
Twórcy "Diabeł ubiera się u Prady 2" nie bali się ryzykownych decyzji. Kontynuacja kultowego hitu z 2006 roku serwuje widzom szokujący zwrot akcji już w pierwszej części filmu: ginie jeden z bohaterów z oryginału. Reżyser David Frankel zdradził, dlaczego twórcy zdecydowali się na tak drastyczny ruch.
Kontynuacja hitu, "Diabeł ubiera się u Prady 2", skupia się na losach Andy Sachs (Anne Hathaway), która po latach wraca do magazynu "Runway". Razem z Mirandą Priestly (Meryl Streep) i Nigelem Kiplingiem (Stanley Tucci) musi uratować pismo przed upadkiem w obliczu zmieniającego się rynku mediów. Emily Charlton (Emily Blunt), która obecnie stoi na czele amerykańskiego oddziału Diora, może pomóc w zdobyciu finansowania.
Za kamerą ponownie stanął David Frankel, scenariusz napisała Aline Brosh McKenna, a producentką została Wendy Finerman, którzy odpowiadali za sukces kultowej pierwszej części z 2006 roku. Kontynuacja weszła polskich kin w piątek, 1 maja, a recenzje krytyków i opinie widzów są naprawdę dobre. "Diabeł ubiera się u Prady" jest też – bez zaskoczeń – hitem w box office. Tymczasem twórcy zaserwowali widzom niespodziewaną śmierć postaci z oryginalnego filmu.
Uwaga: dalej znajdują się duże spoilery dotyczące filmu "Diabeł ubiera się u Prady 2".
W "Diabeł ubiera się u Prady" umiera powracająca postać
Oprócz czworga głównych bohaterów w sequelu wracają również najlepsza przyjaciółka Andy, Lily (Tracie Thoms), oraz Irv Ravitz, ponownie grany przez Tibora Feldmana. To szef koncernu Elias-Clark, do którego należy "Runway", a zarazem człowiek planujący awansować Mirandę na globalną szefową treści.
Wszystko zmienia się jednak podczas jego 75. urodzin. Irv niespodziewanie umiera, a jego śmierć całkowicie wywraca fabułę filmu. W rozmowie z "Entertainment Weekly" David Frankel przyznał, że od początku wiedział wraz ze scenarzystką Aline Brosh McKenną, że sequel potrzebuje mocnego uderzenia.
– Oboje wiedzieliśmy, że potrzebujemy czegoś dramatycznego – dramatycznego zwrotu akcji. Zastanawialiśmy się: kogo możemy uśmiercić? Ostatecznie padło na Irva. To miało całkowity sens – powiedział reżyser w rozmowie z "Entertainment Weekly" i podkreślił, że śmierć bohatera musiała być definitywna. – Zdaliśmy sobie sprawę, że Irv musiał umrzeć. Nie mogło skończyć się na tym, że leży gdzieś w śpiączce. Irv musiał odejść – wyjaśnił Frankel.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Reżyser porównał ten moment do pamiętnej sceny z pierwszej części, gdy Emily wpada pod taksówkę – tamto wydarzenie było zaskoczeniem, ale pchnęło historię w nowym kierunku. W sequelu podobną funkcję pełni właśnie śmierć Irva. – To coś, czego się nie spodziewasz, a co nagle zmienia historię w ekscytujący, dramatyczny sposób – tłumaczył reżyser.
Śmierć Irva sprawia, że Miranda traci obiecany awans, a przyszłość magazynu "Runway" staje pod znakiem zapytania. Władzę przejmuje jego syn Jay Ravitz (B.J. Novak), a druga połowa filmu koncentruje się na walce o przetrwanie magazynu. To właśnie wtedy Andy staje przed najtrudniejszymi decyzjami. Musi zdecydować, co jest najlepsze dla niej samej, Mirandy, Nigela i całego pisma. Tym samym sequel zamienia się z opowieści o wielkim powrocie Andy do redakcji w historię o lojalności, ambicji i ratowaniu dziedzictwa.
Co ciekawe, sam Tibor Feldman miał być zachwycony losem swojej postaci. Aktor pojawił się nawet na planie sceny pogrzebu, choć nie musiał w niej uczestniczyć. – Tibor był świetny i bardzo zabawny. Chciał zobaczyć własny pogrzeb, więc przyszedł na plan tylko po to, żeby zobaczyć, jak Irv zostanie pożegnany – zdradził Frankel kulisy "Diabeł ubiera się u Prady 2", z którego wycięto... Sydney Sweeney.
