Megadeth koncert
3 niedoceniane płyty Megadeth. Foto: Mat. Prasowe, Geoffrey Clowes?Shutterstock

Już 4 czerwca Megadeth zagra w Polsce na Mystic Festival. Zespół gra swoją pożegnalną trasę, więc możliwe, że będzie to ostatnia szansa na zobaczenie Dave'a Mustaine'a na żywo. To też okazja, by przypomnieć sobie dyskografię grupy, która zawiera niedocenione przez sporą część fanów perełki.

REKLAMA

Megadeth gra obecnie swoje ostatnie koncerty w karierze. Po tej trasie Dave Mustaine odchodzi na muzyczną emeryturę. Od 1983 r. nagrał aż siedemnaście albumów, z których część (np. "Peace Sells... But Who’s Buying?", "Rust in Peace" i "Countdown to Extinction") to żelazna klasyka thrashmetalu.

3 niedoceniane płyty Megadeth

Niestety w tej przepastnej dyskografii znajdują się też płyty, które nie zostały przez fanów docenione. Czy jednak słusznie? Wybraliśmy trzy takie albumy.

Cryptic Writings, czyli wolniej nie znaczy gorzej

Megadeth to jeden z najważniejszych zespołów thrashmetalowych. Wraz z Metalliką i Slayerem tworzył wręcz podwaliny tego gatunku. Problem w tym, że po nagraniu pierwszych czterech albumów ("Killing Is My Business... and Business Is Good!, "Peace Sells... But Who’s Buying?", "So Far, So Good... So What!" i "Rust in Peace") grupa zwolniła i zaczęła eksperymentować z lżejszymi (choć nadal metalowymi!) brzmieniami.

O ile fani polubili jeszcze "Countdown to Extinction" i tolerują "Youthanasia", tak "Cryptic Writings" z 1997 r. jest pierwszym krążkiem zespołu, którego prawdziwy metalowiec nie potrafi słuchać.

Czy jednak faktycznie jest aż tak źle? Nie, po prostu grupa nagrała krążek przepełniony rockowymi hitami i świetnymi, nośnymi melodiami. A że nie ma tu szarpanych riffów i jazgotliwych solówek? Miłośnicy tychże mogą zawsze wrócić do "Rust in Prace".

Risk, czyli eksperymenty potrafią być fajne

"Cryptic..." było jednak tylko przedsmakiem tego, co stało się w 1999 r. na "Risk". Muzycy nagrali płytę mniej przebojową, ale z dodatkiem elektroniki. I tego było już zbyt wiele! Przez sporą część fanów to właśnie to wydawnictwo jest uważane za najgorsze w dyskografii Megadeth.

Dalsza część artykułu poniżej.

I ponownie: niesłusznie! To po prostu fajna płyta do niezobowiązującego słuchania. Są tu miłe dla ucha melodie i wpadające w ucho refreny. Jest to thrash metal, ale nie jest to też zły krążek. Po prostu wymaga innego podejścia.

Super Collider, czyli Megadeth na przebojowo

Po latach stylistycznych eksperymentów Megadeth wróciło do grania metalu. "The World Needs a Hero", "The System Has Failed" i "United Abominations" odwoływały się do "Countdown to Extinction" i "Youthanasia". "Endgame" bliżej było już nawet do wcześniejszego oblicza grupy. Podobnie jak "Thirteen" z 2011 roku.

I nagle w 2013 r. Dave Mustaine i jego współpracownicy nagrali "Super Collider". No i ponownie się zaczęło! A że znowu nie grają metalu, a że jest tu melodyjniej.

I fakt, to bardziej przebojowy album. Może nawet nie tak udany na tym polu jak "Cryptic...", nie mówiąc o "Youthanasia". Ale wciąż to zespół w po prostu fajnej, hitowej odsłonie. Lepsze takie Megadeth, niż te starające się nagrać na siłę krążki zbliżone stylistycznie do swoich klasyków z lat 80. XX wieku.

Przypomnijmy, że grupa zagra na Mystic Festival, który odbędzie się w dniach 4 do 6 czerwca w Stoczni Gdańskiej. Wcześniej wybraliśmy trzy koncerty, które warto zobaczyć podczas święta metalu.