Dawid Kwiatkowski
Dawid Kwiatkowski przeżył chwile grozy Fot. Instagram / Dawid Kwiatkowski

Dawid Kwiatkowski w szczerej rozmowie opowiedział o jednym z najtrudniejszych momentów w swoim życiu. W podcaście "Bliskoznaczni" artysta wyznał, że na początku roku drżał o swoje zdrowie i życie. U piosenkarza wykryto guz na pęcherzu, a lekarze podejrzewali nowotwór.

REKLAMA

Dawid Kwiatkowski to jeden z najpopularniejszych artystów młodego pokolenia w Polsce – wokalista, autor tekstów i juror programów telewizyjnych, takich jak "The Voice Kids". Karierę zaczynał jako nastolatek i szybko zdobył ogromną popularność dzięki przebojom oraz silnej relacji z fanami. Ma na koncie liczne nagrody muzyczne i wyprzedane trasy koncertowe.

Dawid Kwiatkowski myślał, że ma nowotwór. "Guz na pęcherzu"

W rozmowie z Katarzyną Nosowską i jej synem Mikołajem Krajewskim w podcaście "Bliskoznaczni" artysta przyznał: "Miałem takie coś w grudniu tamtego roku, że muszę ten początek roku przeznaczyć na zbadanie się – tak od stóp do głów, bo coś takiego do mnie przyszło. Kupiłem sobie pakiet w szpitalu".

Jak podkreślił, dziś cieszy się, że zaufał swojej intuicji. Podczas jednego z badań lekarz wykrył niepokojącą zmianę – guz na pęcherzu. Wspominał, że w trakcie USG specjalista, który go rozpoznał, zmienił nagle wyraz twarzy i powiedział: "To chyba nowotwór".

Ta chwila była dla niego wstrząsem. Kwiatkowski nie krył emocji, relacjonując, że rozpłakał się w gabinecie, a kolejne badania tylko potęgowały stres.

– Ja w ryk. On przez pięć minut mi jedzie w jedną, w drugą stronę tym USG. Jeszcze 10 badań przede mną. Ja już nie mam ochoty nic robić. Zbiegło się kilkoro specjalistów i zmienili ten plan – tu rezonans, trzeba kontrast, tomografia. To był najstraszniejszy dzień w moim życiu. Potem mnie wzięli na badania, czy nie ma przerzutów. Ja mówię: "O czym wy do mnie mówicie. Jaki przerzut?" – opowiadał w podcaście "Bliskoznaczni".

Dalsza część artykułu poniżej.

Najtrudniejsza okazała się niepewność. Kwiatkowski przyznał, że przez całą dobę żył w zawieszeniu, nie wiedząc, czy zmiana jest złośliwa. Ostatecznie diagnoza przyniosła ulgę – guz okazał się niezłośliwy. Jak zaznaczył wokalista, "po prostu coś sobie urosło i jest okej".

Kwiatkowski: "Wszystko mi przeleciało przez oczy"

To doświadczenie mocno odbiło się na jego psychice. Kwiatkowski wyznał, że w tamtym czasie "wszystko mu przeleciało przed oczami", a dodatkowo zbiegło się to z intensywnym okresem zawodowym – tuż przed premierą utworu nagranego z Kayah i planowanym tournée promocyjnym. Opowiadał, że leżąc w rezonansie, sparaliżowany strachem, płakał i wracał myślami do napisanej wcześniej piosenki o śmierci.

– Nie mogę się ruszyć, płaczę, policzki mnie swędzą. Nie mogę się ruszyć, leżę w tej tubie i mówię: "No tak, przyszła do mnie piosenka o śmierci, napisałem i tak... Tak to się dzieje" – wspominał Dawid Kwiatkowski.

Dziś artysta jest już po zabiegu usunięcia zmiany i – jak sam podkreśla – wszystko jest w porządku. – Wyzdrowiałem. Wycięto to. Jest naprawdę wszystko okej. Muszę to sprawdzać. Mam za kilka tygodni kontrolne badania – skwitował w podcaście.