
Elżbieta Batory to postać historyczna, ale owiana mroczną tajemnicą. Ponoć starała się zdobyć wieczną młodość dzięki krwi innych. Po paru stuleciach zainspirowała szereg muzyków spod znaku ciężkich gitar i wrzaskliwych wokali.
Choć pojęcie seryjnego mordercy powstało w XX wieku, Elżbietę Batory można uznać za protoplastkę kobiet, które przeszły do historii dlatego, że zasłynęły z okrucieństwa i licznych zbrodni. Ostrzegam: to opowieść dla ludzi o mocnych nerwach!
Elżbieta Batory, czyli seryjna morderczyni sprzed wieków
Batory urodziła się 7 sierpnia 1560 r. w Nyírbátorze. Należała do jednego z najpotężniejszych rodów szlacheckich Siedmiogrodu. Tak, tego samego co Stefan Batory, polski król elekcyjny.
W kontekście późniejszych czynów, jakich dopuściła się Elżbieta, pikanterii dodaje fakt, że jej ojciec, Jerzy Batory, był pastorem. Poślubił on swoją daleką kuzynkę Annę z Batorych. Ich dzieckiem była późniejsza szalona hrabina.
Elżbieta słynęła z wielkiej urody. Była też dobrze wykształcona i inteligentna. Jej późniejszą brutalność można częściowo wytłumaczyć otoczeniem, w którym dorastała. Już jako sześciolatka uczestniczyła w kaźni Roma, który został oskarżony o sprzedanie dzieci Turkom. Oglądanie konającego w męczarniach człowieka było nie tylko formą przestrogi, ale też rozrywki (jeżeli cię to dziwi, pomyśl, dlaczego ludzie oglądają kolejne części "Piły"). Jako nastolatka widziała z kolei jak jej kuzyn, ówczesny książę Siedmiogrodu, nakazał obciąć nosy i uszy 54 zbuntowanym chłopom.
W 1575 r. Elżbieta wyszła za mąż za Franciszka Nádasdyego. Para zamieszkała na zamku Sárvár i miała trójkę dzieci. Na tym etapie bohaterka tego tekstu zaczęła jednak pokazywać swoje prawdziwe oblicze: zasłynęła z okrucieństwa wobec sług i rozpusty. Miała ponoć kochanków obu płci. Jej fantazję seksualną rozbudzała dodatkowo ciotka, Klara Batory, która zapraszała ją na wyuzdane orgie. Ponoć w ich trakcie Elżbieta zauważyła, że czuje podniecenie, gdy zadaje komuś ból.
Przełom nastąpił w 1604 r., gdy Elżbieta poznała Annę Darvulię. To ona podrzuciła jej pomysł, że kąpielami w krwi można zatrzymać starzenie się ciała. Batory sama znalazła dowód na podparcie tej tezy. Pewnego dnia mocno uderzyła swoją służkę (co być na jej dworze standardem). Cios był na tyle silny, że z nosa biednej dziewczyny popłynęła krew. Jej część skapała na twarz hrabiny, która zapewne sama wmówiła sobie, że w efekcie zniknęły jej zmarszczki.
Elżbieta miała od tego czasu zabijać służki i poddanych, zdobywać ich krew i nią powstrzymywać starzenie się jej skóry. Sprawa wyszła jednak na jaw. W 1611 r. rozpoczęto śledztwo, a samą hrabinę uwięziono. Jeden ze świadków zeznał, że miała mieć na sumieniu aż 650 ofiar.
Osoby, które pomagały Batory w torturowaniu i zabijaniu skazano na karę śmierci, a ją samą zamurowano w jednej z komnat zamku. W ścianie zostawiono otwór, za pomocą którego podawano jej pożywienie. W takich warunkach krwawa arystokratka zmarła w 1614 r.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Czy legenda o Elżbiecie Batory jest prawdziwa?
Wartododać, że historycy poddają dziś wiele z faktów ze śledztwa dotyczącego zbrodni Batory w wątpliwość. Miała ona paść ofiarą spisku Habsburgów, którzy chcieli zająć Siedmiogród. Elżbieta była częścią frakcji politycznej, która mogła im w tym przeszkodzić. Miano więc rozpętać kampanię dezinformacyjną oczerniającą hrabinę.
Swoje trzy grosze dorzucił opisujący te wydarzenia po ponad 100 latach jezuita László Turóczi. W swoim dziele, które wielu historyków mogło traktować jako ważne źródło, zmyślił sporo wątków, które pomogły stworzyć mroczną legendę Elżbiety. To dopiero on sugerował, że Batory kąpała się w krwi dziewic, by się odmłodzić. Dodał też, że Elżbieta stała się tak okrutna, gdyż przeszła na... luteranizm.
Metalowcy lubią Elżbietę Batory
Mroczna legenda krwawej hrabiny po wiekach zainspirowała wielu muzyków metalowych. By nie szukać długo, wystarczy wymienić Bathory, początkowo zespół, potem projekt studyjny Ace'a "Quorthona" Thomasa Forsberga, który dał podwaliny pod współczesny black metal, ale też zainspirował pokolenie metalowców grających viking metal.
Nie sposób też nie wspomnieć o grupie Venom, która nagrała piosenkę "Countess Bathory", opowiadającą o Elżbiecie.
Mroczny tekst opowiada o tym, jak hrabina zaprasza na swój dwór młode dziewczyny, by wykąpać się w ich krwi. "Cały dzień dziewice siedzą i żywią się nieskończoną ilością posiłków", a "hrabina śmieje się i pije wino, jej skóra jest popękana i obdarta", relacjonują nam makabrę sprzed wieków muzycy Venom. "Lecz gdy noc zapada, ktoś musi zapłacić cenę, hrabina bierze swą północną kąpiel w krwi, która dawała życie", straszy nas Cronos, wokalista zespołu.
Jeszcze mocniej w to uniwersum weszli muzycy z Cradle of Filth. Motywy związane z Elżbietą Batory pojawiają się w ich tekstach, oprawach graficznych płyt i są dopełnieniem szerszej, wampirycznej estetyki grupy. Hołd swojej idolce oddali także w mocno kiczowatym i długim utworze "Bathory Aria". Na gorszą karę po latach krwawa hrabina nie mogła liczyć!




