Śmierć Hayden Panettiere obnaża Hollywood. Dziecięce gwiazdy płacą najwyższą cenę
Śmierć Hayden Panettiere odsłoniła prawdę o Hollywood Fot. materiał prasowy z serialu "Herosi"; Unsplash. Montaż: naTemat

Hollywood od wielu, wielu lat toczy choroba, której ofiarami padają aktorzy dziecięcy. Śmierć Hayden Panettiere – choć jej przyczyny nie podano do wiadomości publicznej – została poprzedzona poważnymi oskarżeniami pod adresem branży filmowej i telewizyjnej. Tragiczna wieść przypomina widzom o losach innych gwiazd, dla których Fabryka Snów nie była i wciąż nie jest krainą szczęścia.

REKLAMA

Hayden Panettiere nie żyje – taka informacja pojawiła się w zagranicznych mediach w nocy z niedzieli na poniedziałek. Amerykańska aktorka zmarła pięć dni przed swoimi 37. urodzinami. Przyczyny zgonu nie zostały ujawnione w komunikacie opublikowanym przez stację ABC. Gwiazda serialu "Herosi", która miała 11 miesięcy, gdy trafiła przed kamerę, w wydanej w 2026 roku autobiografii "This Is Me: A Reckoning", a także w wywiadach promujących tę lekturę, odsłoniła przed fanami bolesną prawdę o swoim dorastaniu w Hollywood.

Panettiere zaczęła nadużywać substancji psychoaktywnych w bardzo młodym wieku. Przed wywiadami na czerwonym dywanie osoby z jej otoczenia zawodowego miały podawać jej "tabletki szczęścia", które – zdaniem gwiazdy – były czymś w rodzaju Adderallu. Relacja z jej matką i menedżerką, Lesley Vogel, była trudna. Do tego doszły domniemane incydenty z udziałem wpływowych dorosłych (m.in. piosenkarza i oscarowego aktora), którzy mieli obnażać się przed aktorką, gdy ta miała 18 i 19 lat.

Śmierć Hayden Panettiere przypomina o tym, jak Hollywood zawodzi aktorów dziecięcych

Od początku swojego istnienia Hollywood starało się robić, co w jego mocy, aby podporządkowywać sobie małoletnie gwiazdy tak, by nie uciekały do konkurencji i wywiązywały się z przepisów zawartych w umowach. W latach 20. ubiegłego wieku dzieci były zobowiązane do wykonywania swojej pracy bez możliwości odstąpienia od umowy i – choć mogły zarabiać miliony dolarów – nie miały kontroli nad własnymi funduszami. Pieczę nad ich zarobkami sprawowali rodzice.

W 1936 roku 21-letni Jackie Coogan, który uchodzi za pierwszą gwiazdę filmów dziecięcych (zagrał u boku Charliego Chaplina w "Brzdącu"), zorientował się, że matka i ojczym wydali prawie wszystkie jego oszczędności (warte około 4 mln dolarów). Sprawa przyczyniła się do narodzin ustawy Coogana zakładającej, że część dochodu małoletniego aktora musi iść na fundusz powierniczy, który zostanie otwarty dopiero w momencie osiągnięcia przez niego pełnoletności.

Branża filmowa i telewizyjna od dawna jest polem walki o prawa małoletnich, które – według zapewnień dawnych dziecięcych gwiazd – nie są odpowiednio chronione. Słyszeliśmy już wiele historii o domniemanych dramatach, jakie działy się za kulisami największych seriali czy filmów. Opowieści te nie były po prostu anegdotami, lecz wydarzeniami, które miały odcisnąć piętno na młodych ludziach. Wystarczy przypomnieć skandal Nickelodeonu: Drake Bell i inni oskarżyli stację TV dla dzieci. Podobnie było zresztą z Jennette McCurdy, która opisała swoją historię w "Cieszę się, że moja mama umarła".

Tak Michelle Trachtenberg i inne dziecięce gwiazdy opowiadały o dorastaniu w Hollywood

Michelle Trachtenberg, która w minionym roku zmarła w wieku 39 lat z powodu powikłań cukrzycy, wydała pięć lat temu oświadczenie dotyczące swoich doświadczeń w pracy przy serialu "Buffy: Postrach wampirów". Gwiazda Disneya i "Plotkary", mając 14 lat, wcieliła się w młodszą siostrę tytułowej bohaterki. Według relacji Trachtenberg w trakcie produkcji miała obowiązywać zasada mówiąca, że twórcy telewizyjnego hitu Jossowi Whedonowi nie wolno przebywać z nią "sam na sam w pokoju". Na łamach "New York Magazine" reżyser zaprzeczył tym i innym oskarżeniom o toksyczną atmosferę na planie "Buffy".

Rosie O'Donnell, która w 1996 roku wystąpiła z Trachtenberg w filmie "Harriet szpieg", podzieliła się w wywiadzie z amerykańskim tygodnikiem rozrywkowym swoimi przekonaniami, że jej młodsza koleżanka po fachu mogła pod koniec życia zmagać się z uzależnieniem. – Myślę, że zaczęła brać narkotyki i pić alkohol, a potem straciłam z nią kontakt – wyjawiła.

Dalsza część artykułu poniżej.

Są to niepotwierdzone informacje i relacje, których nie należy traktować jako ustalonych faktów, niemniej podobne pogłoski o innych dziecięcych gwiazdach wciąż pojawiają się w prasie. W dokumencie "Demi Lovato: Dancing With the Devil" Demi Lovato powiedziała, że w wieku 15 lat – gdy powoli zdobywała sławę dzięki pracy dla Disney Channel – miała zostać wykorzystana. Po sukcesie musicalu "Camp Rock" i sitcomu "Słoneczna Sonny" piosenkarka zmagała się z nałogiem.

Obecnie dziecięcym aktorom poświęca się w Hollywood znacznie więcej czasu i opieki, choć w 2018 roku branżowy portal Deadline przekazał, że "zniknął jeden z kluczowych kalifornijskich przepisów mających na celu ochronę dziecięcych aktorów przed przestępcami s*ksualnymi". "Prawo wymaga, aby publicyści, menadżerowie, trenerzy i fotografowie pracujący z aktorami dziecięcymi mieli pobierane odciski palców i poddali się weryfikacji FBI" – tak opisał ustawę AB1660 z 2012 roku dziennikarz David Robb.

Nie sądzę, aby wtedy można było być dziecięcą gwiazdą bez trwałego uszczerbku na zdrowiu. Ludzie zakładają, że Hollywood jest z natury zepsute. (...). W moim przypadku niekoniecznie było to prawdą. Zawsze czułam się bezpiecznie na planach filmowych. (...) Ludzie wysyłali mi niestosowne listy i publikowali w internecie rzeczy na mój temat. Popełniłam błąd, googlując siebie, gdy miałam 12 lat. Zobaczyłam wówczas rzeczy, których nie mogłam odzobaczyć – przyznała w wywiadzie z brytyjską gazetą "The Guardian" Mara Wilson, odtwórczyni głównej roli w komedii familijnej "Matylda".