
Jeszcze niedawno można go było złapać w kinie, a dziś szturmem podbija streaming. "90 minut do wolności" wskoczyło na szczyt najpopularniejszych tytułów na Prime Video w Polsce – i wygląda na to, że widzowie klikają bez wahania. W końcu na miniaturce uśmiecha się Chris Pratt, a obietnica dynamicznego science fiction robi swoje. Niestety recenzje krytyków są bezlitosne.
Film "90 minut do wolności" ("Mercy") w reżyserii Timura Bekmambetova ("Wanted – Ścigani") zabiera nas do niedalekiej przyszłości, gdzie system sprawiedliwości oddano w ręce... sztucznej inteligencji. Główny bohater, detektyw Chris Raven (gwiazdor "Strażników Galaktyki" Chris Pratt), zostaje oskarżony o brutalne morderstwo swojej żony. Problem? O jego winie ma zdecydować algorytm.
I tu zaczyna się wyścig z czasem: Raven dostaje dokładnie 90 minut, by udowodnić swoją niewinność. Przesłuchuje, analizuje, szuka luk w systemie – a wszystko to pod czujnym okiem AI Maddox, w którą wciela się Rebecca Ferguson, gwiazda "Diuny" i hitu Netfliksa "Peaky Blinders: Nieśmiertelny".
Brzmi trochę jak "Raport mniejszości"? Skojarzenia są nieprzypadkowe. Tyle że Bekmambetov nie straszy sztuczną inteligencją w stylu "Matrixa". Bardziej interesuje go wizja świata, w którym technologia już rządzi i nikt specjalnie nie zamierza z tym walczyć.
"90 minut do wolności" hitem PrimeVideo, ale krytycy miażdżą film z Chrisem Prattem
Oceny? Tu robi się ciekawie. Choć "90 minut do wolności" jest aktualnie hitem oglądalności, recenzje krytyków są… delikatnie mówiąc, chłodne. A mówiąc dosadnie: bezlitosne.
Na Rotten Tomatoes tylko 25 procent krytyków oceniło film pozytywnie, a średnia na Metacritic wynosi 34/100, czyli "powszechnie negatywny". "Zamykając dwie gwiazdy w dusznej, topornej realizacji technologicznego thrillera, '90 minut do wolności' potrafi być na tyle nużące, że aż chce się powiedzieć: dość" – brzmi konsensus na Rotten.
Recenzenci nie biorą jeńców. "To dezorientujący film, który bezrefleksyjnie kopiuje estetykę dystopii o państwie policyjnym, a jednocześnie przedstawia takie realia jako coś zupełnie normalnego", ocenia "The Independent". "To nie tak, że sam pomysł jest zły. Problem w tym, że efekt końcowy przypomina bezduszną odpowiedź sztucznej inteligencji na polecenie stworzenia wariacji na temat 'Raportu mniejszości'", czytamy z kolei w "The Globe and Mail".
Są też bardziej wyważone głosy. "Film naprawdę potrafi mieć napięcie i momentami pokazuje niepokojąco znajomy świat, w którym każdy nasz ruch jest rejestrowany", zauważa "South China Morning Post".
Na Filmwebie "90 minut do wolności" otrzymał od krytyków ocenę, uwaga, 3,9/10, czyli... fatalną. "Los Angeles, rok 2029. Skacowany Chris Pratt i Chat GPT rozwiązują największe zagadki kryminalne XXI wieku. Thriller science-fiction produkcji amerykańskiej" – ocenił krytyk Bartek Czartorysk
Z kolei Marcin Pietrzyk z Filmwebu był nieco łagodniejszy: "Nie jestem fanem tego rodzaju kina, ale muszę przyznać, że twórcy wycisnęli z tej formuły nawet całkiem niezłą rozrywkę".
Zobacz także
"90 minut do wolności" o AI widzom podoba się bardziej
I chyba to właśnie ta rozrywka przekonuje widzów, bo ich opinie są znacznie lepsze niż te krytyków. Na Rotten Tomatoes ma aż 83 procent pozytywnych opinii od widzów. "Najlepiej oglądać w 3D – 'Mercy' to pełen energii, wysokokonceptowy kryminał z Chrisem Prattem, idealny dla fanów trzymającej w napięciu, popcornowej rozrywki".
A jak patrzą na to Polacy? Ocena na Filmwebie jest średnia (5,9/10), ale wciaż lepsza od podsumowania krytyków. "Wszystko, co wartościowe zapożycza z 'Raportu mniejszości' i fabularnego szkieletu 'Ściganego'. Niechętny jednoznaczanie potępić masową inwigilację, niechcący gloryfikuje sięganie po metody państwa policyjnego" – zauważył jeden z widzów.
"Nie taki zły jak go 'krytycy-krytykanci' malują. Największą bolączką filmu jest zupełny brak realizmu w ukazywaniu AI i fala absurdów, która z tego płynie. Ferguson stara się być 'syntetyczna' – ale to jednak nadal człowiek" – zauważa ktoś inny. Widzowie narzekają na "głupotę", ale większość mówi o dobrej zabawie.
Wygląda na to, że "90 minut do wolności" to trochę klasyczny przypadek: krytycy narzekają, widzowie oglądają. Być może to zasługa prostego faktu, że film idealnie nadaje się na wieczorny seans bez większego myślenia. Obejrzycie go na Prime Video w ramach abonamentu – nie trzeba nic dopłacać, a to też plus.
