kadr z serialu "Piekło kobiet"
Finał "Piekła kobiet" już na HBO Max Fot. HBO Max

Serial "Piekło kobiet" doczekał się finału – szósty odcinek jest już dostępny na HBO Max. Produkcja poświęcona sytuacji kobiet w Polsce lat 30 XX wieku spotkała się z mieszanym odbiorem widzów i krytyków, ale na nudę nie można było narzekać.

REKLAMA

"Piekło kobiet" to połączenie dramatu obyczajowego i kryminału, które dzieje się w Warszawie lat 30. XX wieku. Główną bohaterką jest Helena Wróblewska (Agata Turkot z "Domu dobrego") – redaktorka pisma matrymonialnego 'Fortuna Amandi". Kobieta trafia na trop mrocznej sprawy po śmierci młodej tancerki rewiowej, która zmarła w wyniku nielegalnego zabiegu usunięcia ciąży. Jedynym śladem po dziewczynie jest zagadkowy list pozostawiony w redakcji.

Z czasem Helena zaczyna odkrywać, że gazeta, którą prowadzi razem z mężem Maksymilianem (Mateusz Damięcki), może być powiązana z dramatycznymi losami kolejnych kobiet. Na jej drodze staje również Emil Heckmann (Hubert Miłkowski), brat zmarłej tancerki, który za wszelką cenę próbuje doprowadzić do sprawiedliwości.

Finał "Piekła kobiet" już na HBO Max. Co się wydarzy w szóstym odcinku?

W kolejnych odcinkach "Piekła kobiet" intryga się zagęszczała, bohaterowie okazywali się inni, niż myśleliśmy, a widzów zaskakiwały kolejne zwroty akcji. Teraz pora na finał – na HBO Max zadebiutował już szósty, ostatni odcinek polskiego serialu.

"Helena walczy o życie. I o przyszłość, której stawką jest coś więcej niż tylko jej własne losy. Jej przebudzenie uruchamia lawinę zdarzeń, nad którymi nikt nie jest już w stanie zapanować. Ktoś bardzo chce, by nie odzyskała głosu i jest gotów posunąć się o jeden krok za daleko. Równolegle na światło dzienne zaczynają wychodzić grzechy przeszłości. Tajemnice i układy, które miały pozostać w ukryciu, wychodzą na jaw – prawda odsłania sieć zależności, kłamstw i niewypowiedzianych win" – czytamy w oficjalnie opisie finału "Piekła kobiet".

"Kolejne decyzje pociągają za sobą dramatyczne konsekwencje, zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym. Na sali sądowej ważą się losy tych, którzy dotąd wydawali się nietykalni. Bohaterowie stają przed wyborami, które obnażają ich prawdziwe oblicza: jedni uciekają, inni szukają sprawiedliwości, a jeszcze inni płacą najwyższą cenę za lata milczenia" – zapowiada HBO Max.

Serial był chętnie oglądany przez widzów, ale otrzymał mieszane opinie. Na Filmwebie ma na razie ocenę 5,6/10, a w sieci nie brakuje komentarzy o "lewackiej propagandzie", choć inspiracją dla "Piekła kobiet" był zbiór felietonów Tadeusza Boya-Żeleńskiego z 1930 roku o tym samym tytule.

Dalsza część artykułu poniżej.

W Rozrywce naTemat skrytykowaliśmy polską produkcję, ale bynajmniej nie z powodów światopoglądowych.

"'Piekło kobiet' to produkcja stworzona z bardzo wyraźną misją – i chwała jej za to. Niestety przez swoją dosłowność momentami sprawia wrażenie bardziej łopatologicznego manifestu niż wielowymiarowej opowieści. Mogła powstać produkcja, która naprawdę coś zmieni – tak jak "Dom dobry" zmienił sposób rozmowy o przemocy domowej w Polsce. Niestety "Piekło kobiet" trudno traktować całkiem poważnie przez styl" – pisaliśmy w recenzji.

Przypomnijmy, że obok Agaty Turkot, Mateusza Damięckiego i Huberta Miłkowskiego w serialu "Piekło kobiet" występują m.in.: Borys Szyc, Katarzyna Herman, Maria Kowalska, Piotr Polak, Bogumiła Bajor, Jacek Koman, Jacek Poniedziałek, Piotr Trojan, Jacek Beler, Tomasz Sapryk, Ireneusz Czop, Andrzej Kłak oraz Paulina Krzyżańska.

Producentką serialu "Piekło kobiet" jest Ewa Puszczyńska, znana z realizacji m.in. oscarowych filmów "Ida" i "Strefa interesów".Za reżyserię odpowiada Anna Maliszewska, autorem zdjęć jest Wojciech Zieliński, a scenariusz napisały Magdalena Franczuk i Ewa Popiołek.