Doktor Strange
Marvel ma śmiałe plany Fot. Kadr z "Doktora Strange'a w Multiwersum Obłędu"

Marvel ma plany filmowe do 2042 roku, potwierdził szef studia Kevin Feige. Odważnie, szczególnie biorąc pod uwagę, że jakoś produkcji MCU mocno spada.

REKLAMA

W rozmowie z chińskim portalem Watching Hollywood, Feige przyznał, że przed nami premiera nie tylko "Avengers: Doomsday", ale również "Avengers: Secret Wars". Będzie to zakończenie historii, które rozpoczęły się przed samym MCU, czyli Filmowym Uniwersum Marvela. Przed firmą jednak jeszcze dekady prac!

Marvel będzie kręcić filmy do 2042 roku

Feige potwierdził, że firma chce "zakończyć niektóre wątki fabularne, te, które rozpoczęły się na długo przed 'Iron Manem', w tym dot. oryginalnych postaci z "X-Men", jednocześnie "przygotować grunt pod przyszłość".

– "Avengers: Endgame" to prawdziwy koniec i od tego czasu próbowaliśmy oraz eksperymentowaliśmy z wieloma nowymi rzeczami. Ale [Secret Wars] to dopiero początek. Ustanowi usprawniony, uproszczony, jednolity wszechświat, za którym widzowie będą mogli nadążyć. Niektóre rzeczy będą znajome, ale wiele, wiele rzeczy będzie zupełnie nowych – powiedział.

Przyznał, że chce zaprosić do świata Marvela "nowe pokolenie widzów". To wszystko prowadzi nas do kluczowej informacji: firma ma plany filmowe aż do 2042 roku.

Byliśmy właśnie w sali konferencyjnej Marvel Studios, planując filmy aż do 2042 roku. (...) Planujemy ogromną liczbę potencjalnych ekranizacji komiksów. Ciągle się zmieniamy, nieustannie ewoluujemy, ale posiadanie pewnych wskazówek pomaga nam działać bardziej świadomie… Zwłaszcza w przypadku X-Menów, serii, która doczekała się już 10 filmów – niektóre bardzo, bardzo dobre, a niektóre moim zdaniem nie spełniły oczekiwań – powiedział.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy filmy Marvela mają jeszcze sens jeszcze sens?

Te wiadomości z pewnością ucieszą fanów ekranizacji komiksów. Tyle że z biznesowego punktu widzenia snucie planów na całe dekady do przodu, zwłaszcza w obecnej sytuacji Marvela, może zaskakiwać.

Oficjalnie MCU wystartowało w 2008 roku wraz z premierą "Iron Mana". Do dziś powstało w ramach tego świata aż 37 filmów, które zarobiły łącznie ponad 32 mld dolarów. Do tego dochodzą seriale (które trzeba wiedzieć, w jakiej kolejności oglądać) i gadżety. Istna żyła złota!

Problem polega na tym, że po "Avengers: Endgame" z 2019 roku, który zarobił ponad 2,7 mld dolarów, Marvel chyba przestał mieć na siebie pomysł. Szczególnie filmy z ostatnich trzech lat (pomijając "Deadpoola & Wolverine'a") nie spełniły oczekiwań ani fanowskich, ani finansowych. Kryzys zaczął być tak dotkliwy, że zaczęto mówić o "śmierci MCU".

Dalsza część artykułu poniżej.

logo
Quiz

1 / 20 Na początek coś łatwego. Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. MCU

Ratunkiem mogą być "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", który trafi do kin za nieco ponad tydzień, i dobrze się zapowiadające "Avengers: Doomsday". Jeżeli te tytuły nie zaciągną przed wielki ekran tłumów, wizje o kolejnych premierach do 2042 r. pozostaną mrzonkami.

Co jednak się stało? Przede wszystkim publika, która śledziła losy Avengersów, dorosła. Zapewne część 30- i 40-latków nadal jest zainteresowana, co teraz dzieje się z ich ulubionymi superbohaterami, ale na pewno nie wszyscy.

To jednak najmniejszy problem. Większym jest to, że Marvel niemal z filmu na film podnosił poprzeczkę, zwiększał zagęszczenie komiksowych herosów na centymetr kwadratowy taśmy filmowej. I przy "Końcu gry" to pękło. Po tej super-hiper-produkcji nie dało się zwiększyć już stawki, bo z magazynu wyciągnięto już wszystkich najbardziej znanych superbohaterów. Nawet Iron Mana uśmiercono – może żeby zrobić więcej miejsca. Pytanie, czy kolejne produkcje pozwolą wyjść z tej pułapki, w którą wpadli twórcy uniwersum.