
Już dziś, 29 lipca na ekrany polskich kin trafi nowy film o Spider-Manie, "Spider-Man: Całkiem nowy dzień". Wielu fanów do dziś kocha jednak pierwszą trylogię o Człowieku-Pająku z Tobeyem Maguire'em. Czy jednak filmy te zestarzały się dobrze? Jednego filmu wciąż nie da się oglądać.
Na początku XXI wieku w kinach pojawił się "Spider-Man", który rozpoczął trylogię Sama Raimiego z Tobey'em Maguire'em w roli tytułowej. Fani kina superbohaterskiego od razu ją pokochali i miłość ta trwa do teraz – to już kultowe produkcje. Czy jednak filmy te działają na widza i dziś?
"Spider-Man" to bohater, z którym możesz się identyfikować
Historia o fajtłapowatym Peterze Parkerze, który nagle staje się superbohaterem (przepraszam za spoiler), to samograj. W końcu to nie historyjka o jakimś tam Supermanie, z którym nikt nie może się w pełni identyfikować. Jasne, w realnym świecie superpająki dające nam supermoce raczej nie uciekają z superlaboratoriów. Tyle że niemal każdy z nas kochał się w najładniejszej koleżance w klasie, a prawie każda dziewczyna chciała być z tym przystojnym, ale nieco dziwnym i skrywającym tajemnice chłopakiem.

Wiecie, zapewne o co mi chodzi: opowieść o Spider-Manie od lat tak działa na młodych odbiorców, bo ci mogą się utożsamiać z Peterem Parkerem. Na początku nowego wieku podobnie jak on czuło się całe pokolenie dzieciaków wychowanych na grach komputerowych, rapie i nu metalu, marzących o tym, by być choć trochę bardziej cool, niż byli naprawdę. Daliby się za to pogryźć nawet paru pająkom.
Film "Spider-Man" z 2002 roku sprzedał im taką wizję. Do tego doszły udane role Tobey'a Maguire'a oraz przede wszystkim Willema Dafoe, który chyba świetnie bawił się na planie zdjęciowym. Oczywiście, całość była nieco naiwna, ale jakoś jednak działała. Nawet efekty specjalne sprzed ponad 20 lat nie zestarzały się tak mocno, jak teoretycznie powinny.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Tym razem sequel był udany, ale "Spider-Man 3" to porażka
Nic więc dziwnego, że w 2004 r. fani pobiegli do kina na część drugą. "Spider-Man 2" to zdaniem wielu najlepsza część trylogii. I faktycznie działa zarówno to, jak Parker nie radzi sobie ze swoim superbohaterstwem, jak i to, jak negatywnie wpływa ono na jego życie prywatne oraz zawodowe.
Doctor Octopus (Alfred Molina) pokazuje, że da się przebić Dafoe w roli "głównego złola". Nie zapominając o jego mechanicznych mackach, które co scenę starają się ukraść mu show. Do tego momentu trylogia jest naprawdę udana. Oczywiście jak na kategorię bajki dla nieco starszych dzieci.
I wtedy ktoś wpadł na pomysł, by nakręcić "Spider-Mana 3", film, który niemal podręcznikowo pokazuje, jak łatwo zniszczyć własny mit. Zawodzi tu przede wszystkim scenariusz: jest zbyt wielu antagonistów i za dużo wątków.
Maguire miał tu trudniejszą rolę do zagrania, gdyż musiał niejako zagrać dwie postaci jednocześnie (nie będę zdradzał szczegółów scenariusza, może ktoś jeszcze nie widział tego "dzieła") i raczej nie podołał temu zadaniu. Najbardziej jednak zawodzą jego przeciwnicy. Dwa poprzednie filmy chciało się oglądać w sporej mierze dla nich. Tutaj są płytcy i słabo zagrani.
Dalsza część artykułu poniżej.
Czy rozpoznasz bohaterów Marvela i DC po zdjęciu?
1 / 20 Jak nazywa się ta postać z filmów Marvel Cinematic Universe?
Fot. materiał prasowy
O ile więc pierwsze dwa filmy stworzyły pewien wzorzec, wedle którego można by kręcić filmy o superbohaterze, tak "trójka" powinna być analizowana na wykładach o tym, jak tego nie robić.
Trylogia "Spider-Man" z Tobeyem Maguire'em nie tak udana jak wielu uważa?
Czy więc całościowo trylogia o Człowieku-Pająku zawodzi? Pierwsze dwie części są udane, mimo pewnych głupotek scenariuszowych i naiwności. Wciąż się dziś bronią. Ostatnią właściwie można sobie odpuścić: to film, który był zapowiedzią tego, co później stało się z kinem superbohaterskim. Z obrazów, jakie tworzono z fanowskim sercem, przeszliśmy do etapu niemal taśmowej produkcji, a przez to nijakiej i nudnej. Cała trylogia nie jest więc tak wspaniała, jak niektórzy sądzą. Swoje robi też nostalgia.
Pytanie, jak na tym tle wypadnie "Spider-Man: Całkiem nowy dzień". I najważniejsze: czy pozwoli wyjść Marvelowi na prostą. Pierwsze reakcje po pokazach przedpremierowych dla dziennikarzy są obiecujące.




