
Daniel Olbrychski nagłośnił aferę polityczno-kulturalną. Słynnemu aktorowi miała zostać odebrana możliwość zasiadania w jury 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni po tym, jak otwarcie skrytykował byłą minister kultury wskazaną przez Donalda Tuska. Gwiazdor "Potopu" i "Ziemi obiecanej" udowodnił, że warto walczyć o swoje. Reakcja od razu przyniosła efekty.
Daniel Olbrychski miał dostąpić zaszczytu bycia jurorem podczas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, który odbędzie się w dniach 21–26 września bieżącego roku, ale jego wyróżnienie zostało cofnięte. W sierpniowym wywiadzie z Onetem legenda polskiego kina i teatru, znana m.in. z najlepszych ekranizacji szkolnych lektur, podała, jaki miał być powód tej decyzji.
– Otóż pan dyrektor z ministerstwa (przyp. red. – Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego), który nazywa się Maciej Dydo, powiedział, że nie ma mowy, żebym był członkiem jury, bo ośmieliłem się skrytykować poprzednią minister kultury Hannę Wróblewską – oznajmił aktor w rozmowie z Magdaleną Rigamonti, dodając, że "to jest naplucie mu w twarz".
Daniel Olbrychski jednak będzie jurorem na festiwalu w Gdyni? Burza przyniosła zaskakujący zwrot akcji
Propozycję udziału Olbrychskiego w jury festiwalu w Gdyni zaproponował Grzegorz Łoszewski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Następnie MKiDN miało zatwierdzić lub odrzucić tę kandydaturę.
Olbrychski, który przyznał, że decyzja resortu odpowiedzialnego za kulturę sprawiła, iż "poczuł się jak w najczarniejszych czasach systemów totalitarnych", planował wysłać list do premiera Donalda Tuska. – Za czasów komuny napisałem list do generała Jaruzelskiego i reakcja była niemal natychmiastowa – zaznaczył.
Obecna władza szybko zareagowała na aferę dotyczącą blokady jego udziału w festiwalu w Gdyni. Po medialnej interwencji i wystąpieniu Olbrychskiego rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził Onetowi, że aktorowi przywrócono możliwość zasiadania w składzie jurorskim prestiżowego wydarzenia filmowego.
Wróćmy jeszcze do zasugerowanego przez Olbrychskiego powodu odsunięcia go od fotela jurora. W grudniu 2024 roku odtwórca roli Andrzeja Kmicica w "Potopie" Jerzego Hoffmana pojawił się z żoną, Krystyną Demską-Olbrychską, w studiu programu śniadaniowego "Dzień Dobry TVN". Podczas rozmowy poświęconej Bożemu Narodzeniu aktor nieoczekiwanie wyraził swoje niezadowolenie z rządowych działań.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
– Rozczarowała mnie nasza koalicja rządząca, którą artyści wspierają, tak jak umieją – stwierdził, nazywając następnie Hannę Wróblewską "wstydem dla polskiej kultury". Olbrychski nie wyjaśnił, jaki był konkretny powód tych gorzkich słów, choć wokół byłej szefowej resortu nie brakowało kontrowersji. Wróblewska była krytykowana przez opinię publiczną m.in. za zmiany w kadrach ważnych instytucji kultury (m.in. Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej), a także sposób, w jaki przeprowadzała konkursy na nowych szefów wspomnianych placówek.
W przeszłości Olbrychski nie krył swojej sympatii politycznej względem Koalicji Obywatelskiej. Pamiętajmy, że wyborcy mają prawo (niektórzy powiedzieliby nawet, że obowiązek) patrzeć partiom i rządowi na ręce, oraz wyrażać głośno swoją dezaprobatę, gdy zachodzi taka potrzebę. A zgodnie z art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.


