
Serial "Harry Potter" stał się polem walki z różnych powodów. Największe emocje wzbudza J.K. Rowling, której wypowiedzi zostały dosadnie skrytykowane przez społeczność LGBTQ+. Część aktórów pracujących przy magicznym projekcie HBO odcięła się od poglądów autorki książek. Właśnie dołączyła do nich nowa odtwórczyni ciotki Petunii, która jeszcze bardziej podzieliła fanów.
Do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie powrócimy już w Boże Narodzenie. Serial "Harry Potter", będący rebootem siedmiotomowej serii o chłopcu z błyskawicą na czole, powstaje 15 lat po premierze ostatniej części filmowej sagi, czyli "Insygniów Śmierci". Pomysł związany z powstaniem nowej wersji kultowych książek w tak krótkim odstępie czasu budzi skrajne emocje wśród widzów i czytelników.
Odświeżona wersja przygód uczniów Hogwartu musi stawić czoło dwóm przeszkodom. Jedną z nich jest dziedzictwo uwielbianych na całym świecie filmów z Danielem Radcliffem, Emmą Watson i Rupertem Grintem (nowy "Harry Potter" kontra bohaterowie filmów to zresztą porównanie, od którego fani nie potrafią się oderwać). Drugą są dawni fani, którzy krytykują J.K. Rowling za transfobiczne wypowiedzi podsycające nienawiść wobec osób transpłciowych (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii).
Nowa Petunia Dursley odcina się od poglądów J.K. Rowling. Krytycy: "Trzeba było myśleć o tym wcześniej"
Wokół składu aktorskiego serialu również zawrzało. Krytycy Rowling uważają, że większość osób, które podjęły pracę przy reboocie, z góry wspiera matkę "Harry'ego Pottera", a tym samym jej przekonania. W końcu stają się one twarzą czarodziejskiej marki. Część gwiazd nadchodzącej produkcji giganta streamingu wyraziła swój sprzeciw wobec poglądów pisarki, ale czy na skrupuły nie jest już za późno? Fani kłócą się w mediach społecznościowych o moralne kwestie współtworzenia tej adaptacji.
Bel Powley, którą na małym ekranie zobaczymy jako Petunię Dursley (niezbyt sympatyczną ciotkę protagonisty), właśnie zabrała głos w wywiadzie dla "The Telegraph". Jak sama podkreśliła, "zdecydowanie nie zgadza się" z poglądami, jakie na temat płci reprezentuje autorka "Harry'ego Pottera". – Uważam, że społeczność transpłciowa zasługuje na bezpieczeństwo, godność, szacunek i całkowitą akceptację – oznajmiła.
Gwiazda znana z komediodramatu "Wyznania nastolatki" i serialu "Władcy przestworzy" dodała jednak, że opowieść o "chłopcu, który przeżył" zajmuje ważne miejsce w jej sercu. – Uwielbiam "Harry'ego Pottera". Dorastałam z tymi książkami i należę do pierwszego pokolenia ich czytelników. Kocham tę magię i grozę – wyjaśniła. Podobne sentymenty żywią rodzimi fani, których do serii przyciągnęły polskie wydania "Harry'ego Pottera".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na portalu X (dawnym Twitterze) słowa Bel Powley od razu wywołały gorącą dyskusję. "Nie mogę wybaczyć komuś, kto nadal wkłada pieniądze prosto do kieszeni J.K. Rowling"; "Trzeba było myśleć wcześniej"; "Inaczej mówiąc, chce kontynuować karierę, kiedy nie będzie już Petunią. Chce czeku" – czytamy w komentarzach krytyków serialu HBO. Podobne głosy wybrzmiały, gdy od poglądów Rowling próbowali się zdystansować inni aktorzy grający w reboocie.
Paapa Essiedu – następca Alana Rickmana, który przywdzieje szaty Severusa Snape'a – podpisał list otwarty wzywający branżę filmową i telewizyjną do podjęcia realnych działań na rzecz ochrony praw osób transpłciowych. John Lithgow, czyli nowy Albus Dumbledore, przyznał w rozmowie z "The New York Times", że poważnie rozważał odejście z obsady serialu. – "Harry Potter" stoi po stronie aniołów; jest przeciwny nietolerancji i bigoterii – stwierdził, podkreślając, że nigdy nie spotkał się osobiście z autorką książek, a jej zdania na temat osób trans nie popiera.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Do którego domu w Hogwarcie należysz?
1 / 12 Który z wymienionych filmów najbardziej Ci się podobał?
Fot. materiał prasowy
J.K. Rowling i oskarżenia o transfobię
Pierwsze oskarżenia o transfobię padły pod adresem J.K. Rowling w 2018 roku, kiedy powieściopisarka polubiła tweet, w którym transpłciowe kobiety nazwano "mężczyznami w sukienkach". Później stanęła w obronie Mai Forstater, która z powodu transfobicznych słów straciła kontrakt z think tankiem, a także kpiła ze sformułowania "osoby miesiączkujące".
W ubiegłym roku Rowling aktywnie wspierała grupę aktywistek For Women Scotland, której – według źródeł "The Times" – miała przeznaczyć 70 tys. funtów szterlingów. Tu warto nadmienić, że Wielka Brytania określana jest mianem "TERFlandu" ze względu na rosnący w siłę ruch radykalnych feministek wykluczających osoby trans. Działania kolektywu w znaczącym stopniu doprowadziły do decyzji Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa, który orzekł, że kobieta jest definiowana jako "płeć biologiczna".


