Aaron Taylor-Johnson i Lily-Rose Depp w "Wilkołaku"
Robert Eggers bierze się za wilkołaki Fot. materiały prasowe

Do sieci trafił plakat nadchodzącego filmu Roberta Eggersa o wilkołaku. Widzimy, jak jakiś nieszczęśnik zamienia się w człekokształtną bestię! Dodajmy, że mowa o reżyserze, który od lat pokazuje, że jak nikt inny potrafi na nowo opowiadać znane nam wszystkim mroczne opowieści.

REKLAMA

Robert Eggers musi kartka po kartce czytać bestiariusz światowych monstrów i demonów. Po czarownicy i wampirze nadszedł czas na wilkołaka.

Na plakacie widzimy postać, która zamienia się w wilkołaka. I raczej nie jest to przyjemna dla niego chwila. Nie widzimy ostatecznego efektu przemiany. Na ten z pewnością niemiły dla oka widok zaczekać musimy do kinowej premiery filmu. Ta będzie miała miejsce w czasie tegorocznych świąt Bożego Narodzenia.

W "Werwulf" ("Wilkołak") zobaczymy Aarona Taylora-Johnsona, Lily-Rose Depp i Willema Dafoe. Widać, że Eggers jest wierny "swoim" aktorom, gdyż każdy z tej trójki zagrał już w jakimś z jego filmów. Dafoe zachwycał i w "Latarni", i w "Nosferatu", Taylor-Johnson i Depp w opowieści o legendarnym wampirze.

"Werfulf" Roberta Eggersa to wilkołak na nowo

Jest na co czekać. Sam Eggers podgrzewa atmosferę: redakcji "Empire" powiedział, że odszedł od najbardziej znanych motywów, jakie kojarzą się nam z likantropami. Przykładowo, tym razem ta dziwna przypadłość, nie będzie roznosić się poprzez ugryzienie przez innego wilkołaka. Strzelanie do potwora srebrnymi kulami? Nie tym razem! Twórcy inspiracji mieli szukać w zapomnianych ludowych legendach.

– Powrót do starego folkloru to dla mnie sposób na znalezienie czegoś nowego, ponieważ odkrywamy inne motywy. Nie są to te same schematy, które przez lata stały się kliszami. Zmagałem się też z samym potworem, bo w filmach o potworach trudno stworzyć wiarygodne monstrum. To kolejna pułapka kina o wilkołakach albo wyglądają jak ludzie w kostiumach, albo jak komputerowe efekty – powiedział dziennikarzom reżyser.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ta sama opowieść, ale napisana na nowo

W podobny sposób Eggers podszedł do ekranizacji motywu wiedźmy. Jego czarownica w "Czarownicy: Bajce ludowej z Nowej Anglii") jest tak przerażająca, gdyż pojawia się na ekranie tylko na chwilę, przez co pozostaje do końca seansu owiana tajemnicą. Do tego ma postać, którą mogłaby zwieźć na manowce niemal każdego mężczyznę. Na dodatek nie jest kimś jednoznacznym. Tak samo jak opętany przez demona kozioł, Czarny Filip.

"Nosferatu" został oparty na podobnym pomyśle. Wampir jest tu postacią wręcz tragiczną. Z jednej strony przerażającą, ale z drugiej taką, której możemy współczuć. Główna bohaterka z jednej strony jest jego ofiarą, ale z drugiej to on uświadamia jej, jakie ma potrzeby i pragnienia.

Dalsza część atykułu poniżej.

Poznasz kultowy horror po kadrze?

logo
Quiz

1 / 20 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. materiał prasowy

I wreszcie "Wiking", który jest opowiedzianym na nowo "Hamletem". A właściwie inaczej: to powrót do pierwotnej wersji tej historii, która zainspirowała Szekspira.

I chyba z "Wilkołakiem" będzie podobnie. Eggers prawdopodobnie znowu zrobi coś przewrotnego: opowie nam na nowo "starą" opowieść, opierając ją na jej pierwotmych motywach. Brzmi to jak twórcze cwaniactwo i kulturowy recykling, ale jest to podane w wyśmienity sposób.

Wszystko to sprawia, że Eggers jest reżyserem wybitnym, jednym z najlepszych twórców współczesnego Hollywood, na którego filmy się czeka. Jak na razie nie zawiódł ani razu.