Matylkda Damięcka
Matylda Damięcka pokazała różne odcienie macierzyństwa Fot. YouTube / naTemat // Eprica // montaż: naTemat

Matylda Damięcka tradycyjnie zabrała głos w Dzień Matki. Na Instagram wrzuciła serię mocnych, poruszających grafik, w których pokazała "odcienie macierzyństwa". Znalazła miejsce na czułość i miłość, ale także na stratę, przemoc, zmęczenie, społeczną presję, nieludzki system oraz blizny – nie tylko te fizyczne – które zostają z kobietami na długo po porodzie.

REKLAMA

Matylda Damięcka od lat wykorzystuje ilustracje do komentowania rzeczywistości i nigdy nie tworzy laurek. Jej rysunki są niewygodne, szczere i odważne, często bolesne, ale właśnie dlatego tak mocno rezonują z ludźmi na Instagramie, chociażby w Dzień Kobiet. Dosadne były również grafiki Damięckiej na jeden z Dni Dziecka, w których artystka nie bała się sięgnąć po trudne tematy związane z rodzicielstwem i dzieciństwem.

Nie inaczej jest w tegoroczny Dzień Matki. Post składający się z 20 grafik, podpisany "odcienie macierzyństwa", przypomina, że bycie matką nie ma jednego koloru. To całe spektrum emocji, a każda z nich zasługuje na miejsce w rozmowie o macierzyństwie (o czym przypominają również trzy filmy, który wybraliśmy specjalnie na 26 maja).

Matylda Damięcka na Dzień Matki. I pięknie, i boleśnie

Już akronim "M.A.M.A" rozpisany jako "Mechanizm Akceptacji Miłością Aktywowany" ustawia ton całego cyklu – macierzyństwo w oczach graficzki i aktorki nie jest wyłącznie rolą społeczną, ale doświadczeniem zmieniającym człowieka emocjonalnie i fizycznie. Zresztą Damięcka zdradziła kiedyś w podcaście naTemat, czy sama chciałaby zostać mamą.

Jedna z najmocniejszych prac przedstawia kolczyk przypominający zwierzęcy identyfikator z napisem "samica BI rozpłodowa" i dopiskiem "poronienia II". To brutalny, ale potrzebny komentarz do odczłowieczania kobiet, sprowadzania ich do biologicznej funkcji oraz sposobu, w jaki często mówi się o ciąży i poronieniach w medycynie czy debacie publicznej.

Grafika z kobietą w charakterystycznym czerwonym stroju podręcznej z dystopijnego serialu "Opowieść podręczna" również wpisuje się w narrację o częstym traktowaniu kobiet jak maszynki do rodzenia.

Dalsza część artykułu poniżej.

Jeszcze mocniej działa grafika z kobietą klęczącą na czworakach, ze zwisającymi piersiami – obraz całkowitego poświęcenia i wyczerpania, którego zwykle nie pokazuje się w instagramowej wersji macierzyństwa.

W innym rysunku Damięcka zestawia dwa kobiece ciała podpisane "macierzyństwo z filtrem" i "bez filtra". To celny komentarz do presji perfekcyjnego wyglądu po porodzie i społecznego zamiatania pod dywan rozstępów, blizn po cesarskim cięciu i zmian hormonalnych. Nie zabrakło również komentarza artystki Damięckiej do przemocy w rodzinie.

Ale jest też optymistyczniej i cieplej. "TATOMAM" i "MAMOTAT" przypominają, że rodzicielstwo wymyka się sztywnym podziałom na "męskie" i "kobiece" role. Z kolei slowo "MAMA” zapisane śladami łap przypomina, że dla wielu osób macierzyństwo dotyczy również zwierząt, co uwielbia przypominać młodym ludziom skrajna prawica.

Najbardziej symboliczna wydaje się jednak ilustracja inspirowana "Stworzeniem Adama" Michała Anioła – dłoń matki wyciągnięta do dziecięcej dłoni, między nimi smoczek. Podpis "Póki śmierć nas…" (a potem "Nawet śmierć nas...") pokazuje więź niemal metafizyczną. Miłość totalną, która potrafi być zarówno piękna, jak i przytłaczająca – często jednocześnie.