekł także przepadek kasety z zarejestrowanym koncertem, stanowiącej dowód w sprawie. DVD z "czarną mszą" ukazało się na rynku dopiero w 2008 roku.
Nergal targa Biblię
Także nasz polski Behemoth postanowił oburzyć wiernych. W 2007 roku w czasie koncertu w Gdyni w klubie Ucho Adam "Nergal" Darski podarł Biblię, następnie rozrzucił jej kartki wśród publiczności. Określił też Biblię "kłamliwą księgą", a Kościół katolicki "największą zbrodniczą sektą". Zresztą jego prowokacje na tym się nie skończyły.
Zobacz także
I tutaj sprawą zajęła się prokuratura. W lutym 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu niższej instancji uniewinniający Darskiego od zarzutu obrazy uczuć religijnych. Jego zachowanie określono jako "wulgarne, prostackie i nielicujące z treściami, jakie winien ze sobą nieść przekaz artystyczny", ale dodano, że nie oznacza to złamania prawa.
Kluczowe było to, że żaden z fanów nie zgłosił w prokuraturze obrazy uczuć religijnych.
To wciąż performance artystyczny
Podpalenie krzyży na scenie, darcie Biblii czy prezentowanie owczych łbów w czasie koncertu może oburzać, ale przede wszystkim osoby, które nie rozumieją, o co chodzi w ekstremalnej muzyce metalowej. Jej celem jest wywołanie poczucia grozy i niebezpieczeństwa, a czasem także stworzenie widowiska przypominającego spektakl teatralny.
To specyficzny i obrazoburczy, ale wciąż tylko performance artystyczny, adresowany do bardzo konkretnej publiczności. Dlatego, choć występ Baalzagoth może szokować, nadal pozostaje częścią kultury i sztuki – choć tej osobliwej i niszowej.




