Robert Pattinson w filmie "Mickey 17"
"Mickey 17" z Robertem Pattinsonem trafił na Netflix Fot. materiał prasowy

Po nagrodzonym czterema Oscarami "Parasite" Joon-ho Bong pochylił się nad satyrą science fiction z Robertem Pattinsonem na pokładzie. Choć nowy film południowokoreańskiego reżysera nie należy do niewypałów, nie udało mu się podbić kas biletowych na całym świecie. "Mickey 17" wleciał na Netflixa – może tutaj uda mu się przekonać do siebie widzów z kraju nad Wisłą.

REKLAMA

Twórczość Joon-ho Bonga żyje komentarzami społecznymi. Reżyser z nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej na koncie chętnie wytyka palcami problemy współczesnego świata. "Okja" z 2017 roku eksplorowała kwestie performatywnego aktywizmu, przemysłu mięsnego i skali jego moralnego upadku. "Parasite" badał zaś temat pasożytnictwa, do jakiego dochodzi między klasą wyższą a robotniczą w dobie późnego kapitalizmu.

"Mickey 17" na podstawie powieści Edwarda Ashtona wykorzystuje satyrę, by poruszyć kwestię bezczelności korporacji, które nawet nie kryją się z tym, że traktują ludzi jak wymienialne przedmioty. Joon-ho Bong dorzuca jeszcze do narracyjnego kotła motywy kryzysu klimatycznego, klasizmu i technokracji.

"Mickey 17" z Robertem Pattinsonem na Netflixie. O czym jest satyra sci-fi?

Mickey jest Wymienialny, co oznacza, że gdy umiera, naukowcy "drukują" go na nowo. Zatrudnieni przez wielką korporację uczeni testują na nim m.in. wpływ nowego śmiertelnego gazu, wirusa gorączki krwotocznej znajdującego się w atmosferze kolonizowanego przez Ziemian Nilfheimu i mięsa nafaszerowanego hormonem wzrostu. Dzięki obecności Mickey'ego wszyscy uczestnicy pozaziemskiej ekspedycji mogą spać spokojnie. Przecież to on ginie, a nie oni.

Pewnego feralnego dnia pod stopami klona numer 17 pęka lód, a jego towarzysz Timo zostawia go na pastwę losu. Po paru godzinach bohaterowi cudem udaje się stamtąd wydostać. Gdy wycieńczony kładzie się w swoim łóżku, odkrywa, że obok niego leży świeżo wydrukowany Mickey 18.

Dalsza część artykułu poniżej.

W tytułowej roli błyszczy Robert Pattinson, który po "Zmierzchu" udowodnił, że jest aktorem-kameleonem. W obsadzie filmu koreańskiego mistrza znaleźli się również: Naomi Ackie ("Mrugnij dwa razy"), Steven Yeun ("Minari"), Mark Ruffalo ("Biedne istoty"), Toni Collette ("Mała miss") i Anamaria Vartolomei ("Intrygantka").

"Mickey 17" okazał się finansową klapą w Box Office'ie, zarabiając globalnie jedynie 133 mln dolarów (przy budżecie w wysokości około 118 mln USD). W wywiadzie z amerykańskim tygodnikiem rozrywkowych Bong przyznał, że jego pierwsza okazja do pracy z hollywoodzką wytwórnią – w tym przypadku Warner Bros. Pictures – wiązała się z "ogromną presją".

– To był mój pierwszy film z budżetem przekraczającym 100 mln dolarów. (...) Myślę, że od teraz będę pracował nad mniejszymi produkcjami. (...) Wszystkie dobre i wszystkie złe elementy "Mickey 17" są mojego autorstwa. Biorę za nie pełną odpowiedzialność – mówił reżyser.