robot na tle książek
Znana firma masowo niszczyła książki Fot. Shutterstock / Shutterstock AI Generator

Tego nie wymyśliłby nawet uzdolniony pisarz science-fiction: firma Anthropic niszczyła rzadkie książki i rękopisy, by... wyszkolić Claude'a. Tak, chodzi o popularny model AI. Czy to szaleństwo, czy może ma to głębszy sens?

REKLAMA

Anthropic ma swój "Projekt Panama", zainicjowany na początku 2024 roku. O co chodzi? M.in. o niszczenie książek. A przynajmniej to wynika z odtajnionych dokumentów sądowych.

Project Panama, czyli AI pożera literaturę

Od dawna wiadomo, że modele AI są "karmione" książkami: nie tylko beletrystyką, ale też literaturą faktu. Wszystko po to, by sztuczna inteligencja miała więcej danych do uczenia się. Jak wynika jednak z upublicznionych zapisów sądowych, Anthropic poszedł na tym polu na całość.

Spółka zatrudniła Toma Turvey'a, byłego szefa działu ds. nawiązywania relacji projektu Google Books. Powód? Miał kupić jak najwięcej książek. Nie było to jednak zadanie dla kogoś, kto kocha piękne okładki i zapach druku. Firma nabywała książki hurtowo, w tym czasami zapewne białe kruki. Następnie umieszczała je w maszynach hydraulicznych, które rozcinały ich grzbiety. Na końcu skanowano treść. W ten sposób zdobywano "pokarm" dla AI.

W Anthropic wiedziano, że sprawa nie powinna wyjść na jaw. Z dokumentów sądowych wynika, że firma nie chciała, by "ktokolwiek wiedział nad czym pracuje". Pracownicy, którzy byli zaznajomieni ze szczegółami projektu, mieli "unikać rozmów o nim w miejscach publicznych".

Dalsza część artykułu poniżej.

Jaki to miało sens?

Dlaczego jednak AI musiała być "karmiona" książkami? Bo te są pisane przez ludzi. Chatboty nie mogą wykorzystywać materiałów tworzonych przez sztuczną inteligencję do trenowania AI, ponieważ prowadzi to do degradacji systemu i ostatecznie do jego załamania. Wykazano to w ramach badania "Physical Review Letters", które potwierdziło, że jedynym sposobem na zapobiegnięcie krachowi systemu AI jest dostarczenie algorytmom danych wygenerowanych przez człowieka. I stare książki, te sprzed ery sztucznej inteligencji, nadają się idealnie.

O "Projekcie Panama" dowiedzieliśmy się dzięki sprawie z 2024 r. Pozew grupowy złożyli w imieniu swoim i innych autorów i wydawców Andrea Bartz, Charles Graeber oraz Kirk Wallace Johnson. Twierdzili, że laboratorium AI nielegalnie pozyskało ich książki do trenowania chatbota Claude.

W czerwcu 2025 roku sędzia William Alsup uznał, że korzystanie z książek w taki sposób mieści się w granicach fair use. Chodzi o doktrynę prawną w USA, która zezwala korzystać z fragmentów chronionych utworów bez zgody właściciela praw, ale tylko wtedy, gdy ma to np. charakter edukacyjny czy badań naukowych. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Anthropic ściągnęło ponad siedem milionów książek z... pirackich serwisów Library Genesis i Pirate Library Mirror. I to stanowiło już naruszenie prawa.

Ostatecznie Anthropic ogłosiło, że chce iść na ugodę, wycenioną na 1,5 mld dolarów. Dopiero jednak teraz sędzia Araceli Martinez-Olguin zakończyła spór. Twórcy AI muszą zapłacić 3000 USD za każde z około 500 tys. objętych ugodą książek.

Nie zmienia to jednak faktu, że firma masowo niszczyła publikacje, a może nawet ostatnie egzemplarze jakiś rzadkich tytułów.