
W połowie lipca Sam Neill zmarł w wieku 78 lat z powodu zapalenia płuc. Wcześniej pokonał rzadki nowotwór krwi, dzięki nowatorskiej terapii, której miał być "pacjentem zero". Przed śmiercią nowozelandzki aktor zagrał w nadchodzącej adaptacji kultowej gry. Możemy przypuszczać, że pożegnanie z gwiazdorem na dużym ekranie odbędzie się z pompą.
"Z ogromnym smutkiem whānau [maoryska nazwa oznaczająca dalszą rodzinę i bliskich – red.] Sama Neilla przekazuje wiadomość o jego śmierci. Aktor zmarł w poniedziałek 13 lipca w Sydney w Australii" – mogliśmy przeczytać w połowie ubiegłego miesiąca w oświadczeniu wydanym przez rodzinę gwiazdora "Parku Jurajskiego" Stevena Spielberga, "Opętania" Andrzeja Żuławskiego i serialu "Peaky Blinders".
W kwietniu tego roku aktor wygrał walkę z chłoniakiem angioimmunoblastycznym z komórek T – rzadkim i agresywnym nowotworem krwi, który zdiagnozowano u niego w 2022 roku. Na antenie 7News mówił, że dzięki przeprowadzonej w Australii terapii komórkami CAR-T w jego organizmie "nie ma już śladu raka". Jako oficjalną przyczynę śmierci Neilla wskazano zapalenie płuc. Dla najbliższych jego odejście było "nagłe i niespodziewane".
Ostatnia rola Sama Neilla przed śmiercią. Zobaczymy go jeszcze w filmie "The Legend of Zelda"
Jak przekazał branżowy portal Deadline, przed śmiercią Sam Neill zakończył zdjęcia do przyszłorocznego filmu przygodowego fantasy "The Legend of Zelda", który jest adaptacją ikonicznej japońskiej gry stworzonej w 1986 roku przez Shigeru Miyamoto oraz Takashiego Tezukę. W serii gier Nintendo gracze wcielają się w chłopca imieniem Link będącego przedstawicielem rasy Hylian, który wraz ze złotowłosą księżniczką Zeldą z królewskiej rodziny Hyrule stara się ocalić ukochaną krainę przed złem czającym się w cieniu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Szczegóły dotyczące roli Sama Neilla nie zostały jeszcze ujawnione. Biorąc pod uwagę charakter "The Legend of Zelda", a także wysokość jego budżetu, możemy spodziewać się nie lada widowiska na srebrnym ekranie. Niektórzy wróżą, że produkcja przyniesie widzą taką rozrywkę jak tegoroczny "Władca Wszechświata" Travisa Knighta. Na filmowe pożegnanie z wybitnym aktorem z pewnością warto czekać.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Jak dobrze pamiętasz kultowe filmy z lat 90.?
1 / 35 Zacznijmy od kogoś łatwego. Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Przypomnijmy, że "The Legend of Zelda" w reżyserii Wesa Balla ("Więzień labiryntu") i ze scenariuszem napisanym m.in. przez T.S. Nowlina ("Pacific Rim: Rebelia") trafi do kin 30 kwietnia 2027 roku. W rolach Linka i tytułowej księżniczki obsadzono Benjamina Evana Ainswortha – odtwórcę Daerona Targaryena w "Rodzie smoka" – i Bo Bragason, którą niedawno mogliśmy zobaczyć w "Buntowniczce Nell" i "Sterling Point".
W obsadzie wyczekiwanej przez fanów gier adaptacji wymieniono również Uliego Latukefu ("Odliczanie") jako antagonistę Ganona, Dichen Lachman ("Rozdzielenie" od Apple TV) jako lojalną doradczynię Zeldy, Impę, Yvonne Strahovski ("Opowieść podręcznej") i Lydię Peckham ("Ekipa wyburzeniowa").




