Oglądam zwiastun "Lalki" i jedno jest jasne. Ten serial nie powstał dla nas
Chyba wiem, dla kogo Netflix zrobił "Lalkę". Z pewną klasyką już to przerabiał Fot. materiał prasowy / Netflix

"Lalka" Pawła Maślony niewątpliwie będzie kontrastem dla nadchodzącego filmu Macieja Kawalskiego. Myślę, że serial produkowany przez Netflixa - w przeciwieństwie do konkurencyjnego tytułu - świadomie nie został stworzony z myślą o odbiorcach, którzy traktują powieść Bolesława Prusa jak świętość. Możliwe, że gigantowi streamingu wcale nie zależy na zaimponowaniu widzom znad Wisły. Dowodów na to jest kilka.

REKLAMA

Każdy, kto podejmie się nakręcenia adaptacji kanonu literatury (a nawet zwykłych czytadeł), zawsze wchodzi na grząski grunt, niezależnie od tego, czy wprowadzi wielkie zmiany względem oryginału, czy małe. Niektórzy czytelnicy są głusi na wyjaśnienia, że przenoszona na ekran książka musi dostosować się do języka kina lub telewizji. Z drugiej strony wizje niektórych twórców adaptacji wykraczają daleko poza materiał, na którym się wzorują – dzielą z nim jedynie tytuł i zarys fabularny, nic więcej. Wystarczy spojrzeć na "Wichrowe wzgórza" Emerald Fennell.

"Lalka" Bolesława Prusa to nasze dobro narodowe. Owszem, w szkole średniej wielu maturzystów ma z nią skomplikowaną relację, ale w dorosłości zaczyna doceniać jej piękno. Oczywiste jest, że miłośnicy polskiej powieści chcieliby ujrzeć przed sobą jej wierną ekranizację. Zdaje się, że potrzebę tę ma szansę zaspokoić film Macieja Kawalskiego ("Mały zgon") z Marcinem Dorocińskim ("Teściowie") oraz Kamilą Urzędowską ("Chłopi"). Na naszym podwórku doszło jednak do sytuacji na miarę "Barbenheimera"Netflix eksperymentuje z dziełem mistrza pozytywizmu, nie wybierając łatwej ścieżki.

Chyba wiem, dla kogo powstała "Lalka" Netflixa. Polacy będą kręcić nosem

Izabela Łęcka jako kobieta fatalna, "Creep" Radiohead w pierwszym zwiastunie i "Only You" The Platters w drugim, a także podkręcona dramaturgia – wszystkie znaki na niebie i ziemi dowodzą, że serial "Lalka", za którego kamerą stanął Paweł Maślona, nie zamierza grać bezpiecznie, płaszcząc się przed sentymentem, jaki wobec prozy Prusa mają Polacy.

W obiektywie reżysera "Kosa" opowieść o Stanisławie Wokulskim nie będzie raczej podręcznikową adaptacją, którą w przyszłości nauczyciele podsuną niechętnym do sięgnięcia po książkę uczniom. Netflix zapewne widzi w "Lalce" potencjał na podbicie zagranicznego rynku, który rządzi się innymi prawami. Kiedyś Włosi przerabiali podobny scenariusz i jaki był jego finał? Gigant sięgnął po klasykę włoskiej literatury, tym samym oburzając rodzimą widownię, lecz zachwycając obcokrajowców.

"Lampart" Richarda Warlowa, będący drugą po arcydziele Luchino Viscontiego adaptacją powieści pióra Giuseppe Tomasiego di Lampedus, stał się międzynarodowym hitem (w pierwszych pięciu dniach przyciągnął przed ekrany telewizorów 3 mln widzów), choć na Półwyspie Apenińskim zrównywano go z operami mydlanymi i – co dość oczywiste – porównywano z legendarnym filmem z 1963 roku. "Lalka" jest na dobrej drodze, by powtórzyć sukces włoskiego serialu; jest gotowa zaakceptować fakt, że nie może zjeść ciastko i mieć ciastko.

Dalsza część artykułu poniżej.

Produkcja z Tomaszem Schuchardtem ("Dom dobry") i Sandrą Drzymalską ("Simona Kossak") wyraźnie odchodzi od oczekiwanego przez czytelników tonu powieści. Wątpię, aby sensem powstania pod szyldem Netflixa tak nieoczywistej adaptacji była chęć wywołania kłótni wśród rodaków. Za tym musi stać jakieś głębsze znaczenie, tym bardziej, że anglojęzyczny zwiastun "Lalki" (w tłumaczeniu: "The Doll") w dwie doby zdołał osiągnąć 192 tys. wyświetleń na YouTubie. Nie wszystkie projekty serwisu streamingowego mogą pochwalić się zagranicznymi zapowiedziami.

Komentarze odbiorców spoza Polski są entuzjastyczne. Zwiastun "Lalki" jest chwalony za "obłędną" realizację i przyrównywany do brytyjskich dramatów kostiumowych (m.in. do kontrowersyjnego "Kochanka lady Chatterley"), które w swoim gatunku nie mają sobie równych. Wybór muzyki w trailerze również wskazuje na chęć zaistnienia na globalnej arenie. "Lalka" – obiekt polskiego kultu – nie powstała raczej z myślą o konserwatywnych i purystycznych widzach / czytelnikach.