
"Ród smoka" ma ostatnią szansę, by udowodnić wiernym czytelnikom George'a R.R. Martina, że traktuje na poważnie napisaną przez niego kronikę o Targaryenach. W trzecim sezonie ujrzymy bitwę, która nie tylko jest kluczowym punktem Tańca Smoków, ale i "być, albo nie być" dla serialu. Przygotowania do niej twórcy mieli wziąć sobie do serca.
Trzeci sezon "Rodu smoka", który zadebiutuje w serwisie streamingowym HBO Max` i na kanale HBO 22 czerwca, rozpocznie się bezpośrednio po wydarzeniach ukazanych w finale poprzedniej odsłony. W ostatnim odcinku drugiej odsłony Rhaenyra Targaryen i jej mąż, Daemon, zamierzali przejąć Królewską Przystań. W tym czasie zasiadający na Żelaznym Tronie Aegon II Targaryen, który został poważnie poparzony przez smoczycę Vhagar, uciekł z Czerwonej Twierdzy w obawie przed zamachem stanu planowanym przez jego żądnego władzy brata Aemonda.
W nadchodzącym rozdziale "Rodu smoka" widownia ujrzy najważniejsze momenty Tańca Smoków, wojny domowej między stronnictwem czarnych (sojusznikami Rhaenyry) a ugrupowaniem zielonych (zwolennikami linii Hightowerów). Rozczarowująca druga odsłona serialu dark fantasy, którego scenariusz powstał na podstawie kroniki "Ogień i krew" George'a R.R. Martina, narobiła adaptacji złego PR-u, ale jeszcze nie wszystko jest stracone. Na małym ekranie zobaczymy niebawem wątki z historii Targaryenów, które powinny – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – wywołać wokół siebie tyle samo szumu, co Bitwa nad Czarnym Nurtem i Bitwa Bękartów.
Trzeci sezon "Rodu smoka". Bitwa w Gardzieli może zaważyć na losie serialu
Trzeci sezon "Rodu smoka" przedstawi Bitwę w Gardzieli, jedno z najkrwawszych starć Tańca Smoków, podczas którego flota Triarchii – sprzymierzeńców zielonych – próbowała przełamać blokadę czarnych – armady rodu Velaryon – w cieśninie morskiej oddzielającej Smoczą Skałę od lądu.
W wyniku bitwy flota Corlysa Velaryona straciła jedną trzecią swoich sił, książę Jacaerys Velaryon, najstarszy syn Rhaenyry, został zabity przez myrishskich kuszników, a jego brata, Viserysa Targaryena, wzięto do niewoli. Tysiące ludzi straciło życie, a to przyczyniło się do znacznego spadku poparcia dla stronnictwa czarnych. Triarchia również poniosła ogromne straty. Wydarzenia w Gardzieli osłabiły obie strony konfliktu. W ich trakcie zginął również smok Jacaerysa, Vermax.
"Ród smoka" może zyskać w oczach widzów, jeżeli będzie wierny materiałowi źródłowemu i nada przełomowemu starciu odpowiednią dawkę epickości, która podniesie ciśnienie każdemu, kto zasiądze przed ekranem telewizora. Próbkę takiego widowiska dała na bitwie pod Gawronim Gniazdem z drugiego sezonu. Showrunner Ryan Condal, który ma na pieńku z twórcą "Pieśni lodu i ognia", obiecał, że Bitwa w Gardzieli "nie przypomina niczego, co powstało dotąd w telewizji".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Condal razem ze scenografem Jimem Clayem od czterech lat zastanawiali się, od jakiej strony powinni ugryźć wspomniany moment Tańca Smoków. – Z pewnością liczba konstrukcji, które zrobiliśmy tylko na potrzeby tego jednego odcinka, jest szalona. (...) Ale było to konieczne, aby opowiedzieć tę historię. To naprawdę ważny moment serialu – powiedział twórca prequela "Gry o tron" podczas SXSW w Londynie, cytowany przez amerykański tygodnik rozrywkowy "Variety". Przypomnijmy, że George R.R. Martin niejednokrotnie sugerował, że jest rozczarowany współpracą z ekipą "Rodu smoka". – Zatrudniłem Ryana. Myślałem, że Ryan i ja jesteśmy partnerami. Przez cały pierwszy sezon faktycznie pracowaliśmy razem. Czytałem wczesne wersje scenariuszy, dodawałem swoje uwagi, on zmieniał niektóre rzeczy. To działało naprawdę dobrze, a przynajmniej tak mi się wydawało. Potem weszliśmy w fazę produkcji drugiego sezonu i on praktycznie przestał mnie słuchać – mówił na łamach amerykańskiego czasopisma "The Hollywood Reporter".




