
Na Netflixa wleciał trzeci i zarazem ostatni sezon włoskiego hitu "Prawo Lidii Poët". Matilda De Angelis po raz kolejny przywdzieje gorset i chwyci za adwokacką togę, by w Turynie końca XIX wieku udowodnić, że sprawiedliwość nie ma płci. To wielkie pożegnanie z serialem, który w błyskotliwy sposób połączył historyczny feminizm z wciągającą zagadką kryminalną i... romansem.
Serial "Prawo Lidii Poët" od momentu premiery w 2023 roku stał się jednym z najchętniej oglądanych włoskich tytułów na świecie. Produkcja przenosi nas do lat 80. XIX wieku, kiedy to młoda i ambitna Lidia Poët kończy studia prawnicze, ale jej wpis na listę adwokatów zostaje unieważniony przez sąd apelacyjny w Turynie. Argumentacja? Bycie prawnikiem to "męskie zajęcie", a "kobieca natura" rzekomo nie pozwala na zachowanie obiektywizmu wymaganego w sądzie.
Lidia (Matilda De Angelis), zamiast się poddać, znajduje lukę w systemie i zaczyna pracować w kancelarii swojego brata, Enrico. Serial doczekał się dwóch sezonów i 12 odcinków, ale to wcale nie koniec – 15 kwietnia na Netflixa wleciał trzeci, ostatni sezon "Prawa Lidii Poët".
O czym jest 3. sezon "Prawa Lidii Poët"? Nowe odcinki już na Netflixie
Finał "Prawa Lidii Poët" przenosi nas do kwietnia 1887 roku. Sytuacja polityczna i zawodowa bohaterów ulega zmianie – Enrico zostaje posłem i w parlamencie walczy o przeforsowanie ustawy, która pozwoliłaby kobietom na oficjalną praktykę prawniczą. To moment krytyczny: prawo Lidii trafia pod obrady komisji, ale w tym samym czasie opinią publiczną wstrząsa zbrodnia.
Grazia Fontana, najlepsza przyjaciółka Lidii, zostaje oskarżona o zamordowanie męża. Wszystkie dowody świadczą przeciwko niej, a prokurator Fourneau (Gianmarco Saurino) – z którym Lidię łączy skomplikowana relacja – jest zdeterminowany, by ją skazać.
Lidia podejmuje się obrony Grazii, twierdząc, że doszło do obrony koniecznej. Walka na sali sądowej staje się "procesem stulecia", w którym stawką jest nie tylko wolność oskarżonej, ale i wiarygodność Lidii jako prawniczki.
Sytuację dodatkowo komplikuje życie uczuciowe bohaterki. Do Turynu powraca Jacopo (Eduardo Scarpetta), co wymusza na Lidii podjęcie ostatecznych decyzji sercowych. Czy wybierze lojalność wobec własnych zasad, czy podąży za głosem serca w świecie, który nieustannie rzuca jej kłody pod nogi?
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Lidia Poët żyła naprawdę. Przez 65 lat czekała na sprawiedliwość
Choć serial jest produkcją fabularyzowaną, to luźno opiera się na prawdziwej biografii – Lidia Poët istniała naprawdę i była ikoną walki o równouprawnienie. Prawdziwa Lidia ukończyła prawo w 1881 roku na Uniwersytecie w Turynie, pisząc pracę o statusie kobiet w społeczeństwie. Gdy w 1883 roku została wykreślona z listy adwokatów, wywołało to we Włoszech ogromną debatę publiczną.
Mimo zakazu, Lidia nigdy nie przestała pracować. Przez dekady wspierała brata w jego kancelarii, przygotowując pisma procesowe i strategię obrony, choć nigdy nie mogła sama wystąpić przed sądem. Angażowała się w międzynarodowe kongresy, walcząc o prawa więźniów i prawo wyborcze dla kobiet.
Jej wytrwałość została nagrodzona dopiero po I wojnie światowej. W 1920 roku, mając 65 lat, Lidia Poët została oficjalnie wpisana na listę adwokatów, stając się pierwszą kobietą w historii Włoch, która mogła legalnie wykonywać ten zawód. Zmarła w 1949 roku w wieku 94 lat.
