
Seriale na podstawie gier nie działają wedle jednej sprawdzonej formuły. Większość z nich wypada blado przy oryginałach, ale co do "Life is Strange" mam dobre przeczucie. Wystarczyły mi trzy rzeczy, żeby z niecierpliwością wyczekiwać premiery.
Life is Strange było dla mnie ważną grą, która w pewnym sensie pomogła mi przejść przez burzliwy okres dojrzewania. Jej fenomen nie opierał się wyłącznie na elementach paranormalnych, czyli odwołaniu do efektu motyla z teorii chaosu, a raczej polegał na tym, że w kliszach typowych dla filmów z serii coming-of-age studio Dontnod Entertainment dostrzegło potencjał, by w sposób prosty opowiedzieć o samotności, żalu i podejmowanych przez nas wyborach, z których konsekwencjami prędzej czy później będziemy musieli się zmierzyć.
Przygody Max Caulfield, noszącej nazwisko narratora powieści "Buszujący w zbożu" J.D. Salingera, tak samo jak wspomniana książka przygotowują zwłaszcza młodego gracza do pożegnania z niewinnością. Gra łączy fantastyczny eskapizm, popkulturowe stereotypy i niezręczne żarty typowe dla niezręcznych licealistów z zagadką rodem z kryminału i autentycznymi problemami społecznymi, by każdemu, kto żegna się z "nastką" na końcu, dać przedsmak gorzkiej dorosłości.
Serial "Life is Strange" ma 3 asy w rękawie. Myślę, że czeka nas dobra adaptacja gry
Nad serialowymi adaptacjami przez długi, długi czas wisiała klątwa, którą zdjął dopiero pierwszy sezon "The Last of Us". Po jego sukcesie, a także dobrym przyjęciu "Fallouta", animowanego "Arcane" i anime "Cyberpunk: Edgerunners", telewizyjni producenci rzucili się na Tomb Raidera i Baldur's Gate'a 3, a hollywoodzkie wytwórnie chwyciły za najlepsze tytuły ostatnich lat, czyli Clair Obscur: Expedition 33 i Elden Ringa.
Prime Video postanowił pochylić się nad dziełem francuskiego Dontnod Entertainment, budząc u graczy zarówno entuzjazm, jak i obawy. Pierwszym sygnałem, że ta adaptacja może być naprawdę dobra było nie zaangażowanie Amazon MGM Studios (nowego właściciela franczyzy o Jamesie Bondzie), a obsadzenie w kierowniczej roli kogoś, kto rozumie młodzież, jak mało kto w branży.
Charlie Covell i Karyn Kusama – twórcy, którzy rozumieją nastolatków
Gdy gigant streamingu ogłosił, że na fotelu showrunnera, producenta wykonawczego i scenarzysty "Life is Strange" zasiądzie niebinarny brytyjski pisarz Charlie Covell, który powołał do życia rewelacyjny młodzieżowy komediodramat "The End of the F***ing World", odetchnęłam z ulgą. Serial adaptujący komiks Charlesa Forsmana również bawił się utartymi schematami teen dram, przyprawiając je szczyptą czarnego, brytyjskiego humoru. Covell ma bystre i angażujące pióro, które nie upupia nastolatków.
Drugą sprawą, która przypieczętowała moje pierwsze wrażenie, jest kwestia osoby stojącej za kamerą odcinków otwierających serial. Do ekipy pracującej nad adaptacją gry dołączyła Karyn Kusama, reżyserka "Zabójczego ciała" – body horroru z 2009 roku, który w sposób mniej obskurny i bardziej zabawny od gry Silent Hill 3 traktuje o utracie niewinności i tłumionej przez dziewczęta złości. Brzmi jak coś, czego "Life is Strange" akurat potrzebuje.
Esther McGregor ma zadatki na rewelacyjną Rachel Amber
Nawet najlepsi eksperci w swojej dziedzinie potrzebują porządnej obsady. W roli Max zobaczymy debiutującą w telewizji Tatum Grace Hopkins, a w punkówę o niebieskich włosach, czyli Chloe Price, zagra Maisy Stella ("Nashville"). O talencie tych aktorek nie mogę się wypowiedzieć, gdyż nie widziałam ich w akcji, ale wiem, że twórcy serialu powierzyli rolę growej Laury Palmer obiecującej gwiaździe.
W zaginioną Rachel Amber, która od początku gry nawiedza narrację, wcieli się córka Ewana McGregora ("Trainspotting"). Esther McGregor z wiadomych powodów jest określana mianem nepo baby, niemniej umie grać. W pierwszym sezonie "Byliśmy łgarzami" – ekranizacji bestsellerowej książki E. Lockhart – miała wiele mocnych momentów, w których jako Mirren Sinclair Sheffield wycisnęła ze mnie łzy. W filmie "Babygirl" Haliny Reijn też wypadła bardzo dobrze, a na ekranie miała do czynienia z Nicole Kidman ("Oczy szeroko zamknięte").
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
O czym jest gra Life is Strange?
W pięcioodcinkowej grze Life is Strange trafiamy do portowego miasteczka Arcadia Bay w deszczowym stanie Oregon, w którym dochodzi do zderzenia klas społecznych – przyjezdni uczniowie z wyższych sfer wciągają w swoje intrygi lokalną młodzież.
Max Caulfield wraca w rodzinne strony, by studiować fotografię w renomowanej Akademii Blackwell. Paranormalna przygoda zaczyna się, gdy główna bohaterka robi zdjęcie niebieskiemu motylowi uwięzionemu w szkolnej ubikacji. Dziwnym zbiegiem okoliczności nastolatka zyskuje moc cofania czasu, dzięki której ratuje życie kumpeli z dawnych lat, Chloe Price. Dziewczyny odnawiają kontakt i postanawiają rozwikłać razem sprawę tajemniczego zniknięcia Rachel Amber, najpopularniejszej uczennicy w szkole.




