
Polacy pokochali "1670". Na Netflixie znajduje się serial, który także może przypaść im do gustu. Chodzi o komedię o wikingach, której pod pewnymi względami blisko jest do opowieści o Adamczewskich.
Jeżeli obejrzałeś już "1670" parę razy, wyłapałeś wszystkie niuanse i smaczki, ale nadal chcesz wrócić do tego świata, mam dla ciebie dobrą wiadomość: na Netflixie znajdziesz serial zbliżony klimatem do słynnej szlacheckiej produkcji.
"1670" zamień na serial "Norsemen". Wikingowie też mają poczucie humoru
Tak, wiem, wikingowie nie kojarzą się z ludźmi, którzy mają poczucie humoru. Taki choćby Ragnar Lodbrok przerażał samym spojrzeniem, a jego kompanom zdarzało się najpierw machać mieczem i obcinać głowy, a dopiero potem pytać, co zaszło.
Netflix w swojej pokaźnej bibliotece ma jednak też komedię "Norsemen". Serial ten pokazuje władców mroźnej Skandynawii w nieco inny sposób.
Cofamy się tym razem nie do XVII w., ale do VIII wieku. W wiosce Norheim tymczasowo rządzi Orm (Kåre Conradi), brat prawowitego władcy Olava (Henrik Mestad), który właśnie wraca z łupieżczej wyprawy. Temu pierwszemu władza jednak bardzo się spodobała.
Do tego wraz z powracającymi wojownikami w osadzie pojawia się rzymski niewolnik Rufus (Trond Fausa), który chce ucywilizować "dzikusów z Północy". W tle działa zobaczymy też jarla Varga (Jon Øigarden), który ma chrapkę na wioskę i chce włączyć ją do swoich włości. Wszystko to zapowiada mieszankę wybuchową.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Już sama "sztywność" i "epickość" wikingów prowokuje wiele żartów. Przecież nic tak nie bawi, jak bohaterowie, którzy swoją teatralnością i przesadą wystawiają się na pośmiewisko. I tak jarl Varg przeraża wyglądem, ale tylko tym. Jak dowiadujemy się zresztą później, stał się taki, jakim jest, z powodu pewnego kompleksu, który dotyka wielu mężczyzn.
Swoje ukryte kompleksy ma też Orm, który nie jest dostatecznie wikingowski jak na Skandynawa. Zresztą jego małżonka, dzielna Froya, jest bardziej męska od niego. Już te opisy pokazują, z jak barwnymi postaciami mamy tu do czynienia. A na tym nie kończy się absurd.
Serial wykpiwa też pewne historyczne stereotypy. Ile bowiem razy czytaliście w książkach historycznych o tym, co działo się w czasie najazdów wikingów. Twórcy pokazują, że prawda mogła być nieco inna.
Wikingowie też znajdą się na komedii absurdu
Żarty w "Norsemen" zadowolą fanów Monty Pythona i właśnie "1670". Sporo tu czarnego humoru i komedii absurdu. W tle dochodzą nawiązania do współczesności: dola wikinga miała nie być tak odległa od tej pracownika korporacji (a jak wynika z badań, Polacy wypaleni zawodowo to dziś norma, nie wyjątek). W końcu każdy z nas, niezależnie od epoki, w której żyjemy, może zatracić się w pracy, podbojach, mordach i zapomnieć o zwykłym życiu, prawda?
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Czy rozpoznasz kultową komedię po kadrze?
1 / 20 Na początek coś prostego. Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Warto dodać, że humor w "Norsemen" jest jednak dość ostry, miejscami może nawet niesmaczny. Nie jest to więc tak lekka komedyjka jak "1670", ale jeżeli komuś brakowało "pieprzu" w tym ostatnim, tu otrzyma go w dostatecznie dużej liczbie (z posypką chili). Serial więc można polecić miłośnikom czarnego humoru i tym, którym podobała się opowieść o Janie Pawle, choć uważali ją za zbyt grzeczną.
Inna sprawa, że w najnowszym sezonie polskiej produkcji też nie brakuje ostrych żartów: jak pisaliśmy w naTemat, na "1670" warto było czekać, bowiem tym razem oberwało się nie tylko elitom. Jak pisaliśmy w naTemat, "Norsemen" trafił na naszą listę 7 niedocenianych nieanglojęzycznych seriali na Netfliksie.
Warto też pamiętać, że nie wszystkie produkcje o wikingach udało się zrobić dobrze. Jak pisaliśmy w naTemat, serial "Wikingowie: Walhalla" chciał być jak Marvel, ale nie wyszło – kontynuacja historii Ragnara Lodbroka nie dorównała oryginałowi. Może więc lepiej sięgnąć po komedię niż kolejny epicki dramat?


