Hollywood i Ozzy Osbourne
Losy Ozzy'ego Osbourne'a zostaną zekranizowane. Foto: NorthSky Films, Zamrznuti tonovi/Shutterstock

Powstanie film o Ozzmm Osbournie. Informację potwierdził syn zmarłego wokalisty Black Sabbath. Pytanie, czy taki projekt może wypalić. Historia najnowsza kina pokazuje, że bywa... różnie.

REKLAMA

Tak, film o zmarłym w 2025 r. wokaliście Black Sabbath powstanie. Jack Osbourne, syn Ozzy'ego, właśnie wszystko potwierdził: obraz jest realizowany i w 2028 roku trafi na duży ekran. Problem w tym, że takie biografie muzyczne budzą kontrowersje.

Film o Ozzym Osbournie powstani'

Mówimy o projekcie, na który fani czekają od lat. O tym, że taki film powstanie, mówi się od ponad dekady. Teraz prace mogły przyspieszyć, gdyż Ozzy zmarł 22 lipca 2025 roku. Co ciekawe, 5 lipca zaśpiewał swój pożegnalny koncert (jako supporty grały m.in. Metallica, Slayer, Alice in Chains czy Anthrax). Odszedł więc z tego świata niemal na scenie.

Fabuła filmu ma opierać się na losach Ozzy’ego i jego żony oraz menedżerki Sharon Osbourne. Jak wie każdy fan Black Sabbath, para miała za sobą dekady burzliwego związku. Wystarczy przypomnieć, jak na pogrzebie Ozzy'ego Osbourne'a Sharon Osbourne słaniała się na nogach, podtrzymywana przez dzieci. Sam muzyk zasłynął nie tylko "opętanymi" wokalami, jakie nagrał na najsłynniejsze albumy swojego macierzystego zespołu, ale także odgryzieniem głowy nietoperzowi i innymi licznymi ekscesami.

Za scenariusz odpowiada nominowany do Oscara Lee Hall ("Rocketman" i "Billy Elliot"). Produkcją zajmą się Sony Pictures oraz Polygram Entertainment. Jack Osbourne przekazał, że jego ojca ma zagrać "fenomenalny" aktor.

– Mogę wam powiedzieć jedno: idziemy do przodu. Dzisiaj uczestniczyłem w rozmowach dotyczących tego projektu. Scenariusz jest gotowy. Wszystko wygląda dobrze. Ten film na pewno powstanie – powiedział.

– Realistycznie patrząc, jesteśmy już w połowie 2026 roku, więc film prawdopodobnie nie trafi do kin przed 2028 rokiem. Ale nigdy nic nie wiadomo. Pracujemy pełną parą. Zaraz zaczniemy rozmowy z potencjalnymi reżyserami. Trzymajcie kciuki. Jestem naprawdę podekscytowany. To projekt tworzony z ogromnym zaangażowaniem i sercem. Nie mogę się doczekać, aż wszyscy zobaczą ten film – dodał.

Muzyczne biografie rockmanów wychodzą różnie

Nazwisko Lee Halla powinno nas cieszyć, gdyż to on stał za m.in. "Rocketman", czyli filmową biografią Eltona Johna. To o tyle ważna informacja, że obraz ten jest bardzo udany: przede wszystkim jego twórcy mieli na niego pomysł. To musical, ale pozwoliło to opowiedzieć o losach słynnego "twórcy piosenki do Króla Lwa" w bardzo ciekawy i oryginalny sposób.

Co ważne, scenarzysta postanowił opowiedzieć też o upadku Eltona Johna – jego walce z nałogiem. Sprawiło to, że całość była pełnokrwistą historią. Nie o wszystkich tego typu produkcjach można to jednak powiedzieć.

Po drugiej stronie leży skrypt "Bohemian Rhapsody", ekranizacji losów Queen. I tu jest już dużo gorzej. Scenariusz opowiada głównie o Freedym Mercurym, ale jest przelukrowany. Do tego wpływ na niego miał Brian May, gitarzysta grupy, co niestety widać i co psuje efekt końcowy. Muzyk bywa tu pokazywany jako najmądrzejszy i najrozsądniejszy. Tyle że sprawia to, że jego postać staje się papierowa.

Dwa opisane powyżej przypadki pokazują, jak różnie mogą zostać zrealizowane biografie muzyczne. W przypadku ekranizacji "Księcia Ciemności" pozostaje mieć nadzieję, że Hall "dowiezie" i pokaże, że Ozzy był człowiekiem z krwi i kości.