James Hetfield, w tle płyta Reload
Metallica wydaje reedycję "Reload" Foto: O.Kemppainen, yakub88/Shutterstock

Już 26 czerwca na rynku pojawi się reedycja "Reload" Metalliki. Chodzi o jedną z najbardziej nielubianych płyt zespołu. Czy nowa wersja wydawnictwa sprawi, że fani w końcu pokochają ten album?

REKLAMA

Metallica ma w swojej dyskografii zarówno albumy, których nie wypada wręcz krytykować, ale też takie, które już w dniu premiery zostały przez fanów znienawidzone. "Reload" należy do tej drugiej grupy. Wkrótce na rynku pojawi się spektakularna reedycja tej płyty, więc fani otrzymają nową szansę, by docenić ten okres w działalności twórców "Master of Puppets".

To nie jest już Metallica?

Gdy w 1997 roku na rynku pojawił się "Reload" Metallica była w zupełnie innym miejscu niż dekadę wcześniej. Pod koniec lat 80. zespół był żywą legendą metalu. "Starzy" fani zaczęli się od niej odsuwać już w 1991 r., gdy muzycy wydali tzw. "Black Album", który pokazał lżejsze i bardziej "piosenkowe" oblicze grupy.

Metalowców dobiła premiera "Load" w 1996 roku, gdyż to wydawnictwo nie miało w sobie wiele metalu – dominował tu southern rock, alternatywa, słychać było inspiracje popularnym wtedy grunge'em (pokroju Alice in Chains). I choć album ten jest bardzo udany i w wielu miejscach ciekawszy niż "Czarna płyta", wielu uznało, że to już nie Metallica. Na domiar złego muzycy śmieli ściąć włosy i zrzucić ramoneski.

"Reload" nie zszokował już tak wielu melomanów, gdyż to kontynuacja stylu z poprzednika. Trudno, by było inaczej, gdyż na krążek trafiły utwory, które nie zmieściły się na "Load", który pierwotnie miał być wydawnictwem dwupłytowym.

Wszystko otwiera "Fuel", które dało w 1997 r. fanom nadzieję: Metallica ponownie grała szybko i gwałtownie, choć nadal przebojowo. Kolejne numery  – "The Memory Remains" z Marianne Faithfull, "Devil's Dance" i wreszcie "The Unforgiven II"  – pokazały, że muzycy nie wracają do świata metalu. Razem pierwsze cztery kompozycje złożyłyby się jednak na świetną EP-kę.

Dalej jest... różnie. Mamy udaną, folkową balladę "Low Man's Lyric", która zatwardziałych metalowców musiała przyprawić o palpitacje serca. Całość wieńczy z kolei "Fixxxer", młodszy kuzyn wspaniałej ballady z "Load", "Bleeding Me", i monumentalnego "Outlaw Torn".

Pomiędzy jest trochę utworów, które mają swój urok i charakter (np. "Prince Charming", "Carpe Diem Baby"), ale jednocześnie parokrotnie w czasie odsłuchu ciśnie się na usta słowo "wypełniacz" ("Attitude" czy "Slither").

Całość nie przekonywała tak jak "Load". O siódmej płycie Metalliki nie można też powiedzieć, że to metalowe arcydzieło takie jak "Ride the Lightning", a tym bardziej krążek z hitami takimi jak "Enter Sandman" czy "Nothing Else Matters". A mimo tego "Reload" ma w sobie coś, co sprawia, że chce się do niego wracać i na nowo odkrywać.

Dalsza część artykułu poniżej.

"Reload" Metalliki na nowo: reedycja na wypasie

Teraz fani otrzymają nową wersję albumu "Reload". Już 26 czerwca na rynku pojawi się jego reedycja w kilku wersjach: na kasecie, winylu, CD i w wersji cyfrowej.

Największą gratką dla fanów będzie ekskluzywny box "ReLoad (Remastered) Limited Edition Deluxe Box Set" zawierający poprawione brzmieniowo wydanie CD, podwójny winyl 180 g, winylowy singiel "The Memory Remains", trzy koncertowe winyle, 15 płyt CD oraz cztery DVD z niepublikowanymi materiałami (koncerty, surowe miksy, dema).

Box za ponad 1225 zł uzupełnią gadżety: trzy laminaty z tras koncertowych, plakat w formacie 11x17, grafika autorstwa nadwornego artysty Metalliki Pusheada, naklejka, 10 kostek gitarowych/basowych, zestaw 13 kart testu Rorschacha (ważny element graficzny albumu "Reload"), teczka na arkusze z tekstami oraz 128-stronicowa książka w twardej oprawie z niepublikowanymi wcześniej zdjęciami i wspomnieniami osób, które brały udział w sesji nagraniowej.

Szczególnie interesujące mogą okazać się wersje demo utworów, które trafiły na "Reload". Mogą pokazać nam, jak zespół, który w maju wystąpił w Chorzowie, pracował nad materiałem i może odkryć w tym niedocenionym wydawnictwie coś, czego nie udało się usłyszeć blisko trzy dekady temu.